Magazyn piłkarski NewsyWypalony w Barcelonie Roque odżył w Brazylii.

Wypalony w Barcelonie Roque odżył w Brazylii.

Jarosław Kowalski

Transferowy rollercoaster Vítora Roque to gotowy materiał na hollywoodzki thriller, a my jesteśmy świadkami jego ostatniego aktu w Brazylii. Młody napastnik, który miał być lekiem na całe zło w Barcelonie, przeżył zimny prysznic, by teraz wracać do formy, w której zakochali się europejscy giganci. Czy powrót do Palmeiras to tylko przystanek, czy może ucieczka od zbyt szybkiego wskoczenia na głęboką wodę katalońskiego giganta?

Wypalony w Barcelonie Roque odżył w Brazylii.

Jak gorący kartofel, czyli szybki transfer do Barcelony i pierwsze zgrzyty

Gdy Vitor Roque w 2023 roku notował fenomenalne liczby – dwadzieścia jeden bramek i sześć asyst w 45 występach dla Athletico Paranaense – Europa zamarła. Oczywiście, to Barcelona wygrała wyścig, płacąc podobno 40 milionów euro z bonusami, wierząc, że mają już gotowego, długoterminowego zmiennika dla Roberta Lewandowskiego. W tle czai się jednak gorzki smak porażki, jaką Katalończycy ponieśli w walce o innych brazylijskich supertalentów, takich jak Rodrygo, Vinícius Júnior czy Endrick, których zgarnął Real Madryt. Finansowe tarapaty Barcelony zmusiły ich do przyspieszenia operacji z Roque, który miał dołączyć latem 2024, ale presja i słaba forma atakujących pod wodzą Xaviego sprawiły, że wylądował w grudniu 2023.

Fani dali się porwać wizji „fanfary”, ale rzeczywistość była bolesna. W ciągu 353 minut rozegranych w 14 meczach Roque zdobył tylko dwa gole, głównie wchodząc z ławki. To wystarczyło, by Xavi zaczął mieć poważne wątpliwości co do jego roli w zespole. Kiedy na scenę wszedł Hansi Flick, wydawało się, że nowa miotła przyniesie świeży start, ale stało się coś odwrotnego: w sierpniu młody Brazylijczyk został wypożyczony do Realu Betis.

„Los Verdiblancos” i powódź problemów z adaptacją

Wypożyczenie do Sewilli miało być szansą na aklimatyzację w europejskim futbolu, ale lekcja okazała się trudna. Roque strzelił siedem goli w 33 spotkaniach dla drużyny z Estadio Benito Villamarín, co nie jest wynikiem katastrofalnym, ale ujawniło fundamentalne problemy.

Mimo poprawy, wciąż zmagał się z tempem gry w Hiszpanii oraz, co kluczowe, z efektywnością w grze łączonej.

Ta niepełna epopeja w Hiszpanii została niespodziewanie skrócona w lutym, gdy na horyzoncie pojawiła się opcja powrotu do ojczyzny – Palmeiras zgłosiło się po swojego chłopca. Choć dla wielu transfer Barcelony jawił się jako krok w karierze, powrót do Brazylii stał się faktem, a Palmeiras zainwestowało w niego horrendalne, jak na standardy Ameryki Południowej, 25,5 miliona euro, czyniąc go najdroższym transferem w historii tamtejszego futbolu. To miało być nowe otwarcie, a nie koniec europejskich ambicji.

Jak Abel Ferreira uleczył Diabła? Fenomen odrodzenia w Brazylii

Początek pobytu Roque w barwach Palmeiras był, delikatnie mówiąc, żałosny. Początkowo grał tak słabo, że plotki o nieudanym transferze zalały media – zero goli i asyst w pierwszych 12 meczach. Panika? Jak najbardziej. Jednak za sterami siedzi Abel Ferreira, legendarny menedżer, który z Palmeiras uczynił potęgę, zdobywając dwa tytuły Copa Libertadores. Jego filozofia to taktyczna dyscyplina połączona z intensywnym pressingiem i elastycznością formacji (często 3-4-3 lub 4-2-3-1). Ferreira wymaga od graczy absolutnego zrozumienia ról, zarówno z piłką, jak i bez niej.

Pod jego okiem Roque w końcu „odpalił”. Po krótkim „gorącym okresie” i kolejnym przestoju (11 meczów bez bramki), nadeszło olśnienie. Od sierpnia notuje on fenomenalne statystyki: 16 goli i pięć asyst w 23 meczach. Wypełnił lukę po innym cudownym dziecku, Estêvão, który teraz bryluje w Chelsea.

Roque jest absolutnym dominatorem statystyk ligowych Palmeiras, przewyższając konkurentów w kluczowych wskaźnikach:

  • Gole: 16
  • Gole na 90 minut: 0,75
  • Oczekiwane gole (xG): 12,4
  • Strzały celne na 90 minut: 1,8
  • Stworzone szanse: 33

Dane te sugerują, że napastnik przekracza oczekiwania o niemal cztery bramki, co stawia pytanie o trwałość tej formy. Jednak w tym momencie Roque odzyskał pewność siebie i radość z gry, co jest bezcenne. Czy europejskie kluby teraz zerkają na niego z większym zainteresowaniem, widząc, że brazylijska ziemia najlepiej leczy rany po nieudanych debiutach? Czas pokaże, ale na pewno nie jest to już ten sam zrezygnowany rezerwowy, którym był kilka miesięcy temu w Barcelonie.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment