Wszystkie pary Ligi Mistrzów na krawędzi rozstrzygnięcia.
Ćwierćfinały Ligi Mistrzów osiągnęły punkt wrzenia, a każda pierwsza potyczka wyłoniła zwycięzcę, co sprawia, że każda para jest niezwykle wyrównana – zespoły albo desperacko gonią za remisem, albo starają się utrzymać przewagę zdobytą w pierwszych meczach.
Czy Liverpool wyczaruje nowy europejski cud, czy PSG dobije Czerwonych?
Sytuacja Liverpoolu w starciu z Paris Saint-Germain jest jeszcze trudniejsza niż w zeszłym sezonie, kiedy to odpadli po rzutach karnych, mimo że wygrali pierwszy mecz w Paryżu. W tym sezonie, pod wodzą Arne Slota, The Reds ponieśli porażkę 2:0 w stolicy Francji, co oznacza, że znowu muszą odrabiać straty w rewanżu. Patrząc na statystyki, obraz jest ponury. Liverpool przegrał dziewięć z dziesięciu europejskich dwumeczów, w których u siebie przegrali pierwszym mecz różnicą dwóch goli. To statystyczna czarna dziura.
Jednakże, historia zna pewien precedens, który musi dawać nadzieję na Anfield. Mowa oczywiście o słynnym powrocie przeciwko Barcelonie w 2019 roku, kiedy to po porażce 3:0 wygrali 4:0 w rewanżu, przechodząc dalej 4:3 w agregacie. To co, mają to we krwi? Czyżby to była klątwa, którą można złamać tylko w taki sposób? PSG również ma swoją traumę – pamiętny „Remontada” z 2017 roku przeciwko Barcelonie, gdzie padł wynik 6:1 po tym, jak Francuzi wygrali pierwszy mecz 4:0. Tak, historia kocha ironię. Liverpool wraca po przerwaniu serii trzech porażek zwycięstwem 2:0 nad Fulham. Czy to wystarczy, by rozpalić ogień na Anfield? W europejskich pucharach, wola walki potrafi czasem przeważyć nad logiką.
Arsenal: Czy ligowe potknięcia zjedzą ich w starciu ze Sportingiem?
Arsenal ma solidną zaliczkę nad Sportingiem Lizbona po późnym golu Kaia Havertza w Portugalii. To oznacza, że podopieczni Mikela Artety wygrali 10 z 11 meczów w tej edycji Ligi Mistrzów. Co więcej, Kanonierzy pozostają niepokonani w sześciu dotychczasowych meczach z tym portugalskim rywalem w regulaminowym czasie gry. Wszystko wskazuje na to, że powinni bez problemu awansować. A jednak...
Ostatnie mecze w Premier League malują zupełnie inny obraz. Arsenal przegrał trzy z ostatnich czterech spotkań we wszystkich rozgrywkach, co ujawniło pewne pęknięcia w ich obronie i psychice. Ta niestabilność była widoczna niedawno podczas porażki z Bournemouth na Emirates. Ten wynik nie tylko podkopał ich aspiracje mistrzowskie, ale też wzbudził świeże wątpliwości co do umiejętności radzenia sobie z presją. Sporting z pewnością patrzy na te straty w kontekście Ligi Mistrzów, wiedząc, że zdemaskowany Arsenal jest drużyną do ugryzienia. Czy klub z Północnego Londynu potrafi wyłączyć tryby ligowego kryzysu i skupić się na europejskich celach?
Barcelona i Real Madryt: Konfrontacja mitów i ucieczka przed statystyką
W starciu Barcelony z Atletico Madryt, Duma Katalonii stoi przed najtrudniejszym zadaniem tej rundy. Hansi Flick będzie musiał odwrócić dwubramkową stratę po domowej porażce 2:0, która była potęgowana przez czerwoną kartkę Pau Cubarsíego, co okazało się kluczowe dla Blaugrany. Co gorsza, historia jest bezlitosna – Barcelona nigdy nie odwróciła dwubramkowego deficytu po porażce u siebie w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. To jest moment, w którym mity są testowane. Z drugiej strony, Metropolitano bywa gościnne dla Barcy – wygrali pięć z ostatnich sześciu wyjazdów na ten stadion. Czy to wystarczy, by zmazać pamięć o koszmarnej porażce 4:0 w Pucharze Króla na tym samym obiekcie? Diego Simeone na pewno pamięta te chwile.
W drugim klasyku rundy, Real Madryt leci na Santiago Bernabéu jako teoretyczny "underdog" przeciwko Bayernowi Monachium, który jest uznawany za faworyta do podniesienia pucharu. Królewscy stracili 2:1 po pierwszym meczu na własnym terenie. Jednak, jeśli istnieje rzecz, której nie można odmawiać Realowi w Lidze Mistrzów, to jest to instynkt przetrwania. Los Blancos udowodnili to wielokrotnie, wygrywając trofea, kiedy nikt na to nie liczył. Kibice Królewskich mogą czerpać otuchę z faktu, że ich zespół wygrał trzy z ostatnich czterech wizyt na Allianz Arena. Pytanie brzmi, na ile ta historyczna przewaga ma znaczenie, gdy Bayern gra obecnie futbol na najwyższym europejskim poziomie. To będzie starcie tytanów, gdzie historia Madrytu kontra forma Bayernu rozstrzygnie los awansu.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.