Ambicje Arne Slota budzą pytania, zwłaszcza po ostatniej wpadce, ale teraz Holender daje jasny sygnał: walka o trofea trwa, a Puchar Anglii musi zostać potraktowany śmiertelnie poważnie. Zapowiedział on masową rotację, ale nie kosztem siły wyjściowej jedenastki przeciwko Barnsley. Czy ten rewanż za lutowy koszmar faktycznie odmieni postrzeganie sezonu na Anfield?

Koniec z „graniem na rezerwach”: Slot uczy się na błędach po kompromitacji
Sezon 2024/25 zapamiętany zostanie jako ten, w którym Liverpool zaliczył bolesny, wręcz upokarzający upadek w Pucharze Anglii, eliminując się na czwartym etapie rozgrywek przeciwko Plymouth Argyle. Dla Arne Slota, który wciąż buduje swoją renomę na Merseyside, był to moment, który musiał przełknąć gorzko. Teraz, gdy The Reds mierzą się z Barnsley na Anfield w kolejnej edycji FA Cup, trener nie zamierza powtórzyć tego błędu.
Slot stanowczo zaznaczył, że lekcja została odrobiona. W bezpośredniej rozmowie z mediami, dał wyraźny komunikat, który powinien uspokoić kibiców, ale i zmotywować graczy, którzy odpoczywali we wcześniejszych spotkaniach ligowych.
„Last season I made the decision that some players needed to rest in the FA Cup because you cannot play every player every single time. But I can guarantee you that on Monday you will see all the players that you saw [on Thursday], maybe with some substitutions but then they will be on the bench. So that is going to be different than last season against Plymouth.”
To deklaracja wojny z lekceważeniem niższego rywala. Oznacza to, że fundament składu, który zdołał zremisować 0:0 z Arsenalem w Premier League, zobaczymy ponownie, choć z naturalnie wymuszonymi korektami kadrowymi. Po ostatnim hicie ligowym, gdzie rezerwowi weszli minutach doliczonych, rewanż na ławce dla tych, którzy wybiegli na murawę w czwartek, jest nie tylko prawdopodobny, ale i logicznie uzasadniony przy minimalnym odpoczynku.
Kto odpocznie, a kto musi udowodnić swoją wartość? Przewidywane roszady
Skoro główny trzon składu ma pozostać niemal nietknięty – może z drobnymi korektami – kluczowe staje się to, kto ustąpi miejsca, by uniknąć przeciążenia. Liverpool niedawno zanotował emocjonujący remis (0:0) z Arsenalem, co potwierdziło ich zdolność do gry na najwyższych obrotach. Teraz Slot ma szansę sprawdzić głębię swojej kadry w nieco spokojniejszym otoczeniu.
W bramce możemy spodziewać się zmiany, choć niekoniecznie spadku poziomu. Prawdopodobne jest, że Giorgi Mamardashvili zajmie miejsce w kadrze, a na środku obrony nie zabraknie solidności. Joe Gomez, jako doświadczony filar, powinien dostać szansę gry, potencjalnie tworząc duet stoperów z Ibrahimą Konate lub nawet z kapitanem Virgilem van Dijkiem, jeśli ten pierwszy doznał mikrourazu lub Slot zechce dać mu chwilę wytchnienia.
W defensywie flanki to idealne miejsce na rotację zmienników. Calvin Ramsey z pewnością pojawi się na boisku kosztem Conora Bradleya, co pozwoli Anglikowi się zregenerować. W środku pola Curtis Jones, który często jest wykorzystywany w bardziej intensywnych meczach, z pewnością wybiegnie w podstawowym jedenastce, a jego partnerem może okazać się młody Trey Nyoni, potrzebujący więcej minut na wysokim poziomie seniorskim. Choć Federico Chiesa jest uznawany za kluczowego ofensywnego gracza, to na skrzydle możemy zobaczyć innych zawodników.
Dużym znakiem zapytania pozostaje los Hugo Ekitike. Slot potwierdził, że klub robi absolutnie wszystko, by napastnik był gotowy na poniedziałkowy mecz, co sugeruje, że jego występ, choć pewnie ograniczony czasowo, jest pożądany – być może dla przełamania rytmu i zgrania z resztą formacji. Jeśli Ekitike zagra, będzie to dla niego szansa na pokazanie, dlaczego jest wart troski sztabu medycznego.
FA Cup – ostatnia deska ratunku dla Slora? Szanse na trofeum
Liverpool wydał latem znaczące środki, oscylujące w okolicach 450 milionów funtów, co automatycznie podniosło oczekiwania na medal. Obecna czwarta pozycja w Premier League, ze stratą czternastu punktów do liderującego Arsenalu, oznacza, że szanse na triumf w lidze są, mówiąc delikatnie, iluzoryczne. W tej sytuacji, ten sezon może być uznany za porażkę finansową i sportową, jeśli na The Reds nie spłynie żadne trofeum.
Oczywiście, wygrana w Lidze Mistrzów mogłaby całkowicie zmienić narrację tej kampanii. Jednak Puchar Anglii, będąc trofeum bardziej namacalnym w kontekście najbliższych tygodni, może stać się „jasnym punktem w tym ciemnym sezonie na Merseyside”.
W tym sezonie Liverpool udowodnił, że potrafi mierzyć się z absolutną elitą – pokonali Arsenal, dwukrotnie zachowali czyste konto w starciach z Kanonierami, a także wygrywali bez straty bramki z gigantami takimi jak Real Madryt, Aston Villa i Inter Mediolan. To pokazuje, że pojedyncze mecze, w których liczy się dyscyplina taktyczna i koncentracja, są w zasięgu zespołu Slota. Nie ma zatem racjonalnego powodu, dla którego Liverpool miałby nie być poważnym kandydatem do wygrania całej drabinki FA Cup, zwłaszcza z tak zmotywowanym trenerem, który chce natychmiast zmazać wstyd z poprzedniej rundy.