Stuttgart pewnie zmierza do dalszej fazy, Celtic z zadaniem niemal niemożliwym.

Rewanż w Stuttgarcie: Czy Celtic jest skazany na pożegnanie z Europą po upokarzającej porażce? Wszystko wydaje się przesądzone, ale futbol bywa okrutnie nieprzewidywalny.

Koszmar Celticu w Glasgow i renesans Stuttgartu

Odpowiedź na to pytanie brzmi: prawdopodobnie tak, ale droga do tego momentu była fascynująca. Stuttgart, który na początku fazy ligowej Europa League sprawiał wrażenie zespołu walczącego o przetrwanie – bilans dwóch porażek w pierwszych trzech meczach dobitnie o tym świadczy – dokonał prawdziwego zwrotu. Pod wodzą Sebastiana Hoenessa, ekipa ta w pięciu z sześciu ostatnich spotkań fazy ligowej schodziła z murawy jako zwycięzca, ostatecznie minimalnie (o jeden punkt!) nie łapiąc się do czołowej ósemki.

Wchodząc w fazę pucharową i mierząc się z Celticiem, forma Stuttgartu była nie do podważenia: pięć zwycięstw i tylko jedna porażka w ostatnich sześciu meczach we wszystkich rozgrywkach. Czyniło ich to faworytem, ale nikt nie spodziewał się tak jednostronnego widowiska w Glasgow. Bohaterami zostali Tiago Tomas, Jamie Leweling i dwukrotnie Bilal El Khannouss, którzy zapewnili "Die Roten" oszałamiającą wygraną 4:1. To jest przewaga, która daje ogromny komfort przed rewanżem na MHPArenie, gdzie Stuttgart nie przegrał od grudnia 2025 roku – siedem ostatnich meczów na własnym stadionie to pięć wygranych i dwa remisy, co stanowi znakomitą odpowiedź na upokarzającą porażkę 0:5 z Bayernem Monachium w tamtym okresie.

Odbudowa legendy kontra efekt wizyty w Niemczech

Dla Celticu to starcie to bilet wstecz do normalności albo, co bardziej prawdopodobne, bilet na pożegnanie z europejskimi pucharami. O ile ich ogólna kampania była naznaczona chorobliwą "niespójnością", powrót Martina O'Neilla miał być remedium. I na początku działało: osiem wygranych i dwa remisy w pierwszych dziesięciu meczach po jego powrocie (zastąpił on fatalnie spisującego się Wilfrieda Nancy'ego w styczniu) pozwolił im realnie myśleć o mistrzostwie Szkocji.

Niestety, ta odnowa doznała szoku na własnym boisku. O'Neill musiał przełknąć gorzką pigułkę, mimo iż statystyki xG (Expected Goals) w pierwszym meczu nie wskazywały na aż taką katastrofę: Celtic wygenerował 2.09 xG w porównaniu do 1.88 xG Stuttgartu. Jednak profesjonalizm i skuteczność gospodarzy były nie do podrobienia. Cytując źródło: „O'Neill's first loss came at the hands of Stuttgart, when despite creating 2.09 expected goals to their opponents' 1.88xG, Celtic were handed a catastrophic 4-1 defeat.”

Drużyna O'Neilla nie zdołała się otrząsnąć po tym laniu, ponosząc kolejną porażkę 2:1 z Hibernian, po bramce straconej w 87. minucie, co pogłębiło ich stratę do lidera Hearts do sześciu punktów. Teraz Celtic musi dokonać cudu, odrabiając trzy gole na niemieckiej ziemi. Pewnym plusem jest pięciomeczowa seria bez porażki na wyjeździe, choć w samej Europie wygrali na obcej ziemi tylko raz w tej edycji.

Kadrowe dylematy przed rewanżem

Oba zespoły wchodzą w rewanż z poważnymi lukami w składach, choć to Stuttgart wydaje się lepiej przygotowany na straty kadrowe.

Po stronie niemieckiej, Sebastian Hoeness musi radzić sobie bez Angelo Stillera, Dan-Axela Zagadou, Lazara Jovanovicia oraz Justina Diehla. Co gorsza, kluczowy Jeff Chabot musi pauzować za kartki. W defensywie szansę dostanie prawdopodobnie Luca Jaquez obok Finna Jeltscha. W środku pola Atakan Karazor i Chema Andres powinni utrzymać status quo, a ofensywa z Chrisem Fuhrichiem, El Khannousem i rewelacyjnym Ermedinem Demiroviciem, wspieranym przez Deniza Undava, zapowiada się niezwykle groźnie.

Celtic to inna historia. Martin O'Neill ma zdecydowanie więcej zmartwień, ponieważ urazy wykluczają Alistaira Johnstona, Arne Engelsa, Calluma Osmanda, Camerona Cartera-Vickersa oraz Jotę. Kluczowe ogniwo środka pola, czyli Benjamin Nygren, strzelał bramki w trzech ostatnich występach i ma szansę na występ u boku Daizena Maedy, Sebastiana Tounektiego i Tomasa Cvancary.

Możliwe składy:

  • Stuttgart: Nubel; Assignon, Jacquez, Jeltsch, Mittelstadt; Karazor, Andres; El Khannouss, Undav, Fuhrich; Demirovic
  • Celtic: Schmeichel; Araujo, Trusty, Scales, Tierney; McGregor, Bernardo; Maeda, Nygren, Tounekti; Cvancara

Typując wynik, trudno oprzeć się logice. Stuttgart dominuje u siebie, wygrywając wszystkie cztery dotychczasowe mecze Ligi Europy na MHPArenie. Kontrastuje to z psychologicznym dołkiem, w jakim znalazł się Celtic po dwóch niepowodzeniach z rzędu. Choć drużyna z Glasgow może chcieć honorowo zagrać, ten trzybramkowy deficyt jest barierą nie do przejścia.

Werdykt: Stuttgart 2-1 Celtic

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.