Basenowa bitwa: West Ham i Nottingham Forest szukają ratunku w starciu ligowych outsiderów.

Nadchodzi wtorkowa noc w Premier League, a na London Stadium czeka nas starcie tytanów... ligowego dna. West Ham United, ekipa szukająca powrotu na właściwe tory, podejmie Nottingham Forest, które od dłuższego czasu dryfuje w strefie spadkowej.

Derby nizin – co historia mówi o rywalizacji West Hamu i Forest?

W kontekście 21. kolejki sezonu 2025/26 Premier League, starcie West Hamu z Nottingham Forest jest określane mianem "basement battle" – walki na samym dole tabeli. Nieco ironicznie, bo obie drużyny mają za sobą bogatą historię wzajemnych potyczek, liczącą aż 123 spotkania we wszystkich rozgrywkach. To nie są przypadkowi rywale; to starcie zakorzenione w angielskim futbolu od czasów Drugiej Dywizji.

Historyczny bilans jest niemal idealnie zbalansowany, co tylko podsyca atmosferę rywalizacji: 49 zwycięstw West Hamu, 48 triumfów Nottingham Forest i 26 remisów. Lepszym bilansem, choć minimalnie, mogą się pochwalić gospodarze najbliższego meczu. Ich ostatni triumf, który dał im tę minimalną przewagę, miał miejsce w trzeciej kolejce bieżącego sezonu. Jak donosi Sports Mole, "trzy gole w ostatnich 10 minutach od Jarroda Bowena, Lucasa Paquety i Calluma Wilsona pomogły im zdobyć pierwsze trzy punkty w kampanii".

Jednak ta dominacja nad Forest w tym konkretnym sezonie szybko się skończyła. Poprzednie dwa ligowe mecze w 2024 roku i na początku 2025 należały do The Reds. Mowa tu o dominacji Forest: 2:0 u siebie w lutym 2024 i miażdżące 3:0 w listopadzie 2024 na City Ground. Choć West Ham zrewanżował się 3:0 w ostatnim spotkaniu z sierpnia 2025 roku, strata punktów w poprzednich starciach z rywalem, który walczy o utrzymanie, boli podwójnie.

Nuno Espírito Santo: szuka odkupienia w starciu z byłymi

Dla menedżera Nottingham Forest, Nuno Espírito Santo, wtorkowy mecz ma wymiar niemal osobisty. Portugalczyk, który niegdyś prowadził ekipę z City Ground, teraz wraca na London Stadium jako szkoleniowiec drużyny, która ostatnio zaliczyła serię porażek. Można powiedzieć, że Nuno desperacko szuka sportowego "odkupienia".

Sytuacja Forest jest kryzysowa po ostatniej porażce. Jak zauważono, Nuno "nadzorował upokarzającą porażkę z niepokonanym wcześniej Wolverhampton Wanderers w sobotę". Ta klęska jest druzgocąca, zwłaszcza w obliczu nadchodzącego starcia z bezpośrednim rywalem w walce o ligowy byt. A przecież Forest nie było lepsze w 20. kolejce, gdzie "Sean Dyche przypieczętował porażkę 3:1 z walczącą o tytuł Aston Villą", co było ich czwartą z rzędu przegraną w Premier League.

Z drugiej strony, West Ham również nie może spać spokojnie, mając za sobą porażkę 0:3 z Forest w sierpniu. Młoty muszą udowodnić, że ich ostatnia wygrana nad Forest była normą, a nie wyjątkiem od reguły słabszej dyspozycji.

Statystyki domowe i błyskawice w Pucharach: klucz do złamania klątwy wyjazdów?

Analizując historię bezpośrednich starć, rzuca się w oczy, że kibice obu drużyn zazwyczaj mogą liczyć na zwycięstwo gospodarzy. To fascynujący trend: "Dom jest z pewnością tam, gdzie jest serce obu drużyn". West Ham wygrał oba mecze na London Stadium w 2023 roku, choć w sierpniu 2022 przegrał na City Ground 0:1.

Co ciekawe, tendencja do wygrywania u siebie jest tak silna, że ostatnie zwycięstwo wyjazdowe którejkolwiek ze stron miało miejsce w sezonie 2011/12 w Championship, kiedy to West Ham "zniszczył Forest 4:1 na wyjeździe, a trafienia zaliczyli Carlton Cole, Kevin Nolan i Winston Reid". Od tego czasu wyjazdy są domeną porażek! To sugeruje, że dla Forest kluczem do przełamania złej passy musi być przełamanie klątwy wygranych poza domem.

Warto też zerknąć na legendy tego pojedynku. Chris Wood, obecna "gwiazda" Forest, ma wyjątkowo dobre statystyki przeciwko Młotom – zdobył przeciwko nim osiem bramek w Premier League, co jest jego najlepszym wynikiem przeciwko któremukolwiek przeciwnikowi w lidze. Czy Wood po raz kolejny uciszy trybuny na London Stadium? Historia pojedynków pucharowych również dostarcza smaczków, jak choćby pamiętne 4:0 dla Forest w półfinale FA Cup w sezonie 1990/91, choć później Garibaldi przegrali w finale z Tottenhamem. Wtorkowy mecz na pewno napisze nowy rozdział w tej odwiecznej rywalizacji.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.