Spada deszcz, a w Tottenhamie leje się gorycz. Kontuzja Richarlisona to dla Kogutów prawdziwy cios, który może zdefiniować ich styczeń i luty. Gdy szanse na utrzymanie mocnej pozycji w walce o najwyższe cele maleją, fani zadają sobie jedno pytanie: kto załata tę dziurę w ataku?

Cztery opcje na ratunek: Kto zastąpi kontuzjowanego Richarlisona w styczniowym okienku transferowym?
Spis treści
Niestety, dla Thomasa Franka i kibiców Spurs, nadchodzące tygodnie zapowiadają się wyjątkowo ponuro. Poważny uraz ścięgna podkolanowego, którego doznał ósmy w tym sezonie strzelec Richarlison w meczu FA Cup przeciwko Aston Villi, oznacza jego przymusową pauzę co najmniej do marca. To fatalna wiadomość, która eliminuje go z kluczowych starć z Borussią Dortmund, derbowego Arsenalu, potyczki z Manchesterem City oraz pojedynku z Manchesterem United. Choć Dominic Solanke wraca po kontuzji, a Mathys Tel ponoć marzy już o powrocie do Francji, a do tego dochodzi niepewna sytuacja zdrowotna Dejana Kulusevskiego i transfer Brennana Johnsona do Crystal Palace – presja na zarząd, by działać na rynku transferowym, jest kolosalna. „Spurs fans are crying out for attacking reinforcements” – i słusznie. Zobaczmy, jakie kandydatury „Sports Mole” uważa za realistyczne w tym gorącym styczniowym oknie transferowym.
Najmłodsi, ale wszechstronni: Czy Adeyemi z BVB to przyszłość North London?
Na celowniku londyńczyków znajduje się Karim Adeyemi z Borussii Dortmund. W świecie współczesnego futbolu „a versatile attacker is an employable attacker,” a Niemiec doskonale wpisuje się w ten opis, operując zarówno jako ofensywny numer dziewięć, jak i skrzydłowy. Choć ma dopiero 23 lata, zanotował już 54 udziały przy bramkach w 131 meczach dla BVB. Problem? Jego obecny sezon jest naznaczony kontrowersjami, od gigantycznej grzywny za nielegalne posiadanie broni, po publiczne wyrażanie frustracji po zejściu z boiska w meczu z Monchengladbach.
Co kluczowe dla ewentualnego transferu, Adeyemi ma zaledwie 18 miesięcy do końca kontraktu. BVB, pomimo nie wykluczenia przedłużenia umowy, z pewnością rozważy sprzedaż, jeśli porozumienie będzie nierealne. To jednak może wywołać bój o zawodnika, gdyż rywalizować z Tottenhamem o jego podpis mają Manchester United, Liverpool i Arsenal. Czy Tottenham ma dość siły, by wygrać ten wyścig, obciążony potencjalnymi problemami dyscyplinarnymi gracza?
Grecja na ratunek Premier League: Powrót Tzolisa z Belgii
Drugi kandydat to Christos Tzolis, zawodnik, który nie zdołał zaistnieć na Wyspach, notując zero goli i asyst w 14 występach dla Norwich City w sezonie 2021/22. Wydaje się to być kiepski prognostyk? Owszem, ale jego obecna forma w barwach Club Brugge jest absolutnie rewelacyjna. Ten 23-letni Grek jest obecnie „nothing short of a revelation,” notując 32 bramki i 31 asyst w 87 meczach dla swojego belgijskiego klubu.
W bieżącej kampanii Tzolis miał bezpośredni udział w 26 bramkach w 31 meczach, w tym asystował w dramatycznym remisie 3:3 z Barceloną w Lidze Mistrzów. Istnieją pogłoski, że „Spurs are rumoured to have taken an interest”. Kontrakt Tzolisa obowiązuje do 2029 roku, co oznacza, że jest drogi. Club Brugge nigdy nie sprzedało gracza za więcej niż 32,5 miliona funtów, więc suma w okolicach tego pułapu byłaby dla nich nie do odrzucenia. Byłby to powrót do Premier League, ale w zupełnie innej jakości.
Sprawdzony strzelec z „Wilkami”: Czy Larsen jest wart sześćdziesiątki?
Kolejna opcja to powrót do ligi krajowej, tym razem po Jörgena Stranda Larsena z Wolverhampton. Norweg rozbłysnął w sezonie 2024/25 strzelając 14 goli w Premier League, co naturalnie przyciągnęło uwagę klubów z aspiracjami europejskimi. Niestety, po słabszej formie reszty składu, Larsen również zanotował drastyczny spadek formy: zaledwie jeden gol i jedna asysta w obecnej kampanii ligowej.
Jego ratunkiem był weekendowy hat-trick i asysta w pucharowym laniu Shrewsbury Town 6:1 – „re-lighting the blue-touch paper at the perfect time”. Wolves są podobno otwarci na zimową wyprzedaż za odpowiednią cenę, która oscyluje wokół 60 milionów funtów. Przy udziale w europejskich pucharach, Spurs mieliby przewagę nad West Hamem czy Leeds. Jednak czy kibice zaakceptują „podobny wydatek” na napastnika, który w ostatnich miesiącach miał problemy z regularnością? To jest pytanie za miliony.
Ostatnia szansa i desperacka okazja: Czy Vlahović w końcu trafi na Wyspy?
Tę historię znamy: zima 2022 roku, Arsenal wyciąga rękę po Dušana Vlahovicia, a serbski napastnik ostatecznie ląduje w Juventusie za horrendalną sumę 72,3 miliona funtów. Wówczas spekulowano, że jego agenci wykorzystali „Arsenal’s name to ensure that La Viola could get the best possible deal.”
Sześćdziesiąt cztery bramki i 16 asyst w 162 meczach to wynik daleki od katastrofy, ale jego kariera w Turynie naznaczona jest niestety niespójnością. Najważniejszy fakt: Vlahović ma ostatnie sześć miesięcy kontraktu, co oznacza, że może negocjować z zagranicznymi klubami już teraz. Utrata inwestycji rzędu 72,3 mln funtów za darmo byłaby gigantyczną porażką Juventusu. To stwarza realną szansę dla Spurs na „skręcenie karku Bianconerim” i pozyskanie 25-latka za kwotę w przedziale 20-30 milionów funtów. To transfer, który może dostarczyć natychmiastową jakość przy stosunkowo niskim ryzyku finansowym (jak na jego klasę).