Po co ta ulga w Tottenhamie? Zwycięstwo nad Brentford dało Spursom oddech, ale czy oddech wystarczy, by nie zadławić się w Lidze Mistrzów? Nadchodzące starcie ze Slavią Praga to ostatni dzwonek, by odwrócić koszmarny kurs w Europie, zanim na drodze staną potęgi.

Oddech ulgi w Premier League, ale Europa wzywa do pilnych działań
Spis treści
Wykonane. Zwycięstwo 2:0 nad Brentford w sobotnie popołudnie ponownie przywróciło Spurs do wygrywania u siebie, co nie miało miejsca od sierpnia. Wynik ten zdjął sporą część presji, która zaczynała narastać pod wodzą trenera Thomasa Franka. Jak to ujął Ian King, „Job done, then.” Jednak ta robota, choć dla morale kluczowa, to tylko przystanek. Prawdziwe wyzwanie leży w 36-zespołowej „megagrupie” Ligi Mistrzów. Porażka 5:3 na wyjeździe z PSG zepchnęła Tottenham na 16. miejsce, a teraz konieczne jest natychmiastowe odbicie się w meczu, który na papierze wygląda na do wygrania – starcie z mistrzem Czech, Slavią Praga. Poza tym czają się gigant: podwójne starcia z Borussią Dortmund i Eintrachtem Frankfurt.
Czeski mistrz, mimo że zajmuje teoretycznie 31. pozycję w grupie Ligi Mistrzów (trzy remisy i dwie porażki), to absolutnie żaden chłopiec do bicia. W lidze czeskiej, czyli Fortuna lidze, są niepokonani po 18 kolejkach i mają pięć punktów przewagi nad lokalnym rywalem, Spartą Praga. W Europie potrafili wywalczyć remisy z Bodø/Glimt, Atalantą i Athletic Bilbao, choć zanotowali też solidne lanie 0:3 od Interu Mediolan i Arsenalu. To, że są niepokonani u siebie, jest sygnałem ostrzegawczym dla londyńczyków.
Czy „Koguty” znów ulegną czeskiemu duchowi walki? Historia pokazuje, że to nie będzie spacerek
Dwa razy ligi europejskie gościły starcie Tottenhamu ze Slavią Praga i oba mecze te były absolutnie zacięte. Mówimy tu o Pucharze UEFA z drugiej połowy lat dwutysięcznych. W sezonie 2006/07, bramki Jermaine’a Jenasa i Robbiego Keane’a dały Spurs wygrane 1:0 w obu meczach pierwszej rundy. Brzmi komfortowo? Poczekajmy.
Rok później, po tym jak Slavia zajęła trzecie miejsce w swojej grupie Champions League, znów spotkali się w 1/16 finału tych rozgrywek. Tottenham wygrał pierwszy mecz w Pradze 2:1, a gole strzelili Dimitar Berbatov i Robbie Keane. Ale rewanż? To była jazda bez trzymanki. „Spurs zostali nieco przestraszeni w drugim meczu, kiedy po wczesnym prowadzeniu Jamie O’Hary, wyrównał wcześnie w drugiej połowie Matěj Krajčík, a gospodarze musieli się mocno spinać, by zagwarantować sobie awans” – czytamy w analizie. To nie jest rywal, którego można lekceważyć, niezależnie od ligowego formatu.
Czas przełamać klątwę Simona: Czy drogi transfer ma wreszcie odpalić?
W kontekście ligowym, 2:0 z Brentford przypomniało o potencjale, jaki drzemie w składzie. A szczególnie w osobie Xaviego Simonsa. To musiało zaboleć – pierwszy gol dla nowego klubu, wyczekiwany od momentu jego transferu za 51 milionów funtów z PSG pod koniec letniego okienka, przyszedł dopiero w grudniu. Ale forma bramki była tego warta. Samodzielny rajd z piłką na dystansie czterdziestu metrów i spokojne wykończenie to pieczęć na zwycięstwie.
