Arsenal szuka stabilności w starciu z mocnym u siebie Brentford.
Luty i marzec, jak historia nas uczy, potrafią być okresem, w którym Arsenal tracił grunt pod nogami w walce o tytuł. Nadchodzące spotkania z pozoru wydają się rutynowe, ale dla Kanonierów liczy się tylko komplet punktów.
Pułapka lutego i marca: Czy Arsenal ma już dość dramatów?
Miesiące zimowe, naznaczone intensywnym kalendarzem, niejednokrotnie okazywały się gwoździem do trumny aspiracji Arsenalu do sięgnięcia po mistrzostwo Anglii w ostatnich latach. Zbieranie punktów, kiedy inni potykają się o krawężniki, to esencja walki o trofea. Mimo że ostatnia przeszkoda, Sunderland, została zażegnana, przed nimi wyrasta rywal, który z Gtech Community Stadium uczynił prawdziwą fortecę. Brentford, pomimo potknięcia z Nottingham Forest, ma jeden z najlepszych bilansów domowych w lidze. Dlatego, drogi kibicu i analityku, liczy się pragmatyka: wygrywać, niezależnie od stylu.
Wariancja w ataku: Kanonierzy znowu straszą przodem
Jednym z największych bodźców podnoszących morale Arsenalu, który może pomóc przetrwać wszelkie wątpliwości w kluczowym momencie sezonu, jest powrót do formy i zdrowia kluczowych graczy ofensywnych. To nie są już tylko opowieści o potencjale – to twarde liczby.
Gabriel Jesus i Kai Havertz, po okresach dłuższych nieobecności, w ciągu ostatniego miesiąca zdobyli łącznie pięć goli. Co ciekawe, obaj funkcjonują jako opcje numer dziewięć, ale ich wszechstronność pozwala Mikelowi Artetcie na elastyczne manewry taktyczne, gdy zespół przechodzi w tryb pełnego ataku lub potrzebuje odświeżenia skrzydeł. To dodaje głębi, której często brakowało w zeszłych latach.
Można również odnotować przebudzenie Viktora Gyökeresa. Szwedzki napastnik, choć bywał ostro krytykowany za brak "zimnej krwi" pod bramką rywala w tym sezonie, w ostatnim czasie notuje trafienia przeciwko tak wymagającym przeciwnikom jak Chelsea, Inter, a także w meczach z Kairatem, Leeds i Sunderlandem. Nieważne, czy to chwilowa euforia, czy zapowiadany przełom — fakt, że piłka regularnie ląduje w siatce, podnosi morale i, co istotniejsze dla długiej gonitwy po trofea, zaostrza wewnętrzną rywalizację. Dodajmy do tego oczekiwany powrót Bukayo Saki na mecz z Brentford po opuszczeniu trzech ostatnich spotkań – to potężne wzmocnienie.
Uzdrowienie w domu: Twierdza Brentford kontra mistrzowskie ambicje
Siłą Brentford, która może dać im punkty w tym starciu, jest ich imponujący bilans u siebie, na Gtech Community Stadium. Niedawna porażka z Nottingham Forest była anomalią, niemalże szokiem, zważywszy na dotychczasowe wyniki. Wcześniej, tylko Manchester City zdołał wywieźć stamtąd komplet punktów w tym sezonie; Chelsea i Aston Villa musiały zadowolić się remisami, podczas gdy Liverpool, Manchester United i Newcastle doznali dotkliwych porażek. To nie jest miejsce, gdzie przyjeżdża się po trzy punkty za darmo.
Z drugiej strony, dla Christiana Nørgaarda, transfer za 15 milionów funtów do Arsenalu nie układa się najlepiej. Były pomocnik Brentford zagrał zaledwie 32 minuty w lidze dla Kanonierów, co czyni go statystycznie najbardziej niedocenianym zawodnikiem w składzie, zaraz po młodziku Maxie Dowmanie, który miał zaledwie piętnaście lat na starcie sezonu. Mimo tych trudności, Pszczoły zajmują solidne, imponujące siódme miejsce w tabeli i Europa jawi się jako realny cel na resztę rozgrywek.
Analiza rozkładu punktów na wyjazdach i u siebie w przypadku Brentford pokazuje, że są to dwie różne drużyny. Na papierze, forma Arsenalu jest dominująca: siedem zwycięstw w dziewięciu ostatnich spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, z zaledwie jedną porażką od początku grudnia. To jest forma mistrzowska.
Informacje kadrowe i kluczowy zawodnik
Sytuacja kadrowa w Brentford z pewnością nie będzie sprzyjać łatwemu meczowi dla gości. Reiss Nelson jest wyłączony z gry, ponieważ regulaminy transferowe go blokują jako gracza wypożyczonego z Arsenalu. Dodatkowo, Kevin Schade musi pauzować z powodu zawieszenia. Z dobrej strony należy odnotować, że Martin Ødegaard powinien wrócić do składu Kanonierów, choć Mikel Merino pozostaje poza grą.
Osobnym tematem jest postać bramkarza Brentford. Caoimhin Kelleher notuje 67% skuteczności obron, co jest identycznym wynikiem co David Raya. Jednak statystyka goals prevented versus shots faced xG (liczba obronionych goli w stosunku do oczekiwanych bramek) pokazuje, że Kelleher ma wynik -2.5, ledwie minimalnie lepszy od Raya (-2.6). Niemniej jednak, Irlandczyk imponuje, notując aż trzy obronione rzuty karne, co jest wynikiem nieosiągalnym dla reszty ligi. To on może być decydującą przeszkodą dla rozpędzonych Kanonierów.
Mimo iż starcie na stadionie Brentford zapowiada się na niezwykle trudne, biorąc pod uwagę ich domową rezystancję, motywacja Kanonierów walczących o tytuł jest czynnikiem nie do przecenienia. Przewiduję skromne zwycięstwo: Brentford 1, Arsenal 2.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.