Tottenham wyrównał niechlubny rekord ligowych porażek u siebie w roku.
Kolejny cios dla Thomasa Franka i Tottenhamu, panika na stadionie Hotspur? Najnowsza wygrana Fulham pogrąża Koguty w kryzysie, wywołując pytania o stabilność w klubie, który jeszcze niedawno miał aspiracje europejskie.
Dom staje się koszmarem: Zapis historycznej klęski z Fulham
Ostatnie starcie z Fulham na Tottenham Hotspur Stadium zakończyło się bolesną porażką 2-1, co stanowiło kolejny zgrzyt w machinie pod wodzą Thomasa Franka. Ta przegrana w trzynastej kolejce Premier League to już trzecia klęska w czterech ostatnich meczach ligowych, a dwie ostatnie boleśnie smakowały porażkami z londyńskimi rywalami.
Zaledwie kilka dni po upokarzającej porażce 4-1 z Arsenalem w Północnym Londynie, i mimo heroicznej walki z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów (przegrana 5-3), to właśnie Fulham zafundowało Kogutom historyczny blamaż. Dwa stracone gole w pierwszych sześciu minutach to coś, czego kibice Spurs nie widzieli od dawna. Bramki Kenny'ego Tete'a w czwartej minucie i Harry'ego Wilsona w szóstej minucie ustaliły najszybszy moment utraty dwóch goli przez ten klub w erze Premier League. To był istny pogrom na starcie, który zmusił gospodarzy do łapania tchu przez resztę spotkania. Mimo że Mohammed Kudus zdołał zmniejszyć straty przed godziną gry, gospodarze nie zdołali odwrócić losów meczu, co oznacza, że w 2025 roku przed własną publicznością nadal muszą szukać stabilności. Po sobotnich zmaganiach Tottenham spadł na dziesiąte miejsce w tabeli.
Spurs wyrównują niechlubny rekord z kalendarza
W obliczu tej serii niepowodzeń, statystyki domowe Tottenhamu stają się niepokojące. Pomijając fatalny start z Fulham, zespół Franka notuje katastrofalne wyniki na własnym stadionie. Paradoksalnie, lepiej Koguty radzą sobie na wyjazdach. W sezonie 2025/26 aż 13 z 18 punktów zdobyto poza domem; jedyna tamtejsza porażka to właśnie ta z Arsenalem.
Od zwycięstwa 3-0 nad Burnley w inauguracji sezonu, w meczach u siebie Tottenham nie zdobył kompletu punktów ani razu. Cztery porażki od połowy sierpnia – przeciwko Bournemouth (0-1), Aston Villi (2-1), Chelsea (1-0) i Fulham (2-1) – łącznie dały dziesięć ligowych porażek przed własną publicznością w kalendarzowym roku 2025. Jak donosi Opta:
Tottenham suffered their 10th home defeat of 2025 in the Premier League, with this now their joint-most home league defeats in a single calendar year in club history (also 10 in 1994 and 2003). Familiar.
Ten wynik to echa lat 1994 i 2003, kiedy to klub zanotował identyczną liczbę domowych porażek w lidze w danym roku, grając jeszcze na White Hart Lane. Co więcej, tegoroczne wyniki Franka sumują się z serią porażek Ange Postecoglou na początku roku (przeciwko Newcastle United, Leicester City, Manchesterowi City, Nottingham Forest, Crystal Palace i Brighton & Hove Albion). Łącznie oznacza to, że klub zanotował dwucyfrową liczbę porażek ligowych w roku kalendarzowym po raz pierwszy od przeprowadzki na nowy obiekt w kwietniu 2019 roku.
Czy Frank jest na gorącym krześle? Czas na krytyczną ocenę grudnia
Chociaż oficjalnie nie ma doniesień o natychmiastowym odejściu duńskiego szkoleniowca, piąta porażka w trzynastu meczach ligowych z pewnością nie napawa optymizmem decydentów klubu. Sytuacja jest krucha. Przed końcem 2025 roku Spurs czeka jeszcze bój u siebie z Brentford i Liverpoolem. Te dwa mecze mogą zadecydować, czy klub przebije historyczny niechlubny rekord z lat 1994 i 2003.
Rumory już krążą po świecie futbolu. Doniesienia sugerują, że zarząd Tottenhamu analizuje już potencjalnych następców Franka. Wśród nazwisk, które pojawiają się najczęściej, jest Xavi, który ma być poważnie brany pod uwagę, jeśli dotychczasowy szef Brentford zostanie zdymisjonowany. Grudzień jawi się jako miesiąc kluczowy. Jeśli seria niepowodzeń na własnym terenie (tzw. home form) nie ulegnie natychmiastowej poprawie, zarząd może być zmuszony do podjęcia radykalnych kroków i dokonania zmiany na stanowisku menedżera. Forma, a raczej jej brak, w tym kluczowym okresie, najprawdopodobniej zdominuje przyszłość Thomasa Franka przy Tottenham Hotspur Stadium.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.