Czy Arsenal ma w sobie DNA europejskiego giganta, czy to tylko chwilowy błysk, który zgaśnie w Premier League? Kibice Kanonierów z pewnością marzą o powrocie na szczyt, ale ostatnie potknięcia sugerują, że droga do mistrzostwa jest wyboista. Jednakże, gdy spojrzymy na arenę europejską, obraz ten ulega radykalnej zmianie, sugerując, że dla podopiecznych Mikela Artety Puchar Europy może być bardziej realnym celem niż krajowy triumf.

Liga Mistrzów: Szansa na rehabilitację i europejska dominacja?
Arsenal, pomimo spektakularnej serii formy, która powinna uczynić ich niekwestionowanymi faworytami ligi, zalicza ostatnio serię potknięć. Zamiast sprintu po tytuł, mamy „zadyszki” i utrzymywanie zaledwie dwupunktowej przewagi – wynik na 84 punkty to za mało, by obronić się przed rozpędzonym Manchesterem City. Ale to, co nie wychodzi w Premier League, może idealnie pasować do europejskich pucharów.
Dlaczego? Zespół Mikela Artety jawi się jako twardy, niemalże nieprzenikniony monolito po tej stronie defensywnej. Są ekspertami w grze ze stałych fragmentów i potrafią cierpliwie dominować, czekając na błąd rywala, nawet jeśli sami nie kreują spektaklu w ataku pozycyjnym. To właśnie te cechy mogą okazać się kluczowe w fazie pucharowej Champions League. „To może sprawić, że ta ekipa Kanonierów będzie idealnie przygotowana, by zajść daleko w tych rozgrywkach w tym sezonie” – jak zauważa Karl Matchett. Choć zajęcie pierwszego miejsca w grupie gwarantuje tylko spokój w losowaniu, perspektywa pierwszego w historii tytułu w Lidze Mistrzów z pewnością musi być priorytetem, zwłaszcza przy świetnej głębi składu, o której już teraz mówi się w kontekście transferów zimowych.
Club Brugge: Sezon w stanie zawieszenia i rewolucja na ławce
Zupełnie inna melodia towarzyszy Club Brugge. Dla nich ten sezon może zostać zapisany jako okres przejściowy. Nie są już absolutnie dominującą siłą belgijskiego futbolu, co udowadnia ich trzecie miejsce w tabeli, po tym jak przez cztery z pięciu ostatnich lat wygrywali ligę. Choć sam awans do europejskich pucharów to sukces, to nie jest to odpowiedź, jakiej oczekiwano po wicemistrzu kraju.
Co więcej, w klubie zapanowała polityczna sinusoida. Młode talenty, takie jak Aleksandar Stanković, Carlos Forbs, Joaquin Seys, Joel Ordóñez, Jorne Spileers i Nicolo Tresoldi – wszyscy poniżej 21 roku życia i już z ponad 800 minutami gry na liczniku ligowym – potrzebują stabilizacji. Tej jednak brakuje. Na dzień przed starciem z Arsenalem, klub zdymisjonował Nicky’ego Hayena i reaktywował byłego trenera Ivana Leko. Ta destabilizacja jest widoczna w ostatnich rezultatach. Gospodarze wygrali tylko jedno z ostatnich sześciu spotkań, a cztery z ostatnich pięciu zakończyły się porażką. Ba, ich domowa twierdza też wydaje się nadszarpnięta, skoro od listopada straciła stabilność. Nawet Arsenal ma swoje problemy, będąc trzy mecze bez wygranej na wyjeździe i z zaledwie dwoma zwycięstwami w pięciu ostatnich ligowych grach, ale ich pięć wygranych z pięciu w Europie mówi samo za siebie.
Nieoczekiwany bohater Kanonierów kontra kadrowy chaos
Przejdźmy do konkretów kadrowych, bo tu różnica między zespołami może być kolosalna. Brugge ma listę absencji, która przyprawia o ból głowy, a najpoważniejszy problem dotyczy bramki – trzeci golkiper, Dani van den Heuvel, musi stanąć między słupkami. Dodatkowo, kontuzjowani są Ludovit Reis, Spileers i Romeo Vermant, co znacząco obniża jakość personalną.
Arsenal również boryka się z problemami, zwłaszcza w osi stoperów; Gabriel i William Saliba pozostają poza grą, a do nich dołączył Cristhian Mosquera. Urazy dotykają też ofensywę, z Leandro Trossardem również wykluczonym. Mimo to, dynamika składu Kanonierów wydaje się być wyższej próby.
W kontekście kluczowych postaci, uwaga musi skupić się na kimś spoza tradycyjnego ataku Gunnersów, zwłaszcza na graczu, który w ostatnim czasie błyszczy nietypowymi statystykami. „Trudno pominąć Mikela Merino w tym momencie, ponieważ ciągle dostarcza bramki” – choć Merino jest kluczowy w kontekście drużyny, którą analizujemy, to jego statystyki są fenomenem samym w sobie. Oferuje on niesamowitą mieszankę cech: ponad 95% dla oczekiwanych asyst na 90 minut, liczby kontaktów z piłką i przechwytów w porównaniu do podobnych graczy w Premier League, a przy tym przewyższa 100% graczy na pozycji centuria dla dryblingu. Nawet porównując go do klasycznych środkowych napastników z ostatniego roku, jest powyżej przeciętnej w dwóch trzecich przypadków pod względem goli, ale w stu procentach pod względem wkładu defensywnego. W przypadku Arsenalu, postawimy raczej na element, który niesie ich w Europie – precyzję ze stałych fragmentów.
Przewidywanie w takich warunkach zawsze jest obarczone ryzykiem, ale patrząc na profesjonalizm Kanonierów w pucharach i chaos panujący w Belgii, wynik wydaje się niemal narzucony.Arsenal powinien wrócić na ścieżkę zwycięstw, wykorzystując swoje atuty w stałych fragmentach gry w meczu o stonowanym tempie: Club Brugge 0-2 Arsenal.