Derby, które elektryzują: Arsenal kontra Chelsea to więcej niż boisko, to wojna na nerwy i historia, która pisze się na nowo. Zapomnijcie o chwilach spokoju, gdy te dwie potęgi stają naprzeciw siebie; ten mecz to synonim furii, kontrowersji i absolutnie krytycznych punktów na szali. Czy Kanonierki zdołają przełamać dominację The Blues w kluczowym momencie sezonu Barclays WSL?

Czy londyńskie derby to tylko punkty, czy czysta psychologiczna bitwa?
Starcia Arsenalu i Chelsea to prawdziwa gratka dla kibiców, naznaczona pamiętnymi momentami, od słynnego „sockgate” po widowiskowe zwroty akcji na ławkach trenerskich – jak choćby incydent z kucnięciem Jonasa Eidevalla czy popchnięcie Emmy Hayes. Te wizualne spięcia tylko podgrzewają i tak już gorącą atmosferę. Sobotni mecz na Emirates Stadium zapowiada się równie emocjonująco, a stawka jest wyższa niż kiedykolwiek: dla Arsenalu to być albo nie być w walce o tytuł.
Chelsea, pod wodzą Sonii Bompastor, jest obecnie niepokonana na szczycie ligowej tabeli i ma nad swoimi rywalkami statystyczną przewagę. Wszak w 21 dotychczasowych spotkaniach mistrzynie Anglii wygrywały aż 12 razy, a na ligowe zwycięstwo Kanonierki muszą czekać od grudnia 2023 roku. Jak w każdym wielkim meczu, kluczową rolę odgrywają weteranki, a sercem tej rywalizacji od lat jest Erin Cuthbert.
Szkotka, której doświadczenie w derbach idzie już w dziesiątki spotkań, podchodzi do nadchodzącej bitwy z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony ogień rywalizacji, z drugiej – chłodna kalkulacja profesjonalisty.
„Nie dziwię się, że uwielbiam takie mecze,” mówi z uśmiechem. „Kocham atmosferę. Kocham rywalizację w futbolu i myślę, że to nigdy nie powinno zaniknąć. Uważam, że starcie Chelsea-Arsenal jest ogromne, zwłaszcza w kobiecym futbolu, i jest to coś, co zawodniczki uwielbiają. Ale druga część mnie, ta bardziej racjonalna, mówi mi, że to tylko kolejne trzy punkty. Nie można tego zbytnio analizować. Nie wolno robić z tego większej sprawy, niż to jest.”
Cuthbert pamięta swoje ulubione momenty, które idealnie oddają ducha tej walki:
„Moja ulubiona była Finał Pucharu Anglii na Wembley w grudniu [2021],” wspomina. „Grałam na prawej obronie i myślę, że to był pojedynek między mną a Caitlin Foord na skrzydle. Miałam mnóstwo frajdy. Tam dosłownie rzucaliśmy się ciałami. Pamiętam, że kiedyś razem z Millie [Bright] wślizgnęłyśmy się, by wybić piłkę poza boisko.”
Weteranka środka pola i siła napędowa The Blues
Ta bezpośrednia i szczera Szkotka jest absolutnym fundamentem w zespole Bompastor. W swoim dziewiątym sezonie w klubie przeszła ewolucję – od młodej perspektywy do kluczowej osoby, zmieniając pozycję z napastnika na jedną z najlepszych środkowych pomocniczek w lidze. Ta transformacja pokazuje jej determinację.
„Czy myślałam, że młoda dziewczyna ze Szkocji przetrwa osiem/dziewięć lat w tak wielkim klubie, grając w miarę regularnie? Chyba nie,” refleksyjnie zauważa. „Ale rozwinęłam się wraz z tą rolą. Jestem zawodniczką, która kocha rywalizację. To najbardziej lubię na treningach – jak bardzo każda z nas chce wygrywać; jak bardzo liczy się przegrana w małej gierce. Przegrałam dzisiaj i przez pół godziny byłam w okropnym nastroju, zanim się pozbierałam i pogratulowałam koleżankom. Dzieje się tak, ponieważ to ma znaczenie, a jeśli ma znaczenie każdego dnia, to będzie miało znaczenie również w weekend.”
Obecnie, 27-letnia Cuthbert jest kluczowa dla imponującego startu Chelsea. Jako energiczna pomocniczka typu box-to-box, tworzy integralną oś z Keirą Walsh, partnerstwem, które rozwija się dynamicznie od momentu transferu Walsh w styczniu.
„Budujemy nić porozumienia,” mówi o współpracy z Walsh. „Chyba jesteśmy dwoma bardzo różnymi środkowymi pomocniczkami, ale wzajemnie się uzupełniamy. Ona stara się wnieść trochę spokoju, a ja staram się jej dać trochę intensywności.”
Cuthbert nie ukrywa swojego zamiłowania do gry z przodu; jej statystyki nie kłamią – zajmuje trzecie miejsce w lidze pod względem oczekiwanych asyst (1.9), liczby stworzonych szans (13) i kluczowych podań (13) w tym sezonie.
„W ostatnich kilku meczach widziałam się wyżej, próbując być bardziej zaangażowana w ataki i łączyć środek pola z linią ataku,” tłumaczy. „Zawsze chodzi o balans jako środkowy pomocnik.”
Jak ugasić pożar na Emirates: Przygotowania do „uścisku” Arsenalu
Na Emirates Cuthbert będzie musiała zachować mistrzowski balans przeciwko Arsenalowi. Mimo nieco nierównego startu Kanonierkom nie można odmówić jakości, o czym Chelsea musi pamiętać.
„One wciąż mają jakość na całej boisku,” stwierdza. „Oglądałam wiele ich meczów w tym sezonie. Myślę, że [Alessia] Russo jest w dobrej formie. Oczywiście, [Mariona] Caldentey potrafi otworzyć obronę w mgnieniu oka.”
Szkotka ostrzega jednak przed ofensywną naturą ich rywala, zwłaszcza na własnym terenie.
„Myślę, że będą na wyjazdach bardzo agresywni,” kontynuuje. „Będziemy musiały być gotowi na pewien natłok na początku i musimy być skoncentrowane, ponieważ zespół taki jak Arsenal potrafi ukarać za najmniejszy błąd. Myślę, że w tym sezonie daliśmy rywalkom zbyt wiele szans, a one wykorzystują je bez litości, więc musimy być naprawdę ustrukturyzowane i zachować zimną krew.”
Cuthbert podkreśla specyfikę gry na stadionie Kanonierów, która wymaga niemal telepatycznej komunikacji.
„Co najważniejsze, chodzi o wykorzystanie moich doświadczeń z gry na Emirates, ponieważ to naprawdę trudne miejsce do wyjazdu,” mówi dalej. „Nie słyszysz siebie nawzajem, nie możesz przekazywać informacji ani taktyki, ani komunikować się. Wiele rzeczy musi odbywać się na poziomie wyczucia, co jest inne i może nie jest czymś, do czego jesteśmy przyzwyczajone.”
Chelsea bez swojej maszyny środka pola jest po prostu innym zespołem. W sobotę znów będą potrzebować jej energii, waleczności i pragnienia zwycięstwa, by pokonać odwiecznych rywali – zawodniczki, która, jak sama powtarza, żyje dla takich starć. Jak mawia ta waleczna Szkotka: „Uwielbiamy małą szarpaninę, ale to natura futbolu. Jeśli tego nie kochasz, po co w ogóle grasz?”