Magazyn piłkarski NewsyEksinvincible: "Niemożliwe jest, by Arsenal grał dobrze co tydzień"

Eksinvincible: "Niemożliwe jest, by Arsenal grał dobrze co tydzień"

Jarosław Kowalski

Fani Arsenalu wstrzymali oddech po wygranej z Wolves. Czy „Kanonierzy” mają jeszcze szansę na tytuł, czy ich forma jest sygnałem alarmowym dla Mikela Artety? Niedawne zwycięstwo, choć dało trzy punkty, wydaje się bardziej bolesne psychicznie niż satysfakcjonujące, a legendy klubu zaczynają stawiać sprawę jasno.

Eksinvincible: "Niemożliwe jest, by Arsenal grał dobrze co tydzień"

Czy niemożliwe stało się możliwym? Eksperci gaszą optymizm po meczu z Wilkami

Zwycięstwo Arsenalu 2:1 nad Wolverhampton Wanderers, choć utrzymało ich na szczycie tabeli Premier League z dwoma punktami przewagi nad Manchesterem City, było dla wielu kibiców scenariuszem rodem z koszmaru. Jak donosi Sports Mole, dla jednego z członków legendarnej drużyny „Invincibles” to zwycięstwo było bardziej powodem do niepokoju niż euforii. Fakty mówią same za siebie: Kanonierzy do 66. minuty nie oddali celnego strzału na bramkę, a dwa punkty zapewniły im… dwa samobójcze gole. Bramki padły po fatalnych interwencjach Sama Johnstone’a i Yersona Mosquery, a po wyrównaniu Tolu Arokodare’a, Arsenal musiał drżeć o wynik.

Kolektywna gra sobotniego popołudnia została powszechnie określona jako najgorsza w wykonaniu podopiecznych Mikela Artety. Jednak w obliczu historycznych perspektyw, głosy te nieco się łagodzą. Martin Keown, weteran mistrzowskich drużyn, podkreślał, że każdy zespół, który sięgał po laury, miał swoje momenty szczęścia i „szczęśliwe zbiegi okoliczności” – w tym kontekście samobójcze bramki są właśnie takim „rub of the green”.

Ray Parlour: Nie da się grać fenomenalnie co tydzień

Te słowa znalazły potwierdzenie u innego członka złotych pokoleń Arsenalu, Raya Parloura. W ekskluzywnej rozmowie z Sports Mole, Parlour stanowczo obalił mit, że drużyna aspirująca do mistrzostwa musi dominować spektakularnie w każdym spotkaniu.

Parlour podkreślił pragmatyzm, który jest kluczowy na finiszu sezonu:

„Pod koniec sezonu nikt nie analizuje każdego meczu i nie mówi: 'och, ale mieliśmy szczęście’. Byłem w zespołach mistrzowskich i czasami graliśmy okropnie. Ale najważniejsze jest zdobycie wyniku, i to właśnie oni osiągnęli. Nie da się grać dobrze co tydzień. To niemożliwe. Będą dni, kiedy zawodnicy mają słabszy dzień, ale chodzi o zdobycie trzech punktów i utrzymanie presji na goniących zespołach.”

Przeszłość podpowiada, że teoria Parloura ma solidne podstawy. Mistrzowski skład z sezonu 1997/98 zanotował katastrofalne porażki na wyjeździe z Derby County i Sheffield Wednesday. Z kolei ekipa z sezonu 2001/02 przegrywała u siebie z Leeds United, Charltonem Athletic i Newcastle United. Nawet słynni „Invincibles” z 2003/04, choć nie przegrali żadnego meczu, musieli zadowolić się remisami z Portsmouth, Charltonem, Birmingham City, Leicester City i Bolton Wanderers. To dowodzi, że defensywne koszmary i nieefektywne ataki mogą współistnieć z trofeum na koniec sezonu.

Prawda o ofensywie Kanonierów i moment na przebudzenie

Patrząc chłodno na starcie z Wolves, tylko dwaj zawodnicy Arsenalu, Bukayo Saka i Gabriel Jesus, mogli być zadowoleni ze swojego wkładu. Reszta formacji wydawała się bezradna wobec sztywnej struktury obronnej gospodarzy. Jednakże, w obronie Kanonierów za ten przeciętny występ przemawia brutalny kalendarz. Od 23 listopada drużyna Artety rozegrała już siedem spotkań. Intensywny maraton, który drenuje fizycznie i psychicznie, musi mieć swoje odzwierciedlenie w jakości gry.

Teraz, dzięki tygodniowi przerwy od środka tygodnia, Arsenal ma szansę na regenerację przed wizytą na Goodison Park u Evertonu. Ten mecz stanie się prawdziwym testem charakteru. Liga Mistrzów uczy, że nawet Liverpool w swoim mistrzowskim sezonie ledwo „przeczołgał się” przez 3:2 z Southampton, zespołem walczącym o utrzymanie. Kluczowe jest, aby Arsenal pokazał, że fatalny występ przeciwko dwupunktowej (!) drużynie Wolves był tylko wypadkiem przy pracy. Jeżeli na Merseyside ponownie zaprezentują tę samą apatię, pytania o ich realne ambicje mistrzowskie staną się nie tylko uzasadnione, ale i nieuniknione.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment