Magazyn piłkarski NewsyBrest kontra Metz: walka o ligowy oddech tuż nad strefą spadkową.

Brest kontra Metz: walka o ligowy oddech tuż nad strefą spadkową.

Jarosław Kowalski

Niedziela na Stade Francis-Le Ble zapowiada się niczym mecz o cztery punkty, choć w tabeli Ligue 1 różnica między Brestem a Metz jest minimalna. Obie drużyny desperacko potrzebują stabilizacji, by odetchnąć od cienia strefy spadkowej. Czy gospodarze zdołają odczarować własny stadion, czy może niespodziewanie żywiołowe Metz znów udowodni, że potrafi grać na nosie faworyzowanym rywalom? To starcie, w którym stawka jest znacznie wyższa niż wskazywałaby pozycja w klasyfikacji generalnej.

Brest kontra Metz: walka o ligowy oddech tuż nad strefą spadkową.

Kryzys strzelecki Brestu: Gdzie podziały się bramki z Ligi Mistrzów?

Zaledwie sezon dzieli Stade Brestois od grania w rozgrywkach Ligi Mistrzów, a teraźniejszość klubu z Bretanii to brutalne zderzenie z rzeczywistością. Obecnie ekipa trenera Érica Roya plasuje się tuż nad strefą degradacji, mając na koncie zaledwie 10 punktów – to o trzy oczka mniej niż w analogicznym okresie poprzedniej kampanii. Statystyki nie pozostawiają złudzeń: największym problemem jest absolutny brak skuteczności. Drużyna ta nie potrafi wpakować piłki do siatki rywali od czterech ligowych spotkań z rzędu, a w sześciu ostatnich meczach trafili tylko raz. To jest po prostu dramatyczne.

Jeśli podopieczni Roya nie wygrają w niedzielę, zanotują najdłuższą serię bez kompletu punktów na Stade Francis-Le Ble od fatalnego początku sezonu 2023/2024, kiedy to nie triumfowali w pierwszych sześciu domowych potyczkach. Choć ostatnie trzy bezpośrednie starcia z Metz to dla „Piratów” pasmo sukcesów, w tym szalone 4:3 w kwietniu 2024 roku, obecna forma sugeruje, że powtórzenie takiego festiwalu strzeleckiego jest trudne do wyobrażenia. Czy to syndrom zmęczenia po europejskich pucharach, czy może problem jest głębszy niż chwilowy spadek formy?

Feniks z Lotaryngii: Jak Stéphane Le Mignan odmienił Metz?

Podczas gdy Brest tonie w kryzysie, FC Metz przeżywa nagłe przebudzenie. Jeszcze w drugiej połowie października wydawało się, że ten zespół jest już skazany na spadek, ale nagle „Les Grenats” zaczęli grać jakby odnaleźli nową wiarę. Kluczowe wydają się być korekty taktyczne wprowadzone przez Stéphane’a Le Mignana, trenera znanego z umiejętności wyciskania ponad stan z przeciętnych kadr.

Po serii pogromów w październiku, defensywa Metz przeszła metamorfozę, tracąc zaledwie jedną bramkę w ostatnich trzech meczach ligowych! Wcześniej ten sam zespół musiał przełknąć aż 13 goli w trzech poprzednich spotkaniach. Ten obrót spraw jest imponujący. W zeszłym tygodniu pokonali Niceę 2:1, a bohaterem znów był autor gola z rzutu karnego, kapitan Gauthier Hein, który z dorobkiem czterech trafień wyprzedził w klasyfikacji strzelców zespół Habiba Diallo. Zwycięstwo w niedzielę oznaczałoby dla Metz wyrównanie najlepszej serii wygranych z poprzedniego sezonu i, co ważniejsze, cztery triumfy z rzędu w lidze po raz pierwszy od 1998 roku. Co więcej, Metz ma szansę wygrać dwa spotkania wyjazdowe z rzędu, czego nie dokonał od początku kampanii 2023/2024.

Absencje i przewidywane taktyczne szachy

Przed tym kluczowym starciem obie drużyny borykają się z problemami kadrowymi, co z pewnością wpłynie na dyspozycję wyjściowych jedenastek. W Brest spodziewane jest osłabienie w środku pola – Kamory Doumbia ma pauzować z powodu urazu kolana, a Bradley Locko jest również pod znakiem zapytania przez kontuzję uda. W ostatnim meczu z Marsylią zmiany w wyjściowym składzie były minimalne, z Hugo Magnettimy na pozycji defensywnego pomocnika zamiast Lucasa Tousarta.

Metz boryka się z większą listą nieobecnych. Malick Mbaye narzeka na ból stopy, Mamadou Sy ma problem z głową, a Urie-Michel Mboula i Fode Ballo-Toure są wątpliwi z powodu naciągnięć mięśni dwugłowych uda. Te absencje mogą wymusić na Le Mignanie dalsze kombinacje personalne, zwłaszcza w bloku defensywnym, choć wydaje się, że jego ostatnie korekty przyniosły pożądany efekt.

Przewidywane składy to ciekawy wskaźnik nastrojów:

Brest prawdopodobnie wystawi Majeckiego; Lalę, Chardonnet, Coulibaly, Bourgault; Chotarda, Tousarta; Balde, Del Castillo, Lascary; Ajorque.

Dla Metz, Fischer; Kouao, Gbamin, Yegbe, Colin; A. Toure, Deminguet; Sabaly, Hein, Tsitaishvili; Diallo.

Biorąc pod uwagę dynamikę i niesamowity zastrzyk pewności siebie po stronie Metz, w zestawieniu z bezzębnym atakiem Brestu, możemy spodziewać się, że to goście z Lotaryngii będą dyktować tempo. To nie będzie festiwal goli i na pewno nie powtórzy się spektakl z kwietnia 2024. Spodziewamy się meczu walki, w którym przechylająca się szala zaufania zadziała na korzyść przyjezdnych.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment