Belgowie dokonują sensacyjnego powrotu, Anglia w 1/8 finału, USA z czerwoną kartką.
Świat futbolu znowu oszalał! Po emocjonujących starciach, gdzie rodziły się legendy, a inne marzenia pękały niczym bańka mydlana, nastał czwartek 2 lipca, a my musimy nadrobić zaległości.
Loterie i zwroty akcji: Kto przeżył wczorajszy wieczór?
Niektórzy z nas za wcześnie położyli się spać i przegapili, słowo honoru, jeden z największych powrotów w historii Mistrzostw Świata. Belgia, nasi "Czerwone Diabły", dokonała niemożliwego, odwracając losy meczu z Senegalem po niesamowitej batalii, która wymagała dogrywki. Wynik 3:2 dla Belgów to efekt końcowy dramatycznego starcia, przypieczętowanego bramką z rzutu karnego w samej końcówce doliczonego czasu drugiej połowy dogrywki. Jak donosi Sports Mole, Youri Tielemans zapewnił awans, pozostawiając Senegalczyków w rozsypce, co jest gorzkim powtórzeniem dla afrykańskiego zespołu, który niedawno musiał pogodzić się z utratą Pucharu Narodów Afryki. Ten rodzaj determinacji podnosi kwestię: czy wiara jest silniejsza niż talent?
Zupełnie inaczej wyglądała przeprawa Stanów Zjednoczonych. Choć 2:0 przeciwko Bośni i Hercegowinie brzmi spokojnie, dla postronnych obserwatorów było to widowisko mniej porywające, ale za to pełne nerwów. Mauricio Pochettino musiał przełknąć gorzką pigułkę, gdy ich gwiazda, Folarin Balogun, zobaczył czerwoną kartkę w drugiej połowie. Ta dyskwalifikacja oznacza, że kluczowy napastnik opuści nadchodzące starcie 1/16 finału z Belgią – to będzie starcie gigantów, a osłabienie USA może być decydujące.
Anglia z kolei kontynuuje marsz, a ich 2:1 nad Demokratyczną Republiką Konga zdaje się potwierdzać, że Harry Kane wciąż jest zbawicielem, a niektórzy już teraz sugerują, że w obecnej formie bije na głowę nawet legendę Pelégo! Awans do 1/8 finału został zapewniony, ale te małe potknięcia przypominają, że na tym etapie turnieju nie ma miejsca na błędy.
Co nas czeka? Mecze, które zdefiniują resztę drabinki
Dziś, 2 lipca, akcja przenosi się na wieczór (czasu lokalnego), a my szykujemy się na elektryzujące starcia pucharowe. O godzinie 20:00 czasu polskiego na stadionie SoFi w Inglewood zmierzą się Hiszpania i Austria. Zwycięzca tego pojedynku ustawi sobie potencjalne tory dalszej gry.
Jednakże serca wielu kibiców na świecie skupią się na Toronto, gdzie odbędzie się fascynujący bój, w którym Portugalii Cristiano Ronaldo zmierzy się z Chorwacją wyposażoną w magię Luki Modricia. To jest ten typ spotkania, w którym liczy się każda milimetr i każda sekunda – stawką jest podróż do kolejnej rundy, gdzie czeka zwycięzca starcia Hiszpania-Austria. Czy Ronaldo zdoła po raz kolejny udowodnić swoją nieśmiertelność, czy może doświadczenie Chorwatów zatrzyma jego pogoń za rekordami?
Później, nad ranem czasu brytyjskiego (4:00 w piątek), Szwajcaria i Algieria powalczą o prawo do starcia w kolejnej fazie z Kolumbią lub Ghaną. To są mecze, które często przechodzą bez większego rozgłosu, ale decydują o tym, kto zobaczy ćwierćfinał, a kto weźmie urlop.
Ostatnie niewiadome: Salah i reszta
Podczas gdy część zespołów już świętuje bądź opłakuje swój los, atmosfera wokół pozostałych meczów 1/32 finału gęstnieje. Szczególną uwagę przykuwają starcia: Argentyna kontra Wyspy Zielonego Przylądka, Kolumbia kontra Ghana, oraz Australia mierząca się z Egiptem. To właśnie Egipcjanie mają największy kłopot. Cały świat sportu wstrzymuje oddech, ponieważ ich legenda, Mohamed Salah, jest pod znakiem zapytania pod względem fizycznym. Jego absencja może być katastrofalna dla reprezentacji, a Australia z pewnością zamierza wykorzystać każdą lukę w defensywie przeciwnika. Każdy dzień przynosi nowe doniesienia o stanie zdrowia gwiazd, a my musimy być gotowi na każdą ewentualność, gdy taktyka nagle musi zostać zmieniona przez woli decydującego lekarza.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.