Czy Ronaldo przełamie impas w wielkim turnieju przeciwko zdyscyplinowanej obronie DRK?

Cristiano Ronaldo, legenda żywa, szykuje się do szóstego występu na Mistrzostwach Świata, prowadząc Portugalię do kolejnej batalii o światową dominację. Jednak cień wątpliwości pada na 41-letniego bombardiera, a dyskusja o jego wpływie na grę mistrzów Europy z 2016 roku rozgrzewa media do czerwoności.

Od Panteonu Faraona do cienia niewiadomej: Naznaczone lata Ronaldo

Nie da się ukryć, że od transferu z Realu Madryt w 2018 roku, atrybuty fizyczne Cristiano Ronaldo są pod lupą ekspertów i kibiców. Nawet najwięksi wyznawcy CR7 muszą przyznać: dynamika i szybkość już nie są tym, czym były. Mimo to, Ronaldo mistrzowsko skompensował te braki, stając się weteranem pola karnego. Jego wybitny instynkt strzelecki i sprytne poruszanie się w tzw. Pozycjach Maksymalnej Szansy (POMO) pozwoliły mu utrzymać imponującą liczbę bramek dla Portugalii – 143 w 228 występach. A jednak, co uderzające, wokół jego miejsca w składzie panuje niepokój. Gdzie leży źródło tych obaw?

Źródło to, niestety, bolesna statystyka: Portugalczyk nie potrafi trafić do siatki w fazie pucharowej wielkiego turnieju od dłuższego czasu. Ostatniego gola na Mundialu strzelił Ghanie w Katarze w 2022 roku, a jego ostatnie trafienie z gry miało miejsce na Euro 2020, w czerwcu 2021 roku w meczu przeciwko Niemcom.

Prześledźmy, co wydarzyło się od jego ostatniego "błysku" w najważniejszych rozgrywkach.

Mundial 2022: Ostatni przebłysk i narastająca frustracja

Ostatnia chwila triumfu to faza grupowa w Katarze. Ronaldo podwyższył prowadzenie na 1:0 w 65. minucie meczu z Ghaną po strzale z rzutu karnego. Potem nastąpiła cisza. Od tamtego momentu Ronaldo zaliczył dziewięć spotkań na Mistrzostwach Świata i Mistrzostwach Europy bez bramki, choć na pewno nie był to brak chęci.

Przeciwko Urugwajowi jego występ zapamiętano głównie przez kuriozalną próbę przywłaszczenia gola Bruno Fernandesa. Choć Portugalia wygrała 2:0, Ronaldo oddał trzy strzały, z czego dwa zablokowane, a wszystkie spoza pola karnego – jakby instynkt klinicznego wykończenia gdzieś uleciał.

W meczu z Koreą Południową doszło do starcia z ówczesnym trenerem, Fernando Santosem, który zdjął kapitana po godzinie gry przy remisie 1:1. Ronaldo, w przeciwieństwie do starcia z Urugwajem, miał przed przerwą "czystą szansę", którą zmarnował.

Później, w 1/8 finału przeciwko Szwajcarii, Portugalia zdemolowała rywali 6:1, a Goncalo Ramos popisał się hat-trickiem, zastępując Ronaldo w wyjściowym składzie. CR7 wszedł na boisko po 73. minucie i oddał jeden strzał – zablokowany rzut wolny.

Ćwierćfinał z Marokiem, który zakończył marzenia Portugalii o półfinale, to kolejna historia w której Ronaldo był rezerwowym. Wprowadzony po przerwie przy wyniku 0:1, oddał swój pierwszy strzał dopiero w doliczonym czasie drugiej połowy, zatrzymany przez Bono. Emocjonalne opuszczenie boiska po końcowym gwizdku potwierdziło koniec marzeń bez gola z gry na tym turnieju.

Euro 2024: Brak gola i dramatyczny rzut karny

Wchodząc w Euro 2024 pod wodzą Roberto Martineza, wydawało się, że Ronaldo szuka odkupienia. Nic z tego. W pięciu występach nie zdobył ani jednej bramki. Najbardziej bolesny moment to niewykorzystany rzut karny.

W starciu z Czechami, grając w formacji 3-4-3, Ronaldo oddał aż pięć strzałów. Najlepsza szansa, lewonożny strzał tuż po półgodzinie gry, obronił Jindrich Stanek. Mimo 90 minut na boisku, ostatni strzał oddał w 58. minucie, a Portugalia wygrała 2:1 dzięki bramce w doliczonym czasie.

Mecz z Turcją (3:0) przyniósł mu asystę przy golu Fernandesa, co stanowiło jego jedyny wkład w bramkę w całych mistrzostwach i ostatnie otwarte zagranie mistrzów Europy z 2016 roku. Sam Ronaldo oddał cztery próby, z czego tylko jedna zmierzała w światło bramki.

W ostatnim meczu grupowym z Gruzją, choć Portugalia przegrała 0:2, Ronaldo zagrał 66 minut. Wśród jego trzech prób, tylko jeden był celny – rzut wolny z 25 jardów.

W 1/8 finału przeciwko Słowenii, Ronaldo zagrał pełne 120 minut i oddał osiem strzałów, w tym trafił w słupek. Prawdziwy dramat nastąpił w 105. minucie dogrywki, gdy Jan Oblak obronił jego jedenastkę. Mimo to Portugalczycy awansowali w rzutach karnych, a Ronaldo swój "grający" strzał zamienił na gola.

W ćwierćfinale z Francją, po wyrównanym widowisku i poległych w karnych, Ronaldo znów musiał przełknąć gorycz porażki, mając wcześniej szansę na gola z bliska, którą wybronił Mike Maignan.

Czy DR Kongo będzie przełomem w Teksasie? Pułapka defensywy Desabre'a

Nadchodzący mecz Ligi Narodów przeciwko Demokratycznej Republice Konga, choć na papierze wydaje się formalnością, dla Ronaldo jest potencjalnym polem minowym. DRK gra na tym poziomie po raz pierwszy od 1974 roku, ale ich trener, Sebastien Desabre, zbudował ekipę niezwykle zdyscyplinowaną taktycznie.

Obecnie Ronaldo obciążony jest dziewięciomeczową posuchą bramkową w wielkich turniejach, a jego ostatnie trafienie z otwartej gry to pięć lat wstecz. Legenda przystosowała się, operując głównie w polu karnym, polegając na antycypacji i sprycie. Jednak "Lamparty" pod wodzą Desabre'a to zwarta, dobrze zorganizowana machina. Niezależnie czy grają 4-1-4-1, czy przechodzą do solidnego bloku trzech obrońców, obrona DRK znakomicie eliminuje centralne przestrzenie.

Z Chancel Mbembą i Axelem Tuanzebe osłaniającymi głęboko cofniętego defensywnego pomocnika, Kongo rzadko pozwalają rywalom na swobodną grę w środku. To jest kluczowe: aby Ronaldo przerwał swoją klątwę, musi znaleźć sposób na przechytrzenie tej głęboko okopanej formacji, zaprojektowanej do neutralizowania właśnie tych stref, na których Ronaldo najbardziej polega dzisiaj. Czy weteran znajdzie lukę w kamiennym murze Desabre'a w Houston? To pytanie, które elektryzuje świat futbolu.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.