W najbliższy wtorek na Walii rozegra się klasyczne starcie „Dawida z Goliatem” – lider League One, Cardiff City, podejmie na własnym terenie potęgę Premier League, Chelsea, w ćwierćfinale Pucharu Ligi Angielskiej (EFL Cup/Carabao Cup). Choć statystycznie wydaje się to bojem Dawida z Goliatem, historia rywalizacji tych drużyn skrywa znacznie więcej niuansów, niż sugeruje obecna forma ligowa obydwu ekip.

Tajemnica starć: Niespodziewana równowaga w historycznym bilansie
Na papierze konfrontacja zapowiada się jako festiwal różnic klas – z jednej strony walczący o awans do półfinału Pucharu Ligi The Bluebirds, a z drugiej Chelsea, która regularnie celuje w najwyższe lokaty w Anglii i Europie. Niemniej jednak, cofając się do historycznych ksiąg, obraz staje się zaskakująco wyrównany. W 45 dotychczasowych starciach, bilans prezentuje się następująco: Chelsea wygrała 20 razy, Cardiff triumfowało w 15 spotkaniach, a 10 meczów zakończyło się remisem. Różnica pięciu zwycięstw to zaledwie drobna przewaga londyńczyków.
Dla ekipy z Walii tegoroczny ćwierćfinał to szansa na pierwszy bilet do półfinału Carabao Cup od 2012 roku, kiedy to ulegli Liverpoolowi w finale. Aby dotrzeć do obecnego etapu, Cardiff musiało pokonać solidnych rywali, takich jak Burnley, Wrexham, Swindon Town i Cheltenham Town. Tymczasem Chelsea, pod wodzą Enzo Mareski, wyeliminowała Lincoln City oraz Wolverhampton Wanderers, a ostatnio zdyscyplinowanie pokonała Everton 2:0 w Premier League.
Kiedy kontrowersje karmiły media: Pamiętny spektakl Neila Warnocka
Choć Chelsea wygrała pięć ostatnich spotkań z Cardiff, mecze te często były podszyte dramatem lub kontrowersjami, co tylko dodaje kolorytu tej rywalizacji. Najbardziej pamiętne, choć dla kibiców Cardiff wymazane z pamięci, było starcie z marca 2019 roku w Premier League.
Gdy The Bluebirds prowadzili 1:0, a do końca meczu pozostało zaledwie dziesięć minut, na scenę wkroczyli Cesar Azpilicueta i Ruben Loftus-Cheek, odwracając wynik na 2:1 dla Chelsea. Bramka Azpilicuety budziła jednak ogromne kontrowersje – Hiszpan był na pozycji spalonej, gdy uderzał piłkę głową. Manager Cardiff, Neil Warnock, wpadł w furię, ale zamiast tradycyjnej awantury z sędziami, zaprezentował światu jeden z najbardziej surrealistycznych obrazów Premier League.
Wielu kibiców wciąż pamięta moment, gdy Warnock stał z rękami na głowie, intensywnie i bez słowa wpatrując się w arbitra Craiga Pawsona i jego asystentów. Do tego incydentu nawiązał nawet Soccer AM, publikując zdjęcie z podpisem: „Rok po dniu, odkąd Neil Warnock wpatrywał się w oficjeli”. Karygodny był też dla Warnocka fakt, że Antonio Rudiger uniknął czerwonego kartonika. Ta agonizująca porażka była już piątą z rzędu dla Cardiff z Chelsea.
Dominacja „Niebieskich Młotów”: Czy historia się powtórzy?
Jeśli skupimy się na czystych wynikach, Chelsea potrafiła zdemolować rywala z Walii. Aż trzy z pięciu ostatnich zwycięstw nad Cardiff zakończyły się rezultatem 4:1, a miały miejsce odpowiednio w 2019, 2013 i 2010 roku – wszystkie na stadionie w Cardiff. To pokazuje, jak często londyńczycy potrafili wbić rywalom cztery „bramki z fajerwerkami”.
Jednak największy historyczny nokaut należy do Chelseaczy i datuje się na drugą połowę XX wieku. W październiku 1962 roku, w ramach Second Division, The Blues rozbili Cardiff 6:0, a Honorową Bramkę w tym spotkaniu zdobył sam legendarny Terry Venables.
Z drugiej strony, kibice Cardiff muszą kopać głębiej w pamięci, by znaleźć powody do optymizmu. Ostatnie zwycięstwo nad Chelsea (2:1) w Pucharze Ligi datuje się aż na rok 1986. W lidze, ich ostatni triumf nad drużyną ze Stamford Bridge miał miejsce w kwietniu 1981 roku, kiedy to wygrali 1:0. Co więcej, ostatnie zwycięstwo na własnym stadionie nad Chelsea w lidze to już ponad sześćdziesiąt lat wstecz, z 1963 roku. Czy atmosfera Pucharu Ligi i presja bycie liderem Dywizji Jeden pozwoli im przełamać tę czarną serię?