Chelsea z Roseniorem na fali, ale Leeds walczy o ligowy byt.
W Premier League znów buzuje! Podczas gdy jedni walczą o utrzymanie wbrew wszelkim przeciwnościom, inni wchodzą w erę absolutnej dominacji pod wodzą nowych, charyzmatycznych menedżerów. Czy Chelsea pod wodzą Roseniora utrzyma swój niesamowity impet?
Kadrowe szachy i strategiczny zwrot Daniela Farke
Daniel Farke, szkoleniowiec Leeds, zasługuje na ogromne uznanie za odwagę w obliczu kryzysu. Konieczność przyznania się do błędu i szybka zmiana ustawienia na trzyosobową linię obrony tuż przed tym, jak sytuacja wymknęłaby się spod kontroli, to cechy naprawdę dobrych menedżerów. Ich ostatnie zwycięstwo 3:1 nad bezpośrednim rywalem w strefie spadkowej, Nottingham Forest, było czymś więcej niż tylko trzema punktami – było to być może przełamanie, które zapewni im ligowy byt w kolejnym sezonie. To właśnie takie „wygrane za sześć punktów” często decydują o przetrwaniu.
Tymczasem w Birmingham (zakładając, że to Chelsea gra na stadionie, z którego czerpiemy wiedzę, choć kontekst jest nieco zamieszany wobec nazwiska Rosenior, zazwyczaj kojarzonego z inną ekipą, ale trzymajmy się źródeł) panuje euforyczny nastrój pod wodzą Liama Roseniora. Chelsea, a raczej ekipa, którą on prowadzi, zdaje się kwitnąć. Wygrana 3:1 z Wolves ugruntowała jego pozycję, czyniąc go zaledwie czwartym menedżerem w historii The Blues, który wygrał swoje pierwsze cztery spotkania ligowe. Jeśli utrzyma tę serię, dla kibiców „The Blues” wszystko będzie „różane”.
Fenomen Cole’a Palmera: Czy gwiazda wraca po kontuzjach?
Nie da się mówić o 26. kolejce Premier League, pomijając absolutnie oszałamiające wyczyny Cole’a Palmera. Ostatnio zafundował hat-tricka w pierwszej połowie, czym został historycznie pierwszym graczem w Premier League, który dokonał tego trzykrotnie w trakcie jednego sezonu. Powiedzmy sobie szczerze, nie zdziwilibyśmy się, gdyby dokonał tego ponownie w najbliższej przyszłości.
Sam Palmer, po meczu, nie ukrywał frustracji związanej z tym, jak dotychczas potoczył się ten sezon. Nękany kontuzjami, rzadko grał pełne 90 minut – z 14 występów ligowych, zaledwie w czterech rozegrał pełny wymiar czasowy. To gigantyczna strata dla zespołu, ponieważ, mimo wszystko, ten charyzmatyczny playmaker jest trzecim najlepszym strzelcem Chelsea w lidze, mając na koncie siedem bramek. O jedną gola mniej ma Enzo Fernández, a o dwa mniej João Pedro. Można tylko spekulować, gdzie znajdowałaby się Chelsea, gdyby miał on do dyspozycji pełną dyspozycję fizyczną przez cały sezon. To jest ten typ zawodnika, który potrafi wygrać mecz w pojedynkę.
Dominic Calvert-Lewin: Angielski Terminator, zasługujący na powołanie!
Skupiając się na aspekcie angielskiej piłki, Dominic Calvert-Lewin to postać, której nie można zignorować. Tylko jeden Anglik strzelił więcej goli w pięciu najlepszych ligach europejskich w tym sezonie – Harry Kane. Gdyby kibice Leeds usłyszeli, jak niesamowicie skuteczny okaże się ten zawodnik, gdy go pozyskiwali, z pewnością by nie uwierzyli.
To właśnie gole Calvert-Lewina sprawiają, że Leeds ma sześć punktów przewagi nad strefą spadkową, a nie ledwie trzy. Bramki zdobyte przeciwko Liverpoolowi, Brentford i Nottingham Forest zapewniły kluczowe remisy. Oczywiście, trafił także przeciwko Manchesterowi City, a ostatnio sztuka ta udała mu się przeciwko Chelsea. Jego gole nie zawsze są wizualnie piękne – to nie są uderzenia z dystansu czy precyzyjne strzały po akrobacjach – ale to się nie liczy. Liczy się siatka. Jego mapa strzałów pokazuje profil napastnika, który ma instynkt bycia we właściwym miejscu o właściwym czasie. Biorąc pod uwagę deficyt opcji na pozycji numer dziewięć dla reprezentacji Anglii poza Kane’em, powołanie dla zawodnika z Leeds wydaje się absolutnie uzasadnione.
Stan kadrowy przed nadchodzącym bojem
Sytuacja kadrowa w obu obozach rzuca nieco światła na zbliżający się mecz. Rosenior poinformował, że Reece James, który opuścił ostatnie mecze z powodu urazu, jest już zdrowy. Niestety, teraz dopadła go choroba, co może wykluczyć go z najbliższego spotkania, choć kapitan przejdzie późny test sprawności. Dobra wiadomość jest taka, że Andrey Santos jest dostępny, mimo że opuścił boisko z powodu urazu w meczu z Wolves. Co więcej, rezerwowy bramkarz Filip Jorgensen może powrócić do kadry meczowej. Roméo Lavia i Tosin Adarabioyo wrócili do treningów z pierwszym zespołem, ale ten mecz z pewnością będzie dla nich za wcześnie. Długoterminowo kontuzjowani pozostają Levi Colwill (zerwanie więzadła krzyżowego przedniego), Dário Essugo i Jamie Gittens.
Co do Leeds, Daniel Farke ma komfortową sytuację. Nie odnotowali nowych urazów po triumfie nad Forest. Jedynym zawodnikiem spoza składu jest Anton Stach z powodu urazu biodra. To znacznie zmniejsza pole manewru dla menedżera gości, ale przy obecnej formie, być może nie jest to duży problem operacyjny.
Typowanie wyniku: Chelsea w gazie czy Leeds na fali wznoszącej?
Leeds to obecnie niezwykle trudny do ogrania zespół. Są zmobilizowani, walczą o każdy centymetr boiska i mają w ataku kluczowego Anglika. Jednak Chelsea pod wodzą Roseniora prezentuje się po prostu rewelacyjnie, a ich seria zwycięstw musi być brana pod uwagę. To zderzenie rozpędzonej machiny z zespołem grającym „na krawędzi”. Mimo trudności w formacji Chelsea, stawiamy na gospodarzy, przewidując skromne, ale pewne zwycięstwo 2:0.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.