Belgowie faworytami grupy G mundialu 2026, walka o awans zapowiada się zacięcie.

Nadchodzący Mundial 2026 w USA, Kanadzie i Meksyku budzi ogromne emocje, a Grupa G jawi się jako fascynująca mieszanka utytułowanych i ambitnych reprezentacji. Belgia wchodzi do turnieju z etykietą faworyta, ale jej cień "wiecznych rozczarowań" rzuca cień na ich aspiracje.

MŚ 2026 Grupa G: Od Złotego Pokolenia po Pustynnych Wojowników

Grupa G na Mistrzostwach Świata 2026 to istny tygiel, w którym zmierzą się doświadczenie, ambicja i status wyrzutków. Belgia, 15-krotny uczestnik turnieju, jest wyraźnym kandydatem do awansu. Cztery lata temu w Katarze "Złote Pokolenie", kierowane już przez wygasającego Edena Hazarda, odpadło po fazie grupowej, co było bolesnym echem ich brązowego medalu z Rosji 2018. Teraz, pod wodzą Rudiego Garcii i po bezbłędnych eliminacjach, szukają rehabilitacji. "Czerwone Diabły" nie mogą popełnić błędu, zwłaszcza że nikt nie chce pamiętać bolesnego wyjścia w cieniu Maroka i Chorwacji.

Na ławce zasiada teraz Garcia, a nadzieje w dużej mierze spoczywają na barkach weteranów. Choć Eden Hazard już nie błyszczy tak jasno, to siła ofensywna wciąż jest imponująca. To właśnie oni mają udowodnić, że nie są tylko historycznym echem.

Gwiazda Belgii: Kevin De Bruyne szuka pożegnania z klasą

Kiedy na rynku pojawiają się Jeremy Doku czy Romelu Lukaku, wybór gwiazdy numer jeden może budzić spory, ale Kevin De Bruyne to wciąż mózg tej drużyny. Pomocnik, mimo narzekań na taktykę Napoli pod wodzą Antonio Conte w sezonie 2025/26, musi znaleźć swoją magię w Ameryce Północnej. Dla niego, jako jednego z ostatnich bastionu "Złotego Pokolenia", to szansa na godne pożegnanie z wielką sceną, która jest kluczowa, jeśli Belgia ma zrealizować aspiracje faworyta grupy. Choć ostatnie mistrzostwa były dla niego rozczarowaniem, De Bruyne musi włączyć wyższy bieg, by uniknąć powtórki z Kataru.

Egipcjanie: Czy Salah wreszcie odmieni historię?

Egipt, siedmiokrotny mistrz Afryki, to futbolowa arystokracja kontynentu, ale na globalnej scenie to wieczna zagadka. Ich największe sukcesy, te z lat 2000., nie przełożyły się na awans na mundial, a i teraz, pomimo dominacji w eliminacjach (osiem zwycięstw, dwa remisy, 20 strzelonych goli i tylko dwa stracone), pharaonowie celują w coś więcej. To ich czwarty mundial, ale nigdy nie wyszli z grupy. To musi się zmienić.

Lider faraonów: Mohamed Salah – ostatni taniec?

Mohamed Salah to postać, której nie trzeba nikomu przedstawiać, a to na nim spoczywa największy ciężar przerwania tej złej passy. Jego przygotowania do turnieju nie były idealne – ostatni sezon w Liverpoolu sugerował pewien spadek formy, a historia z kontuzją barku z 2018 roku nadal budzi niepokój. Mimo to, Salah zdobył dziewięć bramek w eliminacjach. To on musi zapomnieć o słabszej kampanii klubowej i pociągnąć reprezentację do upragnionego awansu. To prawdopodobnie jego ostatnia szansa na mocny występ na Pucharze Świata.

Iran i Nowa Zelandia: Logistyczne perypetie i walka o przetrwanie

Iran, z 20. miejscem w rankingu FIFA i siódmym występem w historii, zapewnił sobie udział w turnieju stosunkowo pewnie. Jednak logistyka w Meksyku i Stanach Zjednoczonych stanowi dla nich unikalne, i potencjalnie dezorganizujące, wyzwanie – podróżowanie między bazą w Meksyku a meczami w USA może być czynnikiem destabilizującym. Trener Amir Ghalenoei słynie z elastyczności taktycznej, ale czy to wystarczy, biorąc pod uwagę niewygodny harmonogram?

Niemal pewniakiem do miana outsidera jest Nowa Zelandia, zajmująca 85. pozycję w rankingu FIFA. „All Whites” wracają po 16 latach przerwy i choć ekspansja turnieju otworzyła im drzwi, wyzwanie, by po raz pierwszy w historii awansować z grupy (po odpadnięciach w 1982 i 2010), jest ogromne. Darren Bazeley musi wycisnąć maksimum ze swojego najsłabszego teoretycznie składu.

Kluczowy strzelec Nowej Zelandii: Chris Wood

Niekwestionowanym liderem i gwiazdą Nowej Zelandii jest Chris Wood. Napastnik Nottingham Forest, pomimo kontuzjami nadszarpniętego sezonu 2025/26, gdzie zanotował tylko 15 występów w Premier League, pozostaje głównym zagrożeniem. Z dziewięcioma golami w eliminacjach, wyprzedzając drugiego strzelca o pięć trafień, Wood jest sercem ofensywy. To on będzie musiał zafundować niespodzianki, by Nowa Zelandia nie była tylko tłem dla bardziej utytułowanych rywali.

Mecz kluczowy w Grupie G: Egipt kontra Iran – Bitwa o drugie miejsce

Kiedy Belgia wydaje się pewniakiem, cała intryga tej grupy sprowadza się do rywalizacji między Egiptem, Iranem i Nową Zelandią o drugą premiowaną progresją pozycję. W tym kontekście, starcie Egiptu z Iranem w Seattle w ostatniej kolejce grupowej może okazać się absolutnym decydującym pojedynkiem.

Jeśli obie drużyny podejdą do meczu 26 czerwca wiedząc, że pozytywny rezultat może być kluczowy dla ich nadziei na awans, z pewnością zobaczymy futbol na krawędzi.

Biorąc pod uwagę historyczne aspiracje Egiptu i potencjalne problemy logistyczne Iranu, ta potyczka może rozstrzygnąć losy całego kwartetu. Nowa Zelandia ma ambicje, ale realnie może liczyć co najwyżej na punkty przeciwko tym właśnie rywalom.

Przewidywania na Grupę G: Kto zagra w fazie pucharowej?

Choć etykieta czołowego rozczarowania pozostaje przylgnięta do Belgii, analitycy spodziewają się, że to oni uplasują się na pierwszym miejscu, o ile nie dojdzie do katastrofy. Prawdziwa batalia rozpocznie się o fotel wicelidera. Z uwagi na doświadczenie Mohameda Salaha i stabilniejszą (w teorii) strukturę w porównaniu do logistycznych niedogodności spotykających Iran, to Egipcjanie są faworytem do wyprzedzenia Azjatów i Nowozelandczyków. Jednakże, nie można lekceważyć faktu, że "All Whites" mogą odebrać cenne punkty Iranowi i zepchnąć ich na ostatnie miejsce.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.