Przed nami fascynujący wieczór w europejskich pucharach, gdzie na cypryjskim stadionie Alphamega dojdzie do historycznego starcia! Pafos, klub z zaledwie jedenastoletnią historią, zmierzy się z gigantem, AS Monaco, w kluczowym meczu Ligi Mistrzów. Obie drużyny mają na koncie po pięć punktów, a stawka jest niezwykle wysoka w tej fazie grupowej.

Cypryjska rewolucja kontra monakijskie wahania formy
Spotkanie Pafos z Monaco to starcie, które może zapisać się w annałach cypryjskiego futbolu. Dla Pafos, triumf nad byłymi mistrzami Ligi Europy, czyli Villareal (1:0), był kamieniem milowym – ich pierwszym zwycięstwem w fazie zasadniczej tych rozgrywek. Jak na klub założony zaledwie 11 lat temu, ich postępy są wręcz oszałamiające, a punkty zdobywali w trzech z czterech dotychczasowych konfrontacji.
Podopieczni Juana Carlosa Carcedo wchodzą w ten mecz z serią czterech niepokonanych spotkań we wszystkich rozgrywkach, utrzymując w każdym z nich straconego gola na poziomie co najwyżej jednego. Czy Pafos stanie się pierwszym klubem z Cypru, który wygra dwa mecze z rzędu w tej fazie Ligi Mistrzów? Dotychczasowa droga była solidna – tylko jedna porażka w obecnej kampanii, licząc eliminacje.
Jednak statystyki ofensywne nie porażają: Pafos strzeliło zaledwie dwa gole w fazie ligowej, co jest jednym z najniższych wyników. Co ciekawe, aż siedem z ośmiu bramek straconych w tej edycji padło na stadionie Alphamega, gdzie zanotowali co najwyżej jednego gola w czterech z pięciu dotychczasowych występów. To sugeruje, że choć defensywa jest szczelna na wyjazdach, u siebie, pod presją, bywa krucha.
Monako i problem Sebastien Pocognoli: Czy forma ligowa przetłumaczy się na Europę?
Po drugiej stronie barykady mamy AS Monaco, które w krajowych rozgrywkach przeżywa ostatnio kryzys. Ten miesiąc był dla Księstwa pasmem porażek – przegrali trzy z czterech ostatnich spotkań we wszystkich rozgrywkach, a ten jeden triumf w Lidze Mistrzów był wygrany minimalnie.
Nowy menedżer, Sebastien Pocognoli, póki co nie wdraża rewolucji, wygrywając zaledwie trzy z ośmiu meczów, które poprowadził. Obrona monakijska w Ligue 1 wyglądała ostatnio „jak z podwórka”, tracąc cztery bramki w dwóch ostatnich ligowych porażkach (obie zakończone wynikiem 4:1).
Tutaj jednak wkracza magia europejskich pucharów. W Europie obrona gra znacznie solidniej, notując dwa czyste konta z rzędu. Mając szansę na trzy kolejne mecze bez straty bramki w Lidze Mistrzów (co ostatnio zdarzyło im się w sezonie 2014/15), Monaco ma teoretyczne podstawy, by wrócić do domu z tarczą. Ponadto, mogą powtórzyć wyczyn wygrania dwóch kolejnych meczów wyjazdowych w fazie grupowej Ligi Mistrzów w XXI wieku. Dwa z ich ostatnich trzech zwycięstw miały miejsce poza Stade Louis II.
Kto kogo wykluczy? Kadrowe zawirowania przed gwizdkiem
W zespole Pafos są pewne osłabienia, których nie da się zignorować. Pedrao jest wyłączony z gry z powodu operacji więzadła krzyżowego, a Joao Correia pauzuje z powodu zawieszenia. Z drugiej strony, obrońca Derrick Luckassen otworzył wynik przeciwko Villareal, a bramkarz Neofytos Michail zanotował świetne pięć interwencji, co dało mu trzecie czyste konto w fazie ligowej.
W Monaco sytuacja kadrowa jest równie dynamiczna. Christian Mawissa może nie zagrać przez naciągnięcie mięśnia dwugłowego, a Eric Dier miał komplikacje z powracającą kontuzją łydki. Najważniejszą wiadomością jest powrót Paula Pogby, który po ponad dwuletniej dyskwalifikacji za doping, zaliczył pierwsze minuty w sobotę. Czy to początek powrotu wielkiego gracza, czy tylko symboliczne gesty? Folarin Balogun, strzelec jedynego gola przeciwko Bodo/Glimt, może wrócić po zawieszeniu.
Przewidywane składy pokazują, że obie ekipy mają narzędzia, by walczyć, choć Monaco, na papierze, dysponuje większym potencjałem ofensywnym.
Pafos FC możliwy skład wyjściowy:
Michail; Felipe, Luckassen, Luiz, Sema; Sunjic, Goldar, Pepe; Jaja, Dragomir, Quina
Monaco możliwy skład wyjściowy:
Hradecky; Kehrer, Salisu, Henrique; Minamino, Teze, Zakaria, Ouattara; Akliouche, Golovin; Balogun