Spurs szukają oddechu w starciu z żądnym rewanżu Brentford.
Niespodziewany punkt w Newcastle dał Tottenhamowi promyk nadziei, który jest jednak zagrożony przez głodnego rewanżu Brentford. Czy „Pszczoły”, napędzane chęcią zemsty na byłym szkoleniowcu, zdołają skrzywdzić zmagające się z niestabilnością Spurs?
Emocjonalna bomba na White Hart Lane: Czas rozliczeń z Thomasem Frankiem
Odzyskanie remisu na St. James' Park, zawdzięczane akrobacjom Cristiana Romero w 95. minucie, ostudziło nastroje w Tottenhamie po niepokojącej domowej porażce z Fulham. Wydaje się, że poczucie paniki nieco opadło, ale atmosfera przed kolejnym meczem jest gęsta od osobistych animozji. Brentford, nasi sąsiedzi w tabeli, z siedemnastoma punktami, notują serię, która dosłownie krzyczy „WLWLWL”
– paragon nieprzewidywalności. Spurs, choć minimalnie wyżej dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu, muszą stawić czoła ekipie, która ma jeden, palący powód, by wygrać: Thomas Frank odszedł z Brentford do Tottenhamu latem i teraz Bees pragną mu się odegrać. Można być pewnym, że motywacja gości będzie oscylować blisko zenitu.
Od historycznej klęski do ligowego dubletu. Czy historia zagra na korzyść Kogutów?
Analizując ostatnie starcia, zarysowuje się specyficzny trend. Wygrana Brentford 3:1 na Tottenham Hotspur Stadium w maju 2023 roku była ich pierwszym triumfem nad Spurs od… 1948 roku! Choć wówczas obie drużyny rzadziej na siebie trafiały, odkąd Brentford zameldowało się w Premier League w 2022 roku, statystyki przemawiają za gospodarzami. W ośmiu spotkaniach od tego czasu Spurs zanotowali cztery zwycięstwa i trzy remisy. Ba, nawet w dołku formy w sezonie 2024/25, podopieczni Franka zdołali zgarnąć komplet punktów w dwumeczu, wygrywając 3:1 u siebie i 2:0 na Brentford Community Stadium. Ta statystyka pokazuje, że niezależnie od formy, mecze te bywają dla Kogutów wyjątkowo niewygodne.
Thiago kontra Richarlison: Kto pociągnie za sznurki w ataku?
Erling Haaland kradnie blask reflektorów, ale spójrzmy prawdzie w oczy: Igor Thiago z Brentford notuje imponujący sezon. Z 11 bramkami w 14 meczach plasuje się tuż za Norwegiem w klasyfikacji strzelców Premier League. Taka dyspozycja wymaga nadzwyczajnej uwagi ze strony defensywy Tottenhamu. Ciekawe jest to, że oba gole dla Spurs w Newcastle padły po strzałach środkowych obrońców. To oznacza, że formacja ataku Tottenhamu, zwłaszcza w kontekście problemów kadrowych, potrzebuje przebudzenia. Richarlison, z pięcioma trafieniami w lidze, jest ich najskuteczniejszym strzelcem, ale został oszczędzony w Newcastle, meldując się tylko z ławki. Jeśli bramka ma spaść z przodu, a nie z linii obrony, Brazylijczyk będzie musiał wrócić do formy, którą pokazywał w meczach z Manchesterem United czy Arsenalem.
Kadrowe zawirowania: Kto będzie gotowy na sobotni bój?
Po stronie Brentford wciąż spory deficyt: Reiss Nelson wraca do gry po absencji związanej z faktem, że nie mógł zagrać przeciwko macierzystemu Arsenalowi. Niestety, Antoni Milambo, Josh Dasilva i Fabio Carvalho pozostają poza grą z powodu kontuzji kolan. Co ważniejsze dla ofensywy, Igor Thiago, który nabawił się drobnej kontuzji w starciu z Burnley, powinien być gotowy, by wrócić do pierwszego składu po zaledwie półgodzinnym występie przeciwko Kanonierom.
Tottenham mierzy się z prawdziwą plagą urazów. Nadal nieobecni są kluczowi gracze, choćby James Maddison (zerwanie więzadła krzyżowego przedniego), Radu Drăgușin (również zerwanie ACL), Kota Takai (udo), Yves Bissouma (kostka), Dejan Kulusevski (kolano) oraz Dominic Solanke. Choć Drăgușin i Takai są blisko powrotu, presja na Franku rośnie. Z drugiej strony – brak nowych kontuzji po Newcastle to mała wygrana. Biorąc pod uwagę wtorkowe starcie Ligi Mistrzów ze Slavią Praga, Thomas Frank może pokusić się o rotację, co otwiera drzwi dla Richarlisona. Oczekuje się też powrotu Micky'ego van de Vena do centralnej obrony zamiast Kevina Danso.
Czy nerwówka na własnym boisku sparaliżuje Koguty drugi raz?
Remis w Newcastle nieco uspokoił atmosferę na White Hart Lane, to fakt. Jednak konfrontacja z klubem, z którego odszedł twój trener, to nigdy nie jest idealny moment, zwłaszcza dla drużyny, która nie wygrała u siebie ani jednego meczu ligowego od inauguracji jesiennego sezonu. Brentford nie potrzebuje dodatkowej motywacji, ale usunięcie czynnika emocjonalnego związanego z Frankiem – co jest zadaniem niemal niemożliwym – i skupienie się na problemie: Tottenham desperacko potrzebuje zwycięstwa u siebie. Presja rośnie z każdą kolejką.
Groźba, jaką stanowi forma Thiago, jest ewidentna. Z drugiej strony, duet Van de Ven i Romero to solidny trzon defensywy. Losy meczu rozstrzygną się zapewne na poziomie psychicznym – jak długa potrwa „klątwa domowego boiska”
. Nerwowy, spięty Tottenham przegra to spotkanie. Tottenham z polotem i odwagą może je wygrać bez większego problemu. Mój typ? Stawiam na kompromis. Oba zespoły dzielą minimalne różnice punktowe, ale nieprzewidywalność Brentford i chęć rewanżu Bee's przeciwstawią się konieczności wygranej gospodarzy. Spodziewam się wyniku 1:1, po którym obie strony poczują mieszankę ulgi i frustracji.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.