Simons jest zawodnikiem o wyjątkowych umiejętnościach, a Frank z pewnością liczy, że to kopnie go w stronę bardziej udanego okresu na The Tottenham Hotspur Stadium. Czy jeden gol wystarczy, by wymazać rozczarowujący początek? Zobaczymy.
Tymczasem w Slavii Praga największe zagrożenie w ofensywie sygnalizuje Mojmír Chytil. Ten napastnik jest w fenomenalnej formie: strzelił po dwie bramki w dwóch ostatnich meczach czeskiej ligi (przeciwko Teplicom i Slovácko) i ma na koncie sześć goli w 18 występach dla reprezentacji Czech. To jest zawodnik, którego linia obrony Spurs musi wyłączyć z gry, jeśli chcą myśleć o spokoju.
Kadrowe dylematy: Ostrożność w obliczu Dortmundu i praska lista nieobecnych
Kadrowo u Spurs sytuacja jest, delikatnie mówiąc, napięta. Na liście kontuzjowanych wciąż znajdują się James Maddison (naderwanie więzadła krzyżowego), Radu Dragusin (ACL), Kota Takai (udo), Yves Bissouma (staw skokowy), Dejan Kulusevski (kolano) i Dominic Solanke.
Do tego dochodzi uraz mięśniowy Destiny Udogie, przez który opuścił mecz z Brentford – prawdopodobnie zostanie oszczędzony i w tym spotkaniu. Brennan Johnson może wrócić po zawieszeniu, ale Thomas Frank stoi przed dylematem taktycznym: Micky van de Ven, Richarlison i Randal Kolo Muani, z których każdy ma na koncie tylko jedną żółtą kartkę, są zagrożeni zawieszeniem przed kluczowym starciem z Borussią Dortmund. Czy trener zaryzykuje ich grę i potencjalne otrzymanie drugiej kartki, czy da im wolne? To jest element, który może zaważyć na rotacji składem.
Slavia Praga również ma swoje problemy. Z powodu kontuzji nie zagrają Oscar Dorley (mięśnie), Filip Horský (ACL), Petr Ševčík (ACL) i Dominik Javorček (kolano). Co gorsza, Tomáš Chorý – drugi najlepszy strzelec w tym sezonie za Chytilem – jest wątpliwy z powodu choroby. To osłabia ich siłę uderzenia.
Między Premier League a Europą: Zadanie, którego nie można zlekceważyć
Cztery punkty zdobyte w ostatnich dwóch meczach (przeciwko Newcastle i Brentford) zredukowały napięcie, jakie panowało tydzień temu. Mecze z Newcastle i Brentford mogły się źle skończyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Liverpool wciąż jest w „kryzysie”, a dobry wynik z Nottingham Forest połączony z wygraną nad „Klubem Kryzysowym” (jak ironicznie by to nie brzmiało w kontekście Liverpoolu) mógłby dać Spurs bezpośredni kontakt z czołówką do Świąt.
Ale kibice Tottenhamu doskonale znają pojęcie „fałszywych świtów”. Nie jest trudno wyobrazić sobie okoliczności, w których to europejskie spotkanie zostanie potraktowane po macoszemu, zwłaszcza gdy jest ono promowane jako „powrót” Sona Heung-mina po letnim transferze do LAFC.
A Slavia Praga nie jest zespołem, z którym można grać na pół gwizdka. Są niepokonani w lidze, a choć w Lidze Mistrzów jeszcze nie wygrali, to potrafili zatrzymać uznane drużyny remisem i są zdolni ugrać coś w Londynie. Mimo wszystko, tym razem skłaniam się ku optymizmowi. Występ przeciwko Brentford był bardzo komfortowy, a powroty do gry po stracie prowadzenia z Newcastle pokazują, że Thomas Frank wreszcie odnajduje stabilność. Konieczność wygranej przed wizytami BVB i Eintrachtu powinna być jasna dla każdego w szatni. Przewiduję komfortowe (ale nie w pełni) zwycięstwo 3:1 dla gospodarzy, którzy muszą kontynuować swój niedawny marsz po uprzednio fatalnej jesieni.