Salah jako rozgrywający: nowa taktyka Egiptu na mundialu.
Egipski futbol i historia niepowodzeń na mistrzostwach świata to relacja dziwna, niemal nieistniejąca, naznaczona bladymi kartami „Złotej Generacji”, która mimo potrójnego triumfu w Pucharze Narodów Afryki (2006, 2008, 2010) zawiodła w kontekście awansu na mundiale w 2006 i 2010 roku.
Czy Salah musi przestać strzelać, by Egipt wygrał? Nowa taktyka Hassana
Relacja Mohameda Salaha z reprezentacją Egiptu jest złożona. Urodzony w złotej erze afrykańskiego futbolu, debiutując tuż po mundialu w RPA, stał się niekwestionowanym liderem, ale jego status jest stale kwestionowany przez brak sukcesów na kontynentalnym podwórku. Przegrane finały AFCON w 2017 i 2021 roku, z Senegalem jako egzekutorem marzeń, ważą na CV 34-latka, a ostatnia szansa na podium w Maroku również przeminęła po półfinałowej porażce. Co ciekawe, w obliczu tych niepowodzeń, selekcjonerzy, w tym obecny Hossam Hassan, wydawali się opierać cały plan na barkach Salaha, powtarzając schemat z przeszłości.
Jednak sezon 2025/2026 był dla Salaha na poziomie klubowym, w Liverpoolu, zwiastunem kłopotów. Siedem goli w Premier League to jego najgorszy wynik od epizodu we Fiorentinie w 2014/2015. Spadek formy strzeleckiej, powiązany z naturalnym procesem starzenia się – wchodził w ten sezon mając 33 lata – był drastyczny. Zauważalna stała się nie tylko mniejsza efektywność w tercji ofensywnej, ale i fizyczna regresja. To prawdopodobnie skłoniło Hassana do radykalnej zmiany podejścia, co świetnie zobrazował mecz otwarcia mundialu przeciwko Belgii (1:1).
"Decyzja przyszła w połowie sezonu, który można uznać za najbardziej rozczarowujący Salaha w Liverpoolu, naznaczony pogorszeniem relacji z Arne Slottem i spadkiem jego statystyk."
W starciu z Belgią Jordana MacDonalda, Salah nie biegał już za każdą piłką w polu karnym. Zanotował zaledwie jeden strzał w szesnastce rywala – obroniony strzał głową. Kluczowe było to, co działo się głębiej. Zamiast próbować minąć obrońców szybkością, której już nie ma, Salah coraz częściej cofał się po piłkę, by pociągnąć ją w strefy bardziej zaawansowane lub, co najważniejsze, by kreować. Analiza pokazuje, że większość jego rajdów miała miejsce na własnej połowie lub w środkowej strefie boiska. Tego typu rola "playmakera i facylitatora" to niemal całkowite odwrócenie priorytetów. Efekt? Mimo zejścia z boiska na kwadrans przed końcem, egipcjanin zanotował łącznie trzy wykreowane szanse, w tym tę idealną dla Emama Ashoura, którego potężne uderzenie dało Egipcjanom prowadzenie.
Faworyzowanie kreacji: Większa presja na całą drużynę
Ta zmiana w filozofii gry, polegająca na wykorzystaniu Salaha jako mózgu operacji, a nie głównego egzekutora, to miecz obosieczny. Jeśli na jednej szali leży spektakularne otwarcie wyniku przez Ashoura, to na drugiej pojawia się problem z wykończeniem poszczególnych graczy.
"Ten pozornie dominujący rolą facylitatora kładzie większy ciężar na kolektyw, co może albo podnieść szanse Egiptu na historyczne zwycięstwo na globalnej scenie, albo ostatecznie zaszkodzić drużynie."
Przykładem negatywnym jest Omar Marmoush. Piłkarz Manchesteru City miał najwięcej kontaktów z piłką w polu karnym rywala (osiem) i oddał najwięcej strzałów (pięć), ale efektywność była zerowa – trzy próby zablokowane, a dwa strzały to rażące pudła, w tym jeden, który powinien podwoić prowadzenie Egipcjan w okolicach godziny gry. Widać, że ciężar wykończenia, który naturalnie spoczywał na Salahu, teraz rozkłada się na barki kolegów.
Rozczarowujący był także występ Mostafy Ziko przed zmianą. Choć Zizo, który go zastąpił w końcowym kwadransie, pokazywał już w eliminacjach i meczach towarzyskich (jak efektowny gol i asysta z Arabią Saudyjską w marcu), że potrafi decydować o losach meczu, to egipski trener wciąż ma dostępne opcje. Nawet Trezeguet, drugi najlepszy strzelec eliminacji, pozostawał na ławce. Sześć lat po erze Hectora Cupera, gdy fizycznie ograniczony Salah był całym planem ataku, Hassan przynajmniej próbuje grać inaczej.
Teraz, przed starciem z Nową Zelandią, Egipt musi udowodnić, że ta decentralizacja odpowiedzialności ofensywnej zadziała. Czy odejście od dogmatycznego polegania na "Egipskim Królu" jako strzelcu przyniesie wreszcie upragnioną historyczną wygraną na mundialu? To pozostaje największą zagadką turnieju w Ameryce Północnej.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.