Rosenior walczy o rzadki wyczyn Premier League przed starciem z Wolves.

Nadchodząca batalia pomiędzy Chelsea a Wolverhampton Wanderers na Molineux to nie tylko starcie o ligowe punkty, ale także historyczny moment dla Liama Roseniora, który kroczy ścieżką, którą w Premier League wydeptał tylko jeden angielski menedżer.

Czy Rosenior zapisze się w annałach Premier League? Wyścig po czwarte zwycięstwo

Liam Rosenior, menedżer Chelsea, staje przed szansą wejścia do elitarnego klubu angielskich szkoleniowców. Po udanym starcie, w którym jego drużyna pokonała Brentford, Crystal Palace i West Ham United, każdy kolejny triumf jest na wagę złota. Zwycięstwo nad Wolves w sobotnie popołudnie uczyniłoby go dopiero drugim Anglikiem w historii Premier League, który wygrał swoje pierwsze cztery spotkania w lidze. To jest statystyka, która z pewnością działa na wyobraźnię, zwłaszcza po burzliwym tygodniu.

Przypomnijmy, Rosenior musiał się gęsto tłumaczyć ze swojej taktyki w rewanżowym meczu półfinału EFL Cup przeciwko Arsenalowi. Zastosowanie ultra-defensywnego ustawienia przez pierwszą godzinę gry spotkało się z falą krytyki. Jak donosi portal Sports Mole, Rosenior musiał bronić swojego podejścia, gdy jego zespół próbował odwrócić losy dwumeczu. W obliczu tej presji, cel na Molineux staje się tym więcej niż tylko meczem o utrzymanie czołowej piątki tabeli Premier League.

Tylko jeden menedżer okazał się tak skuteczny na starcie swojej przygody w Premier League. Mowa o nieżyjącym już Craigie Shakespeare'ie, który w sezonie 2016/2017 zanotował imponującą serię pięciu zwycięstw z rzędu jako menedżer Leicester City. Czy Rosenior ma ten sam "killer instinct", by dorównać temu osiągnięciu, czy może presja i kontrowersje wokół jego filozofii gry okażą się zbyt duże?

Wilki w pułapce statystyk: Molineux milczy jak grób

Podczas gdy uwaga skierowana jest na potencjalny rekord Roseniora, gracze Wolverhampton Wanderers mierzą się z równie uporczywym, choć negatywnym, wyzwaniem. Ich problemem jest ewidentny kryzys w ofensywie. Zaledwie 15 bramek zdobytych w 24 meczach Premier League to smutna statystyka, która rzuca cień na ich dotychczasową kampanię.

Paradoksalnie, to początek roku sypnął im golami – zanotowali 3 bramki w zwycięstwie 3:0 nad West Ham United na początku stycznia. Od tamtej pory jednak nastąpiła susza. W kontekście ostatnich czterech ligowych spotkań, Wolves strzelili raptem jednego gola – nie udało im się trafić do siatki w meczach przeciwko Newcastle United, Manchesterowi City, a także ostatnio z Bournemouth.

Jeśli spojrzymy głębiej w statystyki domowych występów na Molineux, obraz staje się jeszcze bardziej niepokojący. Wolves nie zdobyli bramki w drugiej połowie żadnego z ostatnich dziesięciu meczów Premier League rozgrywanych na własnym stadionie. Ta niemoc w fazie pomeczowej jest bliska historycznemu rekordowi. Sosy są zaledwie trzy mecze od pobicia niechlubnego osiągnięcia Evertonu, który odnotował 13 kolejnych spotkań bez strzelonego gola po przerwie, co miało miejsce pod koniec 1999 roku. Czy Chelsea Liama Roseniora będzie tą drużyną, która dołoży swoją cegiełkę do tej ponurej serii Wolves?

Taktyczne dylematy i oczekiwania na Molineux

Starcie na Molineux to klasyczny teatr, w którym zderzą się ambicje gości – pragnących ugruntować swoją pozycję w czołówce – z desperacją gospodarzy. Dla Roseniora, który ostatnio forsował "budowanie muru" na Stamford Bridge, kluczowe będzie udowodnienie, że potrafi on równie skutecznie zarządzać zespołem ofensywnie, zwłaszcza przeciwko defensywnie usposobionym rywalom.

Pytanie brzmi, czy po analizie ostatnich krytycznych głosów na temat jego defensywnego "mindsetu", zobaczymy bardziej otwartą grę Chelsea, czy może Rosenior, zdeterminowany by zdobyć ten czwarty skalp, ponownie postawi na pragmatyzm i kontratak. Dla Wolves, przełamanie tej statystycznej klątwy drugiej połowy jest absolutnym priorytetem, jeśli chcą myśleć o korzystnym wyniku przeciwko rozpędzonej maszynie trenera ścigającego historyczny rekord. Będzie to fascynujące starcie psychologiczne, taktyczne i statystyczne.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.