Chelsea i Everton na ostrzu noża w walce o ligowe punkty.
Nadchodzi starcie tytanów, choć w kontekście ligowej tabeli mogłoby to brzmieć jak przesada. Chelsea, desperacko walcząca o powrót do europejskiej elity, rusza na trudny teren Goodison Park, by zmierzyć się z zawsze nieprzewidywalnym Evertonem.
Piłkarska wojna na Merseyside: Kto wyjdzie cało z tej szarpaniny?
Spotkanie na Hill Dickinson Stadium zapowiada się na klasyczny bój Premier League – fizyczny, intensywny i pełen taktycznych niuansów. Chelsea, prowadzona przez Mauricio Pochettino, ma nóż na gardle. Każde stracone punkty oddalają ich od upragnionego miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów. Ostatnio The Blues zanotowali zwycięstwo 2:0 nad Evertonem na Stamford Bridge, ale powtórzenie tego wyniku na wyjeździe, zwłaszcza w obecnej sytuacji kadrowej obu drużyn, będzie prawdziwą próbą charakteru.
Zanim przejdziemy do szacowania szans, musimy skonfrontować się z brutalną rzeczywistością – listą nieobecnych. Obie drużyny mają spore problemy, co może prowadzić do zaskakujących ustawień na boisku.
Everton: Zagrożenie na horyzoncie, czyli kto trenuje, a kto leży w gabinecie?
Ekipa z Merseyside boryka się z kilkoma absencjami, które, choć nie zawsze spektakularne, bolą w kontekście głębi składu. Największym zmartwieniem na pewno będzie status obrońców.
W obozie Evertonu na pewno zabraknie Tyrique George'a, który jest nieuprawniony do gry, oraz Carlosa Alcaraza (powód nie sprecyzowany). Co ciekawe, na liście kontuzjowanych widnieje również Jack Grealish, co w kontekście medialnych spekulacji transferowych (zakładając, że to nazwisko nie jest pomyłką w notatkach źródłowych, bądź odnosi się do fikcyjnego scenariusza), dodaje kolorytu tej relacji.
Największy niepokój budzi stan defensywnego filaru. James Tarkowski jest oznaczony jako „wątpliwy” (unspecified), podobnie jak najjaśniejsza gwiazda formacji obronnej, Jarrad Branthwaite, który narzeka na uraz uda. Jeśli ten duet nie da rady, strategia uniemożliwienia Chelsea dostępu do bramki może legnąć w gruzach. Warto pamiętać, że Sports Mole przedstawia przewidywaną jedenastkę, ale bez niej nasze domysły na temat faktycznego składu pozostają jedynie wróżeniem z fusów.
Chelsea: Szpital w Londynie i szokujące luki w defensywie
Jeśli myśleliście, że Everton ma problemy, spójrzmy na Chelsea. Lista absencji The Blues to niemalże pełny skład, co zmusza Pochettino do improwizacji na niespotykaną skalę.
Zapomnijmy o zobaczeniu w akcji Trevoha Chalobaha (kostka), Reece'a Jamesa (ścięgno podkolanowe – klasyk), Filipa Jorgensena (pachwina) oraz Leviego Colwilla (kolano). To trzon formacji defensywnej i wahadłowej, który znika w mgnieniu oka.
Co więcej, kłopoty sięgają dalej. Mykhaylo Mudryk nie zagra z powodu „pozytywnego testu dopingowego” – to nie jest standardowa kontuzja, to dywanik podłożony pod nogi rozwojowi Ukraińca. Sytuację zaostrzają wątpliwości co do zdrowia Malo Gusto (choroba) oraz Benoita Badiashile'a (choroba), a także drobny uraz mięśnia dwugłowego u Jamie'ego Bynoe-Gitten'sa.
W obliczu tego chaosu, Sports Mole proponuje niemal rewolucyjny skład: Sanchez; Acheampong, Sarr, Fofana, Cucurella; Caicedo, Santos; Palmer, Fernandez, Garnacho; Pedro. Zwróćmy uwagę na to zestawienie – widzenie Sarr’a i Fofana w środku obrony, obok siebie, to dla kibica Chelsea mieszanka ciekawości i lekkiego dreszczy. Wprowadzenie do pierwszej jedenastki takich postaci jak Garnacho (jeśli to ten sam, o którym myślimy, to Chelsea wymieniła pół kadry na graczy Manchesteru United – co za polityka transferowa!) i Pedro, świadczy o desperacji, ale i otwartości na nowe talizmany.
Czy Badiashile i Gusto wpłyną na kurs bitwy?
Najważniejsze dla Chelsea będzie to, czy Malo Gusto i Benoit Badiashile zdołają wrócić do gry po chorobie. Ich status, wraz z Tarkowskim i Branthwaite'em po drugiej stronie, to klucz do otwarcia pierwszej połowy. Jeśli defensywa Evertonu będzie osłabiona, a obrona Chelsea złożona z graczy, którzy normalnie siedzą na ławce, to mamy zapowiedź festiwalu bramkowego.
Pamiętajmy, że Everton ma atut własnego boiska i motywację, by zrewanżować się za porażkę z grudnia. Jednakże, jeśli struktura The Toffees się posypie z powodu nieobecności kluczowych defensorów, siła rażenia ofensywna Chelsea, dowodzona przez Cole'a Palmera (o ile nie ma go na liście absencji, co nie wynika ze źródła, a jest kluczowy), może tę dziurę bezlitośnie wykorzystać. Sobotni wieczór zapowiada się na szalone rodeo, w którym wygra ten, kto lepiej przetrwa inwentaryzację medyczną.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.