Spurs czy Leeds: walka o ligowy byt w poniedziałkowy wieczór.
Ten poniedziałkowy wieczór w Premier League zapowiada się na prawdziwy rollercoaster emocji, zwłaszcza dla ekip z dolnej połowy tabeli, które desperacko walczą o ligowy byt. Tottenham Hotspur podejmie u siebie Leeds United w starciu, które może zdefiniować losy obu klubów w obliczu nadchodzącego końca sezonu.
Czy De Zerbi to nowy zbawca Północnego Londynu?
Wiele kontrowersji towarzyszyło decyzji Tottenhamu o postawieniu na wizję Roberto De Zerbiego, zamiast sięgnięcia po bezpieczniejsze, sprawdzone opcje typu Sean Dyche czy Sam Allardyce. Jednak, szepcząc to ostrożnie, ta szalona ruletka zaczyna przynosić efekty. W ostatnich pięciu kolejkach (33-35) tylko dwie drużyny zgarnęły więcej punktów niż zespół z Tottenham Hotspur Stadium – to imponujące odrodzenie! Po bolesnym remisie z Brighton, Spurs zdołali wywalczyć dwa kluczowe zwycięstwa na boiskach West Midlands.
Zwycięstwo numer jeden w 2026 roku na Molineux przeciwko Wolverhampton Wanderers było zwiastunem lepszych dni. Potem, wykorzystując rozproszenie Aston Villi zmaganiami w Lidze Europy, Tottenham zanotował zasłużone 2-1 na Villa Park. Conor Gallagher i Richarlison załatwili sprawę w pierwszych 25 minutach, dając ekipie cenne punkty. Nawet wsparcie ze strony Brentford, które pokonało West Ham United, umieściło Koguty w komfortowej sytuacji – ze sporą buforową przewagą nad Młotami. W idealnym scenariuszu, po weekendzie, Tottenham może mieć cztery punkty przewagi nad strefą spadkową, mając do rozegrania jeszcze dwa mecze w tej kolejce.
Należy jednak pamiętać o kuriozalnej historii Spurs u siebie: zaledwie 11 punktów w 17 meczach domowych to statystyka kompromitująca. Mimo to, wpływ De Zerbiego jest niepodważalny: jego Tottenham notuje średnio 5.3 odzyskania piłki w tercji ofensywnej na mecz, co jest najlepszym wynikiem wśród menedżerów, którzy prowadzili zespół w co najmniej czterech spotkaniach tego sezonu Premier League 2025/26.
Leeds w strefie komfortu, ale bez swojej nowej gwiazdy
O ile poprawa wyników Tottenhamu jest widoczna w ostatnich kolejkach, o tyle u Daniela Farke i jego Leeds United transformacja trwa od dłuższego czasu. Co ciekawe, Pawiaki mogą zapewnić sobie utrzymanie w Premier League jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w poniedziałek! Siedem punktów przewagi nad West Hamem przy trzech pozostałych meczach oznacza, że jeśli Młoty potkną się z Arsenalem, Leeds jest bezpieczne. W innym przypadku, wystarczy dopasować wynik West Hamu, by świętować.
Farke ma powody do zadowolenia, ponieważ żadna drużyna z aktualnym dorobkiem 43 punktów nigdy nie spadła z Premier League. Dziesięć z tych punktów zdobyto w ostatnich czterech spotkaniach. Po emocjonalnym, lecz bolesnym półfinale Pucharu Anglii z Chelsea na Wembley, Leeds wróciło na właściwe tory, demolując spadkową Burnley 3-1. Bramki Antona Stacha, Noah Okafora i Dominica Calverta-Lewina podtrzymały sześciomeczową serię bez porażki w lidze.
Jednakże, zła passa na wyjazdach w postaci aż ośmiu remisów w ostatnich dziesięciu meczach ligowych na obcym terenie, to coś, co Farke musi poprawić. Wcześniej, w październiku, Tottenham pokonał ich 2-1 na Elland Road, notując piąte z rzędu ligowe zwycięstwo nad MOnday's visitors.
Kadrowe turbulencje tuż przed kluczowym starciem
W Tottenhamie nastroje nieco się uspokoiły po drobnych kontuzjach Rodrigo Bentancura i Richarlisona w meczu z Aston Villą – obaj powinni być gotowi na poniedziałek. Niemniej jednak, lista nieobecnych wciąż jest długa: Dominic Solanke (ścięgno podkolanowe) nie zdąży, a Guglielmo Vicario (przepuklina), Dejan Kulusevski (kolano), Wilson Odobert (kolano), Ben Davies (kostka), Mohammed Kudus (udo), Xavi Simons (kolano) i Cristian Romero (kolano) pozostają poza grą. Jest cień szansy, że James Maddison, niestety tylko rezerwowy w dwóch ostatnich kolejkach, może wybiec na boisko – ale raczej jako dżoker z ławki.
U Leeds sytuacja wygląda gorzej, zwłaszcza medialnie. Farke przekazał druzgocącą wiadomość: Noah Okafor, autor siedmiu udziałów w bramkach w ostatnich siedmiu meczach ligowych (sześć goli, średnio gol co 68 minut!), doznał kontuzji łydki i jego przerwa potrwa minimum dwa najbliższe spotkania. To absolutny cios dla ofensywy Pawiaków. Lukas Nmecha i Brenden Aaronson będą walczyć o jego miejsce. W gabinetach medycznych wciąż przebywają Gabriel Gudmundsson (udo) i Ilia Gruev (kolano), choć jest nadzieja, że Pascal Struijk (biodro) może wrócić do składu.
Przewidywane składy rysują obraz obu ekip:
Tottenham Hotspur możliwy skład wyjściowy: Kinsky; Porro, Danso, Van de Ven, Udogie; Bentancur, Palhinha; Kolo Muani, Gallagher, Tel; Richarlison
Leeds United możliwy skład wyjściowy: Darlow; Bijol, Struijk, Rodon; Bogle, Stach, Tanaka, Ampadu, Justin; Aaronson, Calvert-Lewin
Nasz typ: Tottenham Hotspur 2-1 Leeds United
Odejście Okafora z Leeds wydaje się być katastrofalne w skutkach. Jego niesamowity współczynnik minut na gola od 1 lutego, najlepszy w lidze wśród graczy z co najmniej 200 minutami, sprawia, że jego brak może być decydujący dla gości. Z drugiej strony, problemy kadrowe Tottenhamu z Simonsa, Romero czy Kulusevskim wcale nie zahamowały drużyny, która gra z niesamowitą intensywnością i wiarą pod wodzą De Zerbiego. Spodziewamy się, że zainspirowani Koguty wywalczą kolejne, kluczowe trzy punkty w walce o ligowy byt.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.