Magazyn piłkarski NewsySzoboszlai strzela najpóźniej dającego zwycięstwo gola dla Liverpoolu na wyjeździe w Lidze mistrzów.

Szoboszlai strzela najpóźniej dającego zwycięstwo gola dla Liverpoolu na wyjeździe w Lidze mistrzów.

Jarosław Kowalski

Noc w Mediolanie przyniosła The Reds nie tylko cenne zwycięstwo, ale i historyczny moment zapisany w annałach Ligi Mistrzów. Decydujący gol, strzelony w samej końcówce, ma wymiar symboliczny, ale czy to wystarczy, by uspokoić kibiców martwiących się o przyszłość pod wodzą nowego menedżera? Analizujemy, co to zwycięstwo oznacza dla Liverpoolu w kontekście ich ambicji na arenie europejskiej.

Szoboszlai strzela najpóźniej dającego zwycięstwo gola dla Liverpoolu na wyjeździe w Lidze mistrzów.

Szoboszlai autor najpóźniejszego gola: Czy to dopiero początek nowej ery w Liverpoolu?

Wszyscy mówią o golu Dominika Szobzlaia z rzutu karnego przeciwko Interowi Mediolan. Liverpool wygrał na San Siro 1:0, a Węgier pewnie umieścił piłkę w siatce w 88. minucie (dokładnie 87:24), ustanawiając osobliwy rekord. Był to bowiem „najpóźniejszy zwycięski gol zdobyty wyjazdowy w historii klubu w Lidze Mistrzów”. To niuans, powiedzmy sobie szczerze, ale w futbolu detale definiują legendy.

Kontrowersyjny rzut karny, podyktowany po rzekomym faulu Alessandro Bastoniego na Florianie Wirtzu (choć źródło mylnie podaje Wirtza zamiast faktycznego poszkodowanego, co jest intrygujące samo w sobie, ale trzymajmy się faktów z notatki – faul na zawodniku, który wywołał decyzję), dał Liverpoolowi coś więcej niż tylko trzy punkty. Dał odrobinę tlenu. Szoboszlai, choć niewątpliwie zadowolony z historycznego wpisu, pewnie bardziej ucieszył się z faktu, że drużyna przełamała niemoc. Przypomnijmy: The Reds nie wygrali pięciu z sześciu poprzednich spotkań. Trzy punkty w Mediolanie smakują jak remedium. To także drugi najpóźniejszy gol z „wapna” w historii ich występów w Champions League; tylko Steven Gerrard w 2014 roku przeciwko Ludogorets strzelił później (92:29).

Osiemnaście punktów do awansu i cień Monako: Jak daleko sięgnąć może Liverpool pod wodzą Arne Slota?

Przejdźmy do sedna, bo historiami nie wygrywa się trofeów. Liverpool zakończył wtorek z dorobkiem 12 punktów w grupie, co plasuje ich na ósmej pozycji w tabeli Ligi Mistrzów. Prawdziwy dramat polega na tym, że zaledwie trzy punkty dzielą ich od 18. miejsca, zajmowanego przez Monaco. „W edycji 2024/25 turnieju, 16 punktów było potrzebnych do zajęcia miejsca w pierwszej ósemce i automatycznej kwalifikacji do 1/8 finału.” To jest ten twardy, matematyczny mur, który trzeba sforsować.

Teraz zaczyna się polowanie. Następne starcie, 21 stycznia przyszłego roku, to wyjazd na trudny teren do Marsylii. Następnie u siebie Qarabag 28 stycznia. Dwa mecze, które zdefiniują, czy Arne Slot utrzyma posadę, czy też jego przygoda skończy się szybciej niż zakładaliśmy. Statystyki nie rozpieszczają: Liverpool wygrał tylko pięć z ostatnich piętnastu spotkań we wszystkich rozgrywkach, notując aż dziewięć porażek i dwa remisy. Co gorsza, na wyjazdach sytuacja jest równie ponura – przegrali pięć z dziewięciu delegacji, wygrywając zaledwie trzy razy. To sugeruje, że wizyta w Marsylii wcale nie musi być spacerym po parku.

CzySlot poświęcił atak, by uratować defensywę? Krytyka taktyki menedżera The Reds

Zwycięstwo nad Interem z pewnością będzie używane jako oręż w obronie Arne Slota, zwłaszcza w kontekście pominięcia w składzie Mohameda Salaha. Holender może mówić: „Patrzcie, wygraliśmy bez niego!”. Owszem, The Reds są niepokonani od czterech meczów, a gra defensywna wydaje się być bardziej zwarta. Problemem jest jednak… brak efektowności.

I tu pojawia się kontrowersja, która dzieli fanów. Jak donoszą obserwatorzy, styl gry stał się metodyczną, siermiężną walką o punkty, a nie o dominację. „Słaby występ ofensywny na wyjeździe z Interem Mediolan można by uznać za zrozumiały, ale biorąc pod uwagę, że zespół był również słaby przeciwko West Ham United, Sunderlandowi i Leeds, wydaje się, że Slot poświęcił atak na rzecz poprawy w defensywie.” Alexander Isak (zakładając, że autor miał na myśli napastnika grającego wówczas w Liverpoolu, a nie napastnika Newcastle, co sugerowałoby błąd w źródle lub kontekście) nie zanotował ani jednego strzału w polu karnym przeciwko Interowi. W sobotę musieli czekać na wymuszone błędy Leeds United, by w ogóle otworzyć wynik!

Czy ofiara na ołtarzu solidnej obrony się opłaci? Przeciwko Brighton & Hove Albion w weekend Liverpool zostanie ostro przetestowany. Jeżeli strategia Slota polegająca na minimalizmie i defensywnej reorganizacji (kosztem błysku w ataku) nie zacznie przynosić regularnych zwycięstw w Premier League, to nawet awans do fazy pucharowej LM kupiony za włosy z głowy może nie wystarczyć, by uchronić go przed gniewem trybun. Drużyna musi znaleźć złoty środek, bo na samą defensywę w nowoczesnym futbolu długo nie da się polegać.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment