St Pauli w walce o Bundesligę podejmie Mainz w nerwowym starciu.

Nadchodzi niedziela, która może na zawsze odmienić losy FC St. Pauli. „Kiezkicker” mierzą się u siebie z 1. FSV Mainz 05 w meczu absolutnie kluczowym, stawką jest utrzymanie w Bundeslidze.

Kiedy czas ucieka, a kibice patrzą z niepokojem

Zegar tyka, a dzwony alarmowe biją coraz głośniej dla St. Pauli. Drużyna ta stoi u progu być może decydującej fazy, stawiając czoła trzem spotkaniom, które zdefiniują ich ligową przyszłość. Aktualna sytuacja jest dramatyczna: siedem meczów bez wygranej, co wepchnęło ich na pozycję barażową. To zaledwie jeden punkt nad Wolfsburgiem i solidne pięć punktów straty do odwiecznych rywali, Hamburger SV.

Ostatni weekend nie przyniósł ulgi – bolesna porażka 2:0 na wyjeździe z ostatnim Heidenheim podsyciła frustrację. Fani St. Pauli nie kryli swojego niezadowolenia po ostatnim gwizdku, a nawet trener Alexander Blessin musiał wysłuchać uwag od lidera kibiców, zwanego capo. Mimo że Blessin publicznie zaprzeczał istnieniu jakichkolwiek pęknięć na linii zespół-trybuny, nie da się ukryć, że pompa ciśnieniowa w pobliżu Millerntor Stadion osiąga punkt wrzenia przed tym napiętym finiszem sezonu.

Jednym z największych problemów, które prześladują Kiezkicker od początku kampanii, jest ich płodność — a raczej jej brak. Z zaledwie 26 strzelonymi bramkami, mają najsłabszą ofensywę w całej Bundeslidze. Ten problem stał się szczególnie widoczny w ostatnich tygodniach, ponieważ we wspomnianych siedmiu meczach St. Pauli zdołało trafić do siatki tylko trzy razy. W kontekście walki o utrzymanie, takie liczby to proszenie się o kłopoty.

Od dna do europejskiej chwały, ale teraz... stop!

Zaledwie pięć miesięcy temu to Mainz 05 spoglądało w otchłań degradacji. Po koszmarnym starcie pod wodzą Bo Henriksena, gdzie po 13 kolejkach klub zgromadził zaledwie sześć punktów, drużyna stanęła na krawędzi. Drastyczne czasy wymagały drastycznych środków, co doprowadziło do zastąpienia Henriksena Urszem Fischerem, byłym szkoleniowcem Unionu Berlin.

I tu zaczyna się historia sukcesu. Die Nulfunfer pod wodzą 60-letniego trenera rozkwitły, błyskawicznie wydostając się ze strefy spadkowej na komfortowe miejsce w środku tabeli. Co więcej, klub ten zapisał się w historii, docierając do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy, gdzie uległ Strasbourgowi – to ich największe dotychczasowe osiągnięcie na arenie europejskiej.

Jednak cała ta pozytywna aura gdzieś uleciała, ponieważ Mainz przystępuje do niedzielnego starcia, chcąc przerwać serię czterech meczów bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach. Ta seria obejmuje zeszłotygodniową, elektryzującą porażkę 4:3 z Bayernem Monachium, w której podopieczni Fischera zmarnowali trzydrzydziestotrzydziestocentymetrową przewagę. Nie da się ukryć, że nawet stabilna drużyna może mieć swoje gorsze momenty, a teraz stykają się dwie ekipy z problemami – jedna walczy o Ligę Mistrzów (czy raczej o jej brak), druga o ligowy byt.

Epidemia urazów na Millerntor i w Moguncji

Sytuacja kadrowa w St. Pauli tylko pogarsza ich i tak trudną passę. Przed kluczowym meczem w Hamburgu, lista kontuzjowanych jest długa. Angielski napastnik Ricky-Jade Jones pozostaje poza grą od lutego z powodu urazu kostki i jest mało prawdopodobne, by pojawił się na boisku w tym sezonie – to cios dla ofensywy, która i tak z trudem znajduje drogę do siatki.

Potężny cios dla środka pola to kontuzja kolana Francuza Mathiasa Pereiry Lage, który z tego powodu nie zagrał w Heidenheim. Amerykański pomocnik James Sands zmaga się z urazem kostki od marca, a jego powrót w niedzielę wydaje się nierealny. Jeśli to nie wystarcza, doniesienia wskazują, że japoński napastnik Taichi Hara również jest chory i może odpuścić to spotkanie.

Mainz nie jest w lepszej sytuacji, jeśli chodzi o stan fizyczny swoich zawodników – gabinety fizjoterapeutów są tam również zatłoczone. Benedict Hollerbach leczy kontuzję ścięgna Achillesa od stycznia, a Jae-Sung Lee opuścił ostatnie pięć meczów z powodu kłopotów z palcem u nogi. Ponadto, problemy zdrowotne zgłaszają Maxim Leitsch (udo), Silas (złamana noga) oraz Maxim Dal (kolano). Przy takim obłożeniu, obu trenerom pozostaje modlić się o to, by formacje podstawowe wytrzymały pełne 90 minut intensywnej walki.

Możliwe składy to fascynujący obraz tego, kto ma jeszcze siły i zdrowie, by walczyć:

St. Pauli możliwy skład: Vasilj; Ando, Wahl, Mets; Saliakas, Smith, Irvine, Pyrka; Sinani, Metcalfe; Hountondji

Mainz 05 możliwy skład: Batz; da Costa, Posch, Kohr; Caci, Nebel, Sano, Amiri, Mwene; Becker, Tietz

Sądząc po dotychczasowej formie i problemach strzeleckich gospodarzy, trudno oczekiwać festiwalu goli. St. Pauli desperacko potrzebuje punktu, ale ich kłopoty ze zdobywaniem bramek mogą okazać się zgubne. Mainz, mimo porażki z Bayernem, pozostaje solidnym rywalem, który zdołał podnieść się po katastrofalnym początku sezonu. Niemniej jednak, czując powiew ligowego powietrza, spodziewamy się, że St. Pauli wywalczy jeden punkt w tej batalii o ligowe życie. Przecięcie rzutów karnych i walka na wyniszczenie to coś, co może przynieść remis 1:1.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.