Zdesperowane środy kontra walczący o awans milwall: starcie ekstremów w Championship.

Na Hillsborough w najbliższą sobotę zobaczymy kuriozalne starcie gigantów – a przynajmniej tabeli.

Dwa bieguny Championship: Kiedy dno spotyka szczyt ambicji

Sytuacja w dolnych i górnych rejonach drugoligowej angielskiej klasy rozgrywkowej rzadko bywa tak kontrastowa. Z jednej strony mamy Sheffield Wednesday, drużynę, której spadek wydaje się być już kwestią czasu, a z drugiej Millwall – ekipę wicelującą w walce o awans bezpośredni. To starcie to podręcznikowy przykład tego, jak dramatyczne potrafią być losy klubów w tej nieprzewidywalnej lidze.

"Sowy", pod wodzą Henrika Pedersena, balansują na skraju przepaści. Sezon, naznaczony kłopotami pozaboiskowymi, w tym słynną karą 18 punktów odliczonych na starcie, okazał się koszmarem. Drużyna zdobyła zaledwie 11 punktów w 31 meczach. Statystyki mówią same za siebie: najmniej strzelonych bramek w lidze (18) i najwięcej straconych (62). Obecnie ich bilans to -7, co jest fatalnym wynikiem.

Ich ostatnia passa porażek jest druzgocąca. Klub nie zdołał wygrać ani strzelić gola w ostatnich ośmiu spotkaniach ligowych, a w ogóle we wszystkich rozgrywkach mówimy o dziewięciu meczach bez bramki. Ostatni wyjazd do Swansea zakończył się upokarzającą porażką 4:0. Z 45 punktów do zdobycia, Sheffield Wednesday traci do bezpiecznej strefy aż 39 punktów. Sobota ma być dla nich próbą przerwania tej straszliwej passy, która trwa od września.

Lwy w gazie: Millwall celuje w bezpośredni awans

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Millwall. Alex Neil zbudował drużynę, która wie, czego chce i konsekwentnie to realizuje. Lwy zajmują obecnie piąte miejsce w tabeli, mając na koncie 15 zwycięstw i 53 punkty po 31 meczach. Co więcej, tylko osiem porażek w całym sezonie świadczy o solidności tej ekipy.

Millwall wchodzi w weekend, chcąc odnotować drugie z rzędu zwycięstwo, co jest kluczowe w walce o czołowe lokaty. Ostatnie dziewięć ligowych spotkań to zaledwie jedna przegrana. Szczególnie imponujące było niedawne zwycięstwo 2:0 nad aspirującym do playoffów Wrexham. Po golu samobójczym Maxa Clewortha i trafieniu Josha Coburna pod koniec spotkania, Lwy zameldowały się w doskonałej dyspozycji.

Obecnie ekipa Neila ma sześć punktów przewagi nad siódmym miejscem i tylko sześć punktów straty do drugiego Coventry – czyli do strefy bezpośredniego awansu. Każde zwycięstwo, zwłaszcza na papierze łatwym terenie, jak to na Hillsborough, jest na wagę złota.

Personalne przetasowania i powroty

Obie drużyny borykają się z problemami kadrowymi, choć innej natury. Sheffield Wednesday ma listę kontuzjowanych graczy, wśród których wymieniani są Pierce Charles, Di'Shon Bernard, Dominic Iorfa, Max Lowe, Sean Fusire, Nathaniel Chalobah oraz George Brown. Do tego należy doliczyć niedawne odejście kluczowego Barry'ego Bannana w styczniu. Świeżo upieczeni debiutanci, tacy jak Marvelous Nakamba i Jaden Heskey, będą starali się wnieść nową jakość do środka pola.

Millwall również ma swoje absencje, w tym Williama Smallbone'a i Massimo Luongo. Jednak ich największym atutem jest transferowe wzmocnienie z pomocą tej zimy – właśnie wspomniany Barry Bannan. Powrót byłego kapitana i ikony Wednesday na Hillsborough po przejściu do Millwall z pewnością doda emocjonalnego smaczku temu spotkaniu. Oczekuje się, że Bannan wesprze w pomocy Caspera De Norre i Billy'ego Mitchella. Ponadto, po bramce zdobytej z ławki, Josh Coburn z pewnością będzie walczył o miejsce w podstawowym ataku.

Możliwe składy sugerują, że Millwall może postawić na sprawdzony trzon, podczas gdy Sheffield Wednesday wciąż szuka optymalnego ustawienia w obliczu kontuzji i ubytków kadrowych.

Przewidywano, że to spotkanie zakończy się rezultatem: Sheffield Wednesday 0-2 Millwall. Patrząc na dysproporcję formy i potencjału, trudno wyobrazić sobie, by gospodarze zdołali zatrzymać rozpędzone siły Millwall, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich dramatyczne problemy ze skutecznością ofensywną. Dla Lwów to szansa na umocnienie pozycji w ligowej czołówce.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.