Arne Slot widzi Wirtza na ławce przeciwko Wolverhampton w Pucharze Anglii.

Po niedawnej, bolesnej porażce z Wolverhampton, która obnażyła pewne słabości The Reds, fani Liverpoolu mogą zaczerpnąć tchu. Nadzieja na powrót kluczowego elementu układanki menedżera Arne Slota pojawiła się niespodziewanie, a to może diametralnie zmienić oblicze nadchodzącego starcia w Pucharze Anglii.

Od "najgorszego scenariusza" do nagłego zwrotu akcji: Czy Wirtz uratuje LFC przed Molineux?

Oficjalny komunikat trenera Arne Slota dotyczący stanu zdrowia Floriana Wirtza wywołał niemałe poruszenie w kibicowskim środowisku. Niemiecki reprezentant, który opuścił ostatnie trzy spotkania z powodu urazu pleców odniesionego w rozgrzewce przed meczem z Nottingham Forest, miał według wcześniejszych zapowiedzi wrócić dopiero w przyszłym tygodniu, najprawdopodobniej na Ligę Mistrzów przeciwko Galatasaray. Jednak czwartkowa konferencja prasowa przyniosła całkowitą niespodziankę.

Wirtz, mimo że nie zagrał z West Ham United, mimo że opuścił wtorkową przegraną 2:1 z Wolves, teraz może zameldować się na boisku już w najbliższy piątek. Okazuje się, że jego rehabilitacja przebiegła szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Mówiąc do reporterów z nutą ostrożnej optymizmu, Slot ujawnił, że roszada w planach jest możliwa.

"Potrenował połowę wczoraj z drużyną" – powiedział Slot. "Zrobił kolejny krok w swojej rehabilitacji, więc zobaczymy, jak będzie dzisiaj i czy jest szansa, że pojawi się na kilka minut jutro w najlepszym scenariuszu."

To jest właśnie ten moment, w którym należy wziąć pod lupę słowo "najlepszy scenariusz". Dla kibiców The Reds, którzy widzieli jak ich zespół traci punkty w kuriozalnych okolicznościach, nawet kilkanaście minut gry 22-latka to towar deficytowy. Fakt, że Wirtz zagrał w niedawnym treningu, choć w ograniczonym zakresie, sugeruje, że lekarze dają zielone światło na minimalne obciążenie. To jest ta pozytywna iskra po poniedziałkowym ciosie.

Czy Liverpool ma naprawdę problemy w ofensywie bez swojego kreatora? Absolutnie!

Poza wstrząsającą porażką z Wolves, która kosztowała Liverpool przerwanie niechlubnego rekordu Premier League, uwaga skupiła się na absolutnej niemocy formacji ofensywnej w otwartej grze. Owszem, LFC ustanowiło niedawno rekord siedmiu kolejnych goli strzelonych z rzutów rożnych w lidze, co jest statystycznym kuriozum, ale na tym fundamencie długo nie pociągną.

Kiedy przyjrzymy się danym, staje się jasne, jak kluczową postacią jest Wirtz w mechanizmie kreowania akcji. Przed kontuzją, Niemiec dzielił pierwsze miejsce w klasyfikacji asystentów dla Liverpoolu we wszystkich rozgrywkach – osiem, tyle samo co Mohamed Salah i Dominik Szoboszlai. Ale to nie tylko liczby asyst są istotne; Wirtz konsekwentnie mieścił się w czołówce Premier League pod względem kreowanych szans i celnych podań. Facet potrafi rozmontować blok defensywny samą wizją.

Jego nieobecność uwidoczniła także, jak ważna była jego współpraca z Hugonem Ekitike, która zdawała się kwitnąć tuż przed problemami zdrowotnymi. Bez Wirtza, ofensywa Liverpoolu staje się przewidywalna, uzależniona od błysku jednostek albo – jak miało to miejsce przeciwko Wolves – od prostej pomyłki rywala, która otworzyła drogę do szczęśliwego gola. Powrót Wirtza, nawet symboliczny, może przywrócić płynność, której tak brakowało w ostatnich 90 minutach.

Bilans kadrowy: Czy to będzie niemal pełny skład na Puchar Anglii? Nie licząc koszmarnych pechowców

Dobrą wiadomością, która często ginie w cieniu doniesień transferowych i kontuzji gwiazd, jest ogólny stan zdrowia drużyny. Po frustrującej wizycie na Molineux, Arne Slot potwierdził, że reszta składu w zasadzie wyszła z tego starcia bez większych szkód.

"Myślę, że tak, mam na myśli, że wszyscy inni wyszli z tego [wtorkowego meczu] w porządku" – odpowiedział Slot na pytanie o świeże urazy.

Oznacza to, że Liverpool na mecz Pucharu Anglii będzie musiał pożegnać się co najwyżej z czwórką długoterminowych nieobecnych: Conorem Bradleyem, Wataru Endo, Giovannim Leoni oraz Alexanderem Isakiem. Choć brak Isaka (który może wrócić pod koniec miesiąca) wciąż boli, to powrót reszty kluczowych graczy w najbliższych tygodniach, połączony z ewentualnym krótkim występem Wirtza już w piątek, daje fanom zielone światło do optymizmu. Czy ten zraniony zespół zdoła odzyskać polot w starciu z Wolves na tym samym stadionie, zależy w dużej mierze od tego, kto wybiegnie na murawę, a obecność Wirtza w kadrze, nawet rezerwowej, to potężny psychologiczny zastrzyk.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.