Fