Królewscy na zakręcie? Po burzy po Xabim Alonso, czy Arbeloa to zbawca w białej koszulce, czy tylko tymczasowy plaster na głęboką ranę? Nadchodzący mecz z Monaco będzie kluczowym testem dla moralnie nadszarpniętego Realu Madryt. Przygotujcie się na starcie, gdzie stawka jest wyższa niż trzy punkty – to kwestia odbudowy zaufania na Santiago Bernabéu, po tym jak kibice publicznie wyrazili swoje niezadowolenie. Czy pod wodzą nowego kogoś, Los Blancos odnajdą zagubiony rytm?

Arbeloa przejmuje stery: Czy to chemia na miarę Ligi Mistrzów?
Emocje po odejściu Xabiego Alonso wciąż kłębią się w madryckich trybunach, a echo gwizdów skierowanych w stronę piłkarzy przed ligowym meczem z Levante (wygrany 2:0) dobitnie o tym świadczy. To nie jest miła atmosfera, prawda? Jednakże, jak to w futbolu bywa, jedynym lekarstwem na zbiorową frustrację jest seria zwycięstw. Drugi triumf z rzędu, szczególnie ten nad AS Monaco we wtorek w Lidze Mistrzów, mógłby wskazać kibicom i zarządowi, że Álvaro Arbeloa faktycznie ma kompetencje, by poprowadzić ten statek przynajmniej do końca sezonu.
Choć Real musiał poczekać na drugą połowę, by „naprawdę ruszyć” przeciwko Levante, to wybory taktyczne Arbeloi dają pewne przesłanki. Wystawienie Gonzalo Garcíi u boku Kyliana Mbappé i Viníciusa Júniora w ofensywie, sugeruje, że tymczasowy szkoleniowiec może szukać tej idealnej równowagi, której nie zdołał znaleźć Alonso. Ten mecz z Monaco to szansa na udowodnienie, że ten mikrokosmos kryzysu może się skończyć.
Monaco – nieprzypadkowy gość na Bernabéu
Francuzi z Księstwa nie przyjeżdżają do stolicy Hiszpanii na wycieczkę. Monaco może pochwalić się serią pięciu meczów bez porażki w ramach Ligi Mistrzów, co buduje ich pewność siebie. Co więcej, przed dwoma ostatnimi spotkaniami fazy ligowej, trzy punkty dzielą ich od pewnego awansu do kolejnej rundy. Uważajcie – jeśli Real Madryt jest po wydarzeniach z ostatniego tygodnia postrzegany jako „wrażliwy”, to jest to idealny moment dla Monaco, by spróbować sprawić sensację na Santiago Bernabéu. To nie jest standardowy rywal do bicia.
Gwiazdy po obu stronach barykady: Kto zadecyduje o losach spotkania?
W obliczu całego tego chaosu, jeden zawodnik Realu Madryt przeżywa spektakularny indywidualny rozkwit. Mówimy oczywiście o Kylianie Mbappé. Strzelenie 28 goli w zaledwie 24 meczach to statystyka, która mogłaby zawstydzić niejednego klasowego napastnika.
Z drugiej strony, Vinícius Júnior, mimo że strzelił tylko raz w ostatnich 18 występach, jest tym typem gracza, który potrafi stworzyć magię z niczego na lewym skrzydle. Nikt w Realu Madryt nie notuje tej kampanii więcej dryblingów na mecz niż Brazylijczyk – to jego nieprzewidywalność będzie kluczowa. Nie zapominajmy o motorze napędowym w środku pola, Jude Bellinghamie, który dostarcza dynamiki, a także o defensywnym korytarzu bezpieczeństwa zapewnionym przez duet Eduardo Camavinga i Auréliena Tchouaméniego.
Ale to nie białe barwy przyniosą bramki konieczne do zwycięstwa. Największym zagrożeniem dla defensywy Realu będzie Folarin Balogun. Amerykański reprezentant strzelał bramki w każdych ostatnich trzech występach w Lidze Mistrzów! Jego tempo i fizyczność stanowią realne zagrożenie dla głębi formacji obronnej Królewskich.
Sébastien Pocognoli, który objął Monaco w październiku, konsekwentnie preferuje ustawienie 4-3-1-2. To sugeruje ofensywne nastawienie ekipy z Ligue 1. Balogun może zagrać w duecie z Miką Bierethem. W ich szeregach nie wolno ignorować Maghnesa Akliouche’a, który zanotował już dwie asysty w tej edycji Champions League i potrafi operować w przestrzeni między liniami, kreując akcje dla reszty zespołu.
Kadrowe trzęsienie ziemi: Kto w ogóle wybiegnie na boisko?
Obóz Realu Madryt zmaga się z poważnymi problemami kadrowymi, które Arbeloa musi jakoś załatać. Jest długa lista nieobecnych. Rodrygo, Trent Alexander-Arnold, Éder Militão, Antonio Rüdiger, a także Ferland Mendy – wszyscy ci kluczowi gracze prawdopodobnie nie zagrają we wtorek z powodu kontuzji. Do tego dochodzi kontuzjowany Álvaro Carreras oraz Brahim Díaz, który wciąż nie wrócił po wyczerpującym Pucharze Narodów Afryki, gdzie spudłował decydujący rzut karny dla Maroka. To prawdziwy test dla głębi składu.
Monaco także nie ma łatwo. Lamine Camara i Krépin Diatta opuścili grę po tym, jak grali dla Senegalu w AFCON. Co gorsza, Francuzi zgłaszają absencje Paula Pogby, Mohammeda Salisu, Takumiego Minamino i Lukasa Hradecky’ego. Choć obie strony mają swoje problemy, to osłabienia Realu wydają się dotykać bardziej newralgiczne pozycje.
Prognoza: Koniec złego humoru na Bernabéu?
Miejmy nadzieję, że Królewscy zdążyli otrząsnąć się po szokującej porażce w Copa del Rey. Fakt, że Arbeloa wygrał już pierwszy mecz – i to na niespokojnym Bernabéu – daje pewien komfort. Kolejny pozytywny rezultat we wtorek ustawiłby ich w całkiem dobrej pozycji, zwłaszcza że liga znów staje się otwarta po ostatnich wydarzeniach. Mimo wszystkich wątpliwości kadrowych, domowa twierdza i indywidualny blask gwiazd powinny wystarczyć. Przewidujemy: Real Madryt 2-1 Monaco.