Napięcie na Anfield? Niepotrzebnie! Lada moment zobaczymy na murawie w starciu z Olympique Marsylia tercet, który rozpala wyobraźnię kibiców Liverpoolu. Arne Slot rozwiewa wszelkie wątpliwości dotyczące rzekomego konfliktu z Mohamedem Salahem, dając jasny sygnał, że Egipcjanin wraca do gry w kluczowym momencie Ligi Mistrzów. Czy to oznacza definitywny koniec spekulacji o zgrzytach za kulisami i powrót magii na prawym skrzydle?

Czy „kontrowersyjna” przerwa się kończy? Slot ucina pogłoski o konflikcie z Salahem
Liga Mistrzów stawia przed Liverpoolem arcyważne zadanie: awans do fazy pucharowej bez zbędnych komplikacji. W obliczu zbliżającego się meczu z Marsylią, uwaga całego piłkarskiego świata skupia się na jednej postaci – Mohamedzie Salahu. Po powrocie z Pucharu Narodów Afryki, gdzie jego reprezentacja biła się dzielnie, fani zastanawiali się, czy po wcześniejszych zawirowaniach, Slot od razu postawi na swoją gwiazdę. Plotki o napięciu powstały po tym, jak menedżer posadził Salaha na ławce na pięć spotkań przed turniejem, a sam piłkarz nie szczędził krytyki pod adresem trenera w grudniowych wypowiedziach.
Jednak sam Slot wydaje się nie przywiązywać wagi do medialnych spekulacji, które sugerowały głęboką rysę na relacji szkoleniowiec-zawodnik. Zapytany o możliwość wystawienia Salaha w środę, Slot kategorycznie zdementował istnienie nierozwiązanych problemów. Trener Czerwonych stwierdził reportersko:
„Był moment w sezonie, kiedy zdecydowałem, że Mo nie zagra. I jeden moment, kiedy zdecydowałem, że nie zabiorę go na mecz [z Interem Mediolan]. Przez wszystkie pozostałe mecze był w kadrze i był pierwszą zmianą przeciwko Brighton. W tamtym momencie nigdy nie było to dla mnie problemem. Kiedy tylko znowu będzie mógł być w kadrze, jest tam, ponieważ dzisiaj trenował i jest w kadrze na jutro. Zobaczymy skład jutro i wtedy przekonamy się, czy wciąż uważacie, że jest jakiś problem”.
Ta wypowiedź to mocny argument za tym, że spekulacje transferowe i doniesienia o wewnętrznych tarciach to głównie produkt wyobraźni mediów. Dla Liverpoolu powrót Salaha to nie tylko kwestia personalna, ale strategiczna. Nawet jeśli nie wygrają, punkt zdobyty we Francji ustawi ich w komfortowej sytuacji w grupie.
Dlaczego Mo Salah to klucz do stabilności i polotu Liverpoolu?
Decyzja Slota o cofnięciu Salaha przed jego wyjazdem na AFCON miała podłoże taktyczne – trener chciał wzmocnić defensywę, co było pilnie potrzebne, biorąc pod uwagę fakt, że Liverpool stracił 10 bramek w trzech meczach poprzedzających tę decyzję. Jednak oceniając późniejsze występy, byłoby niesprawiedliwością obciążać 33-latka winą za deficyty w obronie, zwłaszcza gdy liczne pomyłki popełniali inni gracze.
Co ważniejsze, czerwoni zaczęli wyglądać na tępych pod bramką rywala. Cody Gakpo i skrzydłowi mieli problemy ze stwarzaniem czystych sytuacji bramkowych, a ta ofensywna „głuchota” jest czymś, co zdarzało się Liverpoolowi, gdy Salah spędzał czas na ławce.
Salah, choć legendarny strzelec, jest również kreatorem. Przypomnijmy sobie, że w zeszłym sezonie notował najwięcej asyst w całej Premier League – osiemnaście! Jego zdolność do otwierania przestrzeni i dostarczania precyzyjnych podań jest nieoceniona. Można śmiało założyć, że potencjalny partner w ataku, być może Hugo Ekitike, odczułby znaczną poprawę jakości serwisu docierającego z prawej flanki, gdzie Salah operuje z niemal chirurgiczną precyzją. Jego obecność w jedenastce to natychmiastowe podniesienie poziomu kreowania zagrożenia, co w decydującej fazie europejskich pucharów jest na wagę złota.
Jak Slot może skonstruować defensywnie solidną jedenastkę przeciwko Marsylii?
Kadrę Liverpoolu osłabia nieobecność Ibrahima Konate, który z powodów osobistych nie może być brany pod uwagę. To oznacza, że Joe Gomez najprawdopodobniej uzupełni parę stoperów u boku Wirgila van Dijka – solidne, choć nie zawsze spektakularne ustawienie.
Kluczem do kontroli nad fizycznym starciem z Marsylią może okazać się selekcja w środku pola. Jeśli Liverpool zdecyduje się na formację, która ma być zwarta i odporna na fizyczną walkę, logicznym ruchem wydaje się wzmocnienie środka ciężkimi zawodnikami. W tym kontekście, jeśli Alexis Mac Allister miał trudności przeciwko bardziej atletycznym ekipom, Slot może rozważyć jego odsunięcie od składu.
Idealne, bardziej „wojownicze” trio mogłoby składać się z Curtisa Jonesa, Dominika Szoboszlaia i Ryana Gravenbercha. Taki wybór zapewniłby energię i zdolność do odbioru piłki. Skoro Florian Wirtz notuje znakomitą dyspozycję w ostatnich spotkaniach, jego pozycję w „jedenastce” należy uznać za pewną. Możliwe, że Slot ustawi go na lewej stronie, tworząc ofensywny trójząb z Ekitike w środku i – oczywiście – Salaha po prawej stronie. To zestawienie wygląda na idealny balans między bezpieczeństwem a miażdżącą siłą ognia.