Zimowy koszmar Axela Disasi w Chelsea przybiera nieoczekiwany obrót. Po miesiącach spędzonych na marginesie drużyny Enzo Maresci, francuski defensor miał nadzieję na szybki transfer, by ratować sezon. Niestety, biurokratyczna machina Premier League i FIFA pokrzyżowała mu plany, zamykając drogę do łatwej ucieczki.

Transferowy impas: Dlaczego Disasi musi odejść na stałe?
Sytuacja Daniela jest kuriozalna. Mimo że Axel Disasi jest całkowicie wykluczony z pierwszej drużyny – doniesienia sugerują, że od miesięcy trenuje z dala od ekipy – Chelsea wydaje się być spokojna o jego pozostanie do czerwca. Dlaczego klub, który ma całą plejadę niezadowolonych zawodników, nie chce puścić stopera na wypożyczenie? Odpowiedź tkwi w skomplikowanych regulacjach FIFA dotyczących transferów międzynarodowych.
Jak ujawnił Fabrizio Romano, Chelsea wyczerpała już swój limit wypożyczeń międzynarodowych na bieżący sezon. Oznacza to, że aby Disasi mógł opuścić Stamford Bridge w styczniu, musi to być transfer definitywny. Wypożyczenie tymczasowe, które byłoby najprostszym rozwiązaniem dla zawodnika i klubu, jest prawnie niemożliwe, ponieważ The Blues maksymalnie wykorzystali swoje „międzynarodowe sloty”. Oznacza to, że jedyną opcją jest sprzedaż lub, co jest trudniejsze do zrealizowania, wypożyczenie z obowiązkowym wykupem.
„Axel Disasi, available for January window but reports of loan move are out of mark as the French defender can not leave on loan. Chelsea already used all their extra UK spots for loans this season.”
Ta informacja, przekazana przez Romano, stawia klub w trudnej sytuacji. Z jednej strony mają zawodnika, który nie gra i prawdopodobnie nie będzie grał, z drugiej zaś – nie mogą go po prostu „odłożyć” na wypożyczenie dla lepszej formy, co jest standardową praktyką w europejskim futbolu.
Wściekłość na bulwarze: Kto zrezygnuje z „prezentu” na stałe?
Pomimo statusu „wyrzutka”, 27-letni Obrońca cieszy się zainteresowaniem na rynku. A zainteresowanie jest, trzeba przyznać, spore, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego marginalną pozycję w Londynie. Kluczowymi graczami w walce o Disasiego są AS Roma, Olympique Lyon oraz Paris FC. Każdy z tych klubów szuka wzmocnień w defensywie, ale zderzają się ze ścianą w postaci wymogu stałego transferu.
Roma, pod wodzą (według doniesień) Gian Piero Gasperiniego, była postrzegana jako faworyt do pozyskania francuskiego defensora, szczególnie szukając tanich wzmocnień formacji obronnej. Jednakże, konieczność zapłacenia jednorazowej kwoty odstępnego lub zagwarantowania przyszłej płatności za definitywny transfer może drastycznie skomplikować negocjacje dla włoskiego giganta. Wypożyczenie z opcją wykupu to jedno, ale natychmiastowy wydatek, nawet jeśli ma być on niższy niż obecna wycena rynkowa, to drugie.
Należy pamiętać, że Disasi, mimo że nie przekonał Mareski (a brak powrotu do składu mimo kontuzji innych obrońców mówi sam za siebie), to wciąż zawodnik z solidnym CV po występach w Ligue 1 i transferze za znaczną kwotę do Premier League. Chelsea, nie chcąc ponosić strat, będzie twardo stała przy swoim – permamentny transfer albo nic.
Odcięcie od kadry: Jak długo potrwa ten pat?
Patrząc na fakty, Disasi jest w tym momencie aktywem, którego Chelsea chce się pozbyć, ale tylko na własnych, warunkach finansowych. Zawodnik z pewnością dąży do regularnej gry, co jest kluczowe dla jego kariery w kontekście zbliżających się dużych turniejów. Jednak twarda postawa The Blues, wymuszona przez regulacje FIFA, może sprawić, że ten romantyczny powrót do regularnej gry na kontynencie zamieni się w długi, zimowy maraton negocjacyjny. Kluczowe okaże się, czy któryś z europejskich klubów zdecyduje się zaryzykować i wyłożyć pieniądze na transfer definitywny, ryzykując, że zawodnik nie spełni pokładanych w nim nadziei. Jeśli nie, Disasi może zostać zmuszony do pozostania na trybunach Stamford Bridge do końca sezonu.