Magazyn piłkarski NewsyDziesięciu stukonnych z Old Trafford, czyli epicka porażka Manchesteru United.

Dziesięciu stukonnych z Old Trafford, czyli epicka porażka Manchesteru United.

Jarosław Kowalski

Oto był spektakl, który przejdzie do historii! Czy Manchester United kiedykolwiek czuł się tak upokorzony? Na Old Trafford, w blasku poniedziałkowego wieczoru, Everton odniósł zwycięstwo 1:0, a przebieg tego spotkania to gotowy materiał na scenariusz filmowy pełen absurdu i sportowego dramatu. Goście, grając w dziesiątkę, zdołali zatrzymać potęgę Czerwonych Diabłów. To jest piłka nożna w czystej, brutalnej formie.

Dziesięciu stukonnych z Old Trafford, czyli epicka porażka Manchesteru United.

Ekstremalny scenariusz na Old Trafford: czerwona kartka, gol i totalna dominacja bez efektu

Mecz ten z pewnością nie będzie wspominany z powodu finezji taktycznej, ale raczej przez pryzmat tego, jak źle potrafi wyglądać wielki klub w kryzysie. Everton, mimo że musiał radzić sobie w osłabieniu, co jest zawsze wyzwaniem w Premier League, wywiózł komplet punktów po golu Kiernan Dewsbury-Halla. Co ciekawe, kuriozalnym momentem pierwszej połowy była czerwona kartka dla Idrissy Gueye’a. Wydawałoby się, to idealny moment dla United, by przejąć kontrolę i zmiażdżyć rywala. Zamiast tego zobaczyliśmy jeden z najbardziej frustrujących wieczorów dla fanów gospodarzy.

Menedżer Manchesteru United, Ruben Amorim, miał powody do głębokiej refleksji, a jego słowa po meczu musiały zabrzmieć jak zimny prysznic dla jego zawodników. Mimo 25 strzałów i astronomicznego 70% posiadania piłki – statystycznego dominatora – Czerwone Diabły nie potrafiły znaleźć drogi do bramki Jordana Pickforda. Bramkarz Evertonu zagrał mecz życia, a jego interwencje utrzymały The Toffees przy życiu.

Historyczna klęska: „Czerwone Diabły” piszą niechlubną kartę

To, co wydarzyło się na The Theatre of Dreams, to statystyczny ewenement, który boli podwójnie. Po raz pierwszy w historii Premier League Manchester United przegrał mecz, w którym ich przeciwnik został ukarany czerwoną kartką przed końcem pierwszej połowy! Wcześniej, w 46 takich przypadkach, United odnotowali 36 zwycięstw i 10 remisów. Ta passa została brutalnie przerwana. To pokazuje nie tylko brak skuteczności, ale i brak charakteru w kluczowych momentach.

Sytuacja w ligowej tabeli jest równie niepokojąca. Porażka spycha United na 10. pozycję, a strata punktowa do czołówki, zwłaszcza do Crystal Palace (które zajmuje piąte miejsce), staje się coraz bardziej widoczna. Nadchodzący mecz z Orłami na Selhurst Park to już nie jest zwykłe spotkanie, to krytyczny moment dla Amoriama.

Amorim bez ogródek: „Po prostu nie było nas tam”

Wypowiedzi trenera Amoriama po spotkaniu rzuciły jasne światło na powagę sytuacji. Nie było tu miejsca na dyplomację ani szukanie wymówek. Dywagonował, mówiąc o intensywności, której zabrakło, mimo przewagi liczebnej.

Cytując jego słowa dla BBC Sport:

„Oni byli lepszą drużyną z jedenastoma i dziesięcioma zawodnikami. Czułem, że nie byliśmy tam z tą samą intensywnością. Zasłużyli na zwycięstwo.”

A jeśli chodzi o to, co działo się po czerwonej kartce Gueye’a, Amorim był jeszcze bardziej dosadny:

„Druga drużyna pomogła nam czerwoną kartką. Musimy robić więcej w każdej chwili. Jeżeli mają 10, musimy ich dopchnąć do ostatniego tercji boiska. Musimy zrobić więcej.”

Zapytany, czy czuje, że to krok w tył, odpowiedział bez wahania:

„Tak (to się czuje jak krok w tył). Zwłaszcza pod względem sposobu, w jaki rozegraliśmy mecz. Zapomnijmy o wyniku. Wynik jest naprawdę zły, ale bardziej martwiło mnie poczucie, jakie miałem podczas meczu. Wszyscy powinni zagrać dzisiaj lepiej.”

Brak natychmiastowej reakcji na trudną sytuację na boisku to sygnał alarmowy dla sztabu szkoleniowego. Amorim, zapytany co powiedział graczom po meczu, lakonicznie stwierdził: „Nic. Mamy jutro trening. Zajmiemy się tym jutro.” Taka reakcja sugeruje, że problem jest głębszy niż pojedynczy zły dzień.

Co czeka Czerwone Diabły? Kalendarz nie daje wytchnienia

Odpowiedź na te niepokojące symptomy musi nastąpić natychmiast, bo harmonogram Manchesteru United nie przewiduje urlopu od presji. Zaraz po tym upokorzeniu zespół czeka wyjazd na Selhurst Park, gdzie zmierzy się z niebezpiecznym i utalentowanym Crystal Palace. To będzie prawdziwy test charakteru – czy potrafią odbić się po tak bolesnej porażce, czy też pogrążą się w samokrytyce.

Następnie, Czerwone Diabły wrócą na Old Trafford, by zmierzyć się z West Ham United 4 grudnia. Po tym spotkaniu czekają ich mecze z Wolverhampton Wanderers (8 grudnia), Bournemouth (15 grudnia) i Aston Villą (21 grudnia), zanim uda im się zagrać starcie w Boxing Day z Newcastle United, znów na własnym stadionie. Każdy z tych meczów to potencjalna pułapka, a forma zaprezentowana przeciwko Evertonowi sugeruje, że United potrzebują natychmiastowej rewolucji mentalnej i taktycznej.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment