Unia Berlin stawia na rewolucję: Marie-Louise Eta przejęła męską drużynę.
Nagłe zwolnienie Stefana Baumgarta z Unionu Berlin wywołało szok, mimo iż seria słabych wyników w Bundeslidze była widoczna na horyzoncie.
Duma Berlina kontra mroczna strona internetu
Zwolnienie Baumgarta, które nastąpiło po porażce 3:1 z FC Heidenheim, zaskoczyło wielu. Pomimo że Union wygrał zaledwie dwa ligowe spotkania od nowego roku, pozycja w tabeli (11. miejsce, siedem punktów nad strefą barażową) nie była jeszcze dramatyczna. Potrzebny był impuls, a nim stała się Marie-Louise Eta. I tu zaczęły się schody.
Niestety, równocześnie z historyczną nominacją, na jaw wyszła toksyczna i przewidywalna strona internetu. Anonimowi użytkownicy portali społecznościowych natychmiast zorganizowali się, aby deprecjonować tę decyzję, udowadniając, jak daleko jeszcze futbol ma do równości płci. Na szczęście, biuro Union Berlin nie zamierzało tego tolerować. Zespół mediów klubu zasłużył na uznanie, odpierając ataki bezkompromisowo. Jedna z najmocniejszych odpowiedzi, skierowana do kogoś, kto obstawiał klęski Unionu w każdym kolejnym meczu, brzmiała: „Hazard jest tak samo głupi jak seksizm”
.
Dyrektor sportowy Horst Heldt również nie owijał w bawełnę, stanowczo potępiając seksistowskie ataki. Jak sam zaznaczył, dla niego kluczowa jest wyłącznie kompetencja:
„Zauważyłem to, ale odmawiam czytania lub nawet wystawiania się na tego typu nonsensy, ponieważ dla mnie liczy się jakość – jakość przywództwa. Mamy stuprocentowe zaufanie do Loui, całkowite przekonanie. Uważam za to szalone, że musimy się tym zajmować w dzisiejszych czasach. Mówimy o wysoce kompetentnej liderce, i może pan być pewny, że każdy tutaj w Unionie, czy na trybunach, czy w samym klubie, stoi stuprocentowo za tą decyzją i zrobi wszystko, aby w przyszłości nie prowadziło to do dalszej dyskusji. To po prostu żenujące.”
Szlaki przetarte: Eta jako niekwestionowana pionierka
Dla Marie-Louise Eta, robienie historii nie jest nowością. Już w 2023 roku Union Berlin mianował ją asystentką trenera Marco Grote, co uczyniło ją pierwszą kobietą na takim stanowisku w tym klubie. Nie poprzestała na tym. W 2024 roku, kiedy Nenad Bjelica został zawieszony, Eta po raz kolejny zapisała się w annałach, zostając pierwszą kobietą prowadzącą zespół Bundesligi z ławki trenerskiej. Co ciekawe, Union wygrał tamten mecz.
Jej kompetencje nie wzięły się znikąd. Od początku tego sezonu Eta odgrywała kluczową rolę w strukturze szkoleniowej drużyny U19 Unionu, a latem miała objąć żeńską sekcję. Zanim została trenerką, sama była cenioną zawodniczką. Energetyczna pomocniczka, reprezentująca barwy m.in. Turbine Poczdam, Hamburger SV, Cloppenburg i Werder Brema, a także młodzieżowych reprezentacji Niemiec, zmuszona była zakończyć karierę w 2018 roku w wieku zaledwie 26 lat z powodu kontuzji. Jej okres w Turbine Poczdam to pasmo sukcesów: triumf w Lidze Mistrzyń UEFA w 2010 roku, trzy tytuły mistrzyń Frauen-Bundesligi i dwa puchary DFB-Hallenpokal.
Każdy, kto obserwował drużynę U19 Unionu, chwalił jej pracę. Zespół ten prezentował energię i pewność siebie niezbędną w seniorskim futbolu, co świadczy o jasnej filozofii Éty promującej progresywny futbol.
Czy świat futbolu jest gotowy na rewolucję trenerek?
Nominacja Eta wywołała entuzjazm nawet poza granicami Niemiec. Sarina Wiegman, selekcjonerka reprezentacji Anglii, wyraziła swoje zadowolenie przed meczem z Hiszpanią:
„To świetnie. Ona jest prekursorką. Myślę, że to było tylko kwestią czasu. To ekscytujące, pokazuje, że futbol, po raz kolejny, idzie do przodu. W społeczeństwie są kobiety wszędzie, a następnym krokiem jest to, aby było to również w futbolu, męskim i żeńskim.”
Zjawisko to nie jest całkowicie bezprecedensowe. W 2024 roku Sabrina Wittmann objęła trzecioligową drużynę Ingolstadt 04. Jej historia jest zaskakująco podobna do Éty: obie mają po 34 lata i zostały mianowane po imponujących wynikach w klubowych strukturach młodzieżowych. Wittmann, swoją drogą, zmierza ku swojej drugiej pełnej kampanii w Ingolstadt. We Francji Corinne Diacre przez trzy lata prowadziła klub Ligue 2, Clermont Foot.
W Wielkiej Brytanii sytuacja wygląda gorzej – żadna kobieta jeszcze nie poprowadziła meczu ligowego męskiego zespołu. Hannah Dingley, obecnie dyrektor akademii dziewcząt w Manchesterze City, tymczasowo przejęła stery w Forest Green Rovers przed sezonem 2023/24, zanim na stałe zatrudniono Davida Horsemana (który notabene został zwolniony pół roku później).
Emma Hayes, obecna trenerka USWNT, mogła być bliżej tego progu. Była menedżerka Chelsea Women regularnie łączona była z klubami angielskiej ligi EFL, zwłaszcza z AFC Wimbledon w 2021 roku. Uważała jednak, że prowadzenie niższych lig męskich nie stanowi dla niej „awansu”
, co zresztą trudno kwestionować. Hayes gorzko komentowała ten stan rzeczy:
„Męski futbol nie jest gotowy na trenerki. Powtarzałam to milion razy. Możesz znaleźć pilotkę, lekarkę, prawniczkę, bankierkę. Ale nie znajdziesz trenerki pracującej w męskim futbolu, prowadzącej mężczyzn. To pokazuje, ile jeszcze pracy przed nami.”
W przypadku Éty, papiery są podpisane – jej rola w Unionie potrwa tylko do końca sezonu, po czym przejdzie do żeńskiej drużyny, która obecnie plasuje się w środku tabeli Frauen-Bundesligi. To mnóstwo podobieństw na różnych frontach.
Globalnie, Bundesliga dociera do ponad miliarda widzów rocznie, co oznacza blisko dwa miliardy oczu w ponad 200 krajach. Po raz pierwszy w historii, bez względu na to, jak krótki będzie to epizod, aspirujące trenerki będą mogły zobaczyć kogoś, kto je autentycznie reprezentuje, zasiadającego na ławce trenerskiej czołowej ligi męskiej. I na tym polega sedno sprawy.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.