Apokalipsa na Anfield budzi demony przeszłości, a posada Arne Slota wisi na włosku po upokarzającej porażce z PSV Eindhoven. Czy holenderski menedżer, który zaledwie pół roku temu cieszył się z tytułu, faktycznie powinien obawiać się zwolnienia, czy może to zbiorowy kryzys, który wymaga cierpliwości? Najnowsza seria kataklizmów w Liverpoolu zmusza do zadania niewygodnych pytań o przyszłość projektu.

Czy Arne Slot powinien obawiać się zwolnienia po pogromie od PSV?
Środowa klęska 4:1 z PSV Eindhoven w Lidze Mistrzów na własnym Anfield to już nie jest zwykła wpadka, lecz pełnoprawny kryzys. „The Reds” notują trzecią z rzędu porażkę we wszystkich rozgrywkach, a co gorsza, każda z nich była poniesiona różnicą co najmniej trzech goli! Statystyki patrzą na Liverpool brutalnie – takie osiągnięcie (trzy porażki z rzędu różnicą trzech bramek) ostatni raz miało miejsce w listopadzie 1953 roku. W futbolu, gdzie wyniki są twardym walorem, takie liczby natychmiast uruchamiają dyskusję o stabilności panowania trenera.
Po meczu, w którym Dominik Szoboszlai zdołał jedynie zanotować bramkę wyrównującą po trafieniu Ivana Perišicia, zanim Guus Til i dwukrotny strzelec Couhaib Driouech przypieczętowali los Liverpoolu, naturalnie padło pytanie o przyszłość Arne Slota. Czy po tak spektakularnym upadku, zwłaszcza po triumfalnym poprzednim sezonie, presja na menedżerze jest zasadna?
Slot, znany ze swojej analitycznej natury, podszedł do tematu z rezygnacją typową dla kogoś, kto rozumie brutalne prawa tej pracy.
„I do not think it is important, if it’s fair or not. But that is normal, that I understand,” Slot told reporters in the post-match press conference. „If any manager around the world loses football games, let alone so many as we have lost, it is quite normal that people have an opinion about that. If that is fair or not fair, that is for other people to judge.”
Menedżer przyznał, że to, co widzi, to seria indywidualnych błędów, które jego zdaniem wynikają ze słabości całego zespołu. Ta autoanaliza jest kluczowa, ale czy kibice i zarząd mają czas na cierpliwość? Slot podkreśla swój ciągły wysiłek: „I try to analyse, try to help the players as much as I can… So, again, I need to do better, and that is what I am trying to do every single day, to improve the team, and that is where my main focus is, to be honest.”
Cztery stracone gole: „Emocje są bardzo negatywne”
Krytyka nie dotyczy tylko bilansu punktowego, ale również stylu, w jakim Liverpool przegrywa. Cztery stracone bramki na Anfield we własnym domu, zwłaszcza przeciwko rywalowi z Eredivisie, wyglądają fatalnie. Slot nie ukrywał swojego rozczarowania, mówiąc wprost o emocjach po końcowym gwizdku.
Zapytany o wrażenia po meczu, holenderski szkoleniowiec przyznał, że morale jest na dnie.
„The emotions are very negative and disappointed,” the Liverpool head coach told TNT Sports. „The way we conceded the goals, but I have to be positive about the reaction to going 1-0 down, and we were good up until half-time. We had chances to go 2-1 and at half-time no one expected us to lose 4-1.”
To zdanie o przebudzeniu się po pierwszym ciosie i byciu „dobrym do przerwy” jest typowym dla menedżerów próbujących znaleźć promyk nadziei. Faktem jest, że do przerwy wynik nie zwiastował katastrofy, a gol wyrównujący Szoboszlaia dawał poczucie, że to tylko chwilowy kryzys formy. Niestety, druga połowa brutalnie obnażyła braki defensywne i mentalne, które trapią ten zespół od początku cyklu.
Termometr presji: Czy West Ham może być gwoździem do trumny?
Gdy seria porażek narasta, uwaga przenosi się na najbliższe spotkania, które stają się swoistymi meczami o wszystko. Dla Arne Slota ten najbliższy wyjazd na London Stadium przeciwko West Hamowi United w Premier League staje się absolutnym punktem zero. W futbolu, zwłaszcza na tym poziomie, menedżerowie rzadko mają luksus przegrania czterech spotkań z rzędu. Presja, by zdobyć choćby punkt, będzie gigantyczna.
Jeśli Liverpool miałby odnotować czwartą porażkę, a druga z rzędu ligowa przegrana tylko pogłębiłaby poczucie chaosu, spekulacje na temat jego odejścia nabrałyby tempa, zamieniając „rozważania” w konkretne działania zarządu. Nadchodzące mecze z Sunderlandem i Leeds United – choć teoretycznie łatwiejsze na papierze – będą rozgrywane pod niesamowitym obciążeniem psychologicznym. Dla Slota kluczowe będzie pokazanie, że potrafi z tej głębokiej studni wyciągnąć nie tylko jednostki, ale cały kolektyw. Jeżeli tego nie uczyni, to niezależnie od tego, czy sądy uznają to za „fair”, jego przygoda w Merseyside może zakończyć się szybciej, niż ktokolwiek zakładał.