Confronto na ponta contra o lanterna: Fluminense favorito, mas com desfalques, recebe o Chapecoense.

Niedzielne starcie w Brasileirão zapowiada się na starcie Dawida z Goliatem, ale w futbolu różnice w tabeli bywają iluzoryczne – zwłaszcza gdy faworyt mierzy się z zespołem, który ma nóż na gardle.

Maraton formy kontra walka o przetrwanie: Dwa światy na Maracanie

Gdy spoglądamy na tabelę, obraz jest krystalicznie czysty: Fluminense, pod wodzą Luisa Zubeldii, melduje się w czołówce ligi brazylijskiej. Zaledwie trzy porażki w dwunastu meczach, siedem zwycięstw i imponujące 23 punkty — to solidny fundament, który pozwala marzyć o Ligach Kontynentalnych. Ostatni, emocjonujący triumf 3:2 nad Santosem na Vila Belmiro tylko potwierdził, że ekipa ta potrafi grać widowiskowy futbol. Jak podkreślono w analizie, drużyna „pod wodzą Luisa Zubeldii cieszyła się dotąd solidną kampanią ligową”.

Jednak Fluminense to nie tylko ofensywna moc Savarino, Castillo i Johna Kennedy’ego. Jest też druga strona medalu: 15 straconych goli w 12 meczach ligowych to statystyka, która krzyczy o problemach w defensywie. Co gorsza, ta potężna maszyna musi jonglować trzema frontami: ligą, Copa do Brasil i wizytą w La Paz, by zmierzyć się z tamtejszym Bolivar. Zarządzanie fizycznym stanem kadry będzie kluczowe, a obecna lista kontuzjowanych absolutnie nie ułatwia zadania.

Po drugiej stronie barykady mamy Chapecoense. To powrót do elity, który od początku zamienił się w koszmar. Zespół z Santa Catarina utknął na dnie tabeli, a zmiana trenera, czyli zastąpienie Gilmara Dal Pozzo przez Fabio Matiasa, nie przyniosła natychmiastowej magii. Seria 10 meczów bez zwycięstwa w lidze, liczona od otwierającej kampanii wygranej 4:2 z Santosem, to dla kibiców prawdziwy test cierpliwości.

Obrona Chapecoense to dziurawe sito, a wyjazdowy atak zamarł

Główny problem Chapecoense jest równie oczywisty, co bolesny: defensywa. "Centralnym punktem zmagań Verdao była ich podatność w defensywie, gdzie przepuścili drugą najwyższą liczbę bramek (22)". Taka statystyka w starciu z ofensywnie usposobionym Fluminense zapowiada festiwal goli dla gospodarzy.

Ale to nie koniec złych wieści. Gdy Chapecoense wyjeżdża na obcy teren, ich zdolność do zdobywania bramek zamiera. Odnotowali, że „nie zdołali trafić do siatki w swoich ostatnich sześciu spotkaniach wyjazdowych we wszystkich rozgrywkach”. To nie jest statystyka, którą można ignorować; to niemal klątwa. Z bilansem 11 strzelonych goli i zaledwie jednym czystym kontem w 11 meczach, różnica w dyspozycji między obiema ekipami jest kolosalna – 21 goli dla Fluminense kontra 11 dla gości.

Kto zagra i kto poprowadzi atak? Wojna kadrowa przed pierwszym gwizdkiem

Trener Zubeldia w niedzielę na pewno nie będzie miał pełnej puli. Wciąż poza grą pozostają takie nazwiska jak German Cano, Lucho Acosta, Nonato, Matheus Reis i Soteldo – to poważne osłabienie siły ognia. Do tego dochodzi kontuzja Martinaelli po pucharowym remisie z Operario. Jedynym jasnym punktem jest powrót Canobbio po zawieszeniu oraz powrót Jeffersona Savarino do wyjściowego składu. W ataku, pomimo absencji, forma Rodrigo Castillo powinna dać gospodarzom komfort, wspieranym przez solidny środek pola Bernal-Hercules. Możliwy skład Fluminense? Fabio; Guga, Jemmes, Freytes, Arana; Bernal, Hercules; Savarino, Serna, Canobbio; Castillo. Mocno zmodyfikowany, ale wciąż groźny.

Tymczasem w drużynie gości również nie brakuje dramatu. Fabio Matias nie będzie mógł skorzystać z Giovanni Augusto, notabene najlepszego strzelca zespołu w lidze, co jest ciosem prosto w morale. Na liście kontuzjowanych jest również obrońca Robert, a obrońca Marcos Vinicius ma status niepewnego występu po urazie w Pucharze Brazylii. Nadzieją dla „Verdao” jest weteran Yannick Bolasie. Trener Matias liczy na to, że 36-letni napastnik, który odpoczywał w pucharowym starciu z Botafogo, poprowadzi atak. Możliwy skład Chapecoense oscyluje wokół: Santos; Everton, Leonardo, Doma, Pacheco; Camilo, Vitor, Meritao; Enio, Bolasie, Marcinho.

Faworyt na swój sposób: Dlaczego 3:1 wydaje się nieuniknione

Mimo wszystkich problemów kadrowych, Fluminense gra na Estadio do Maracana. To jest argument nie do przecenienia. To mury, które w tym sezonie zatrzymały rywali niemal bezbłędnie. „Tricolor” wygrał siedem z ośmiu meczów domowych w tym stanie. Starcie z Chapecoense, które nie potrafi wygrać od dziesięciu kolejek i nie strzela na wyjazdach, to szansa na odbudowanie morale i ugruntowanie pozycji w czołówce.

Przewidujemy, że presja wywierana przez gospodarzy, napędzana potrzebą zrekompensowania niedawnych potknięć i braku kluczowych graczy, zmusi Chapecoense do ciągłej defensywy. Choć osłabione Fluminense nie będzie tak efektywne jak mogłoby być w pełnym składzie, ich atut domowy i tragiczna forma wyjazdowa gości sprawiają, że rezultat 3:1 dla Fluminense wydaje się najbardziej logiczną konsekwencją tej dysproporcji sił.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.