Sheffield United podejmie osłabionego Blackburna w walce o stabilizację w tabeli.
W środku emocjonującej końcówki sezonu Championship stawką jest nie tylko prestiż, ale i finansowe bezpieczeństwo. Blackburn Rovers mierzą się z Sheffield United na Bramall Lane, mając niemal gwarancję utrzymania w lidze na wyciągnięcie ręki.
Ostatnie tchnienie sezonu: Walka o spokój kontra marsz w górę tabeli
Nadchodzący mecz na Bramall Lane zapowiada się jako pojedynek dwóch drużyn o skrajnie różnych motywacjach, choć obie zdeterminowane, by zgarnąć pełną pulę. Dla Blackburn Rovers, którzy zmagali się z niestabilną formą przez większą część kampanii, zwycięstwo na wyjeździe byłoby symbolicznym "gwizdkiem na koniec" ligowej męki. Mając obecnie pięć punktów przewagi nad 22. miejscem, które ma jeden mecz zaległy, wydaje się, że los Rovers jest już przesądzony, ale w piłce nożnej jeden punkt potrafi zmienić wszystko.
Tymczasem Sheffield United, po sezonie pełnym rozczarowań (zwłaszcza po zeszłorocznej porażce w barażach o awans do Premier League), wreszcie złapało wiatr w żagle. Zespół Chrisa Wildera, który przez pewien czas tkwił w dole tabeli, podniósł się dzięki dwóm kolejnym wygranym. Ta seria, przerwana długim marazmem sześciu meczów bez zwycięstwa, katapultowała ich do górnej połowy tabeli, zaledwie punkt za dziesiątym miejscem. Widać, że "Ostrza" chcą zakończyć ten rok godnie.
Sheffield z impetem: Po co grać na pół gwizdka?
Powrót Chrisa Wildera na ławkę wyraźnie odświeżył drużynę. Po tym, jak passa bez zwycięstwa pogrzebała ich aspiracje do walki o playoffy, wydawało się, że sezon wpadnie w rutynę. Nic bardziej mylnego. Najpierw pokonali walczące o playoff Hull City 2:1, dzięki dramatycznym golom w końcówce Gustavo Hamera i Danny'ego Ingsa. A następnie, w sobotę, Patrick Bamford zdobył obie bramki w triumfie 2:0 nad Watfordem, notując swój dziesiąty i jedenasty gol w league.
Obecnie 12. miejsce w tabeli nie oddaje potencjału Bramall Lane, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że przewaga nad strefą spadkową jest minimalna, a strata do 10. lokaty to zaledwie jeden punkt. To jest mentalność, którą cenią fani: "Skoro gramy, to wygrywamy". Jak podaje źródło: "Sheffield United mogą znacząco poprawić swoją pozycję na koniec Championship mocnym finiszem, zaczynając od trzeciego z rzędu zwycięstwa w środę". W obliczu takiej dyspozycji, utrzymanie formy wydaje się priorytetem dla gospodarzy.
Blackburn na krawędzi: Czy O'Neill zabezpieczy jutro?
Dla Blackburn Rovers wizyta w Sheffield to okazja do ostatecznego odetchnięcia. Przejęcie sterów przez Michaela O'Neilla w połowie lutego zaowocowało początkową poprawą – drużyna z 27 punktów z 30 meczów wskoczyła na 47 punktów po 31 spotkaniach. Ta faza obejmowała cztery mecze bez porażki, w tym dwa zwycięstwa. Jednak ten impet wygasł. Ostatnie rezultaty to remis ze Stoke City i bolesna porażka 3:0 z Southampton.
Ostatni mecz, zmagania z Coventry City, walczącym o awans, zakończył się remisem 1:1. Bramka Ryoyi Morishity dała przewagę, ale Bobby Thomas doprowadził do wyrównania na sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Wspomniany podział punktów, choć "kredytowy", pozostawił ich z 49 punktami. Mimo wszystko, O'Neill na pewno chciałby uniknąć scenariusza, w którym utrzymanie zależałoby od ostatniej kolejki. Osiągnięcie tego teraz, na wyjeździe, byłoby gigantycznym sukcesem.
Absencje i przewidywane taktyki: Kto kogo tym razem zatrzyma?
Obie drużyny borykają się z problemami kadrowymi, co naturalnie wpływa na dobór składu. Sheffield United nadal nie może liczyć na kluczowych graczy, takich jak bramkarz Michael Cooper czy pomocnik Kalvin Phillips. W bramce pewnie zobaczymy Adama Daviesa, a w obronie testowany jest duet Mark McGuinness i kapitan Japhet Tanganga. Kluczową postacią w ataku pozostaje Patrick Bamford, który odzyskał skuteczność.
Blackburn ma za to znacznie dłuższą listę kontuzjowanych. Brakuje wielu solidnych nazwisk, w tym Haydena Cartera, Todda Cantwella oraz Andri Gudjohnsena. To wymusza na O'Neillu stosowanie sprawdzonych opcji, nawet jeśli nie są w optymalnej formie. Spodziewać się można, że trójka Morishita, Ohashi i Baradji spróbuje nękać obronę gospodarzy, wspierana przez weteranów w środku pola, takich jak Montgomery i Gardner-Hickman. Młody Tom Atcheson ma kontynuować swoją przygodę w trójce obrońców obok Seana McLoughlina i Eirana Cashina.
Możliwe składy, choć tylko hipotezy, pokazują, jak różne są priorytety: Sheffield United: Davies; Seriki, Tanganga, McGuinness, Burrows; Riedewald, Peck; Cannon, O'Hare, Hamer; Bamford. Blackburn Rovers: Toth; Atcheson, McLoughlin, Cashin; Alebiosu, Montgomery, Gardner-Hickman, Ribeiro; Morishita, Ohashi, Hedges.
Patrząc na to zestawienie, wydaje się, że Sheffield United, grając u siebie i mając niemal pewność, że nie spadną, może pozwolić sobie na więcej ofensywnej swobody. My prediction (moje przewidywanie) to mała sensacja, z gospodarzami kontynuującymi dobrą passę.
Mój typ: Sheffield United 2-1 Blackburn Rovers.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.