Farioli kategorycznie wyklucza objęcie posady menedżera Chelsea.
Wielkie nazwiska w świecie futbolu wciąż krążą wokół gorącego fotela menedżera Chelsea, ale najnowsze doniesienia rzucają cień na ostatnie spekulacje. Jeden z kandydatów, którego nazwisko pojawiało się w kontekście „The Blues”, właśnie kategorycznie wycofał się z gry.
Francesco Farioli: Koniec spekulacji, czyli „tak, absolutnie”
Rola menedżera w Chelsea to obecnie jedno z najbardziej pożądanych, a jednocześnie najbardziej niebezpiecznych stanowisk w europejskiej piłce. Po zwolnieniu Liama Roseniora, tymczasową batutę przejął Calum McFarlane, a jego debiut – zwycięstwo 1:0 nad Leeds United w Pucharze Anglii – z pewnością podbudował morale Płynnych. Jednak szanse McFarlane’a na pełnoetatowe przejęcie sterów wyglądają blado, chyba że Chelsea dokona niemożliwego w finale z Manchesterem City i jednocześnie wywalczy miejsce w pierwszej szóstce Premier League.
W tym medialnym szumie nazwisko Francesco Farioliego, szkoleniowca FC Porto, było często wymieniane jako opcja na dłuższą metę. Włoski trener notuje znakomity sezon w Portugalii, pędząc po niemal pewne mistrzostwo kraju. Nic dziwnego, że angielskie kluby zwracają na niego uwagę. Jednak sam zainteresowany postanowił uciąć wszelkie spekulacje jednym, konkretnym ruchem.
Zapytany przez eksperta transferowego Fabrizio Romano, czy może zagwarantować kibicom Porto, że pozostanie w klubie, nawet jeśli otrzyma „mocną ofertę z Chelsea”, Farioli odpowiedział bez ogródek:
"Yeah, absolutely".
To stanowcze „tak, absolutnie” to potężny sygnał dla wszystkich w Londynie, którzy mieli nadzieję na pozyskanie 37-letniego stratega. Farioli, który najprawdopodobniej poprowadzi Porto do tytułu w Primeira Liga (potrzebują zaledwie jednego zwycięstwa w trzech ostatnich meczach, mając bilans 26 wygranych na 31 rozegranych spotkań, z ledwie jedną porażką), jasno zadeklarował swoje priorytety. Najwyraźniej stabilność i perspektywa budowania projektu w Porto są dla niego cenniejsze niż polityczny i finansowy chaos panujący na Stamford Bridge.
Czy Farioli uciekł przed „klątwą” nieprzewidywalności?
Decyzja Włocha jest, z analitycznego punktu widzenia, głęboko uzasadniona, zwłaszcza gdy spojrzymy na zarząd BlueCo. Choć Farioli jest menedżerem, który przyciąga uwagę wysokim poziomem pracy taktycznej, jego CV mówi coś, co musiało zaniepokoić każdą rozważną osobę w kontekście Chelsea.
Potrzeba stabilności na Stamford Bridge jest teraz pilniejsza niż kiedykolwiek. Mówimy o trenerze, który pomimo dynamicznie rozwijającej się kariery, jest już na swoim piątym stanowisku od 2021 roku! Przeanalizujmy jego „kadencje”: Farioli nie zagrzał miejsca dłużej niż na 54 mecze w Fatih Karagumruk, Alanyasporze, Nice czy Ajaxie. To jest definicja niestabilności na poziomie trenerskim.
Dla klubu, który przeszedł przez rewolucję właścicielską i pragnie uciec od cyklu „zatrudnij, zwolnij, szukaj dalej”, sprowadzenie kogoś o tak krótkiej historii trenerskiej w poprzednich miejscach byłoby samobójstwem optycznym i strategicznym. Pozostanie w Porto, gdzie buduje się wynik tytanami pracy i gdzie ma szansę na udowodnienie, że potrafi trwać, a nie tylko błyszczeć chwilowo, wydaje się najlepszym możliwym ruchem dla rozwoju jego kariery. Chelsea, niestety dla nich, nadal muszą szukać kogoś, kto ma w sobie więcej cech cementu niż prochu strzelniczego.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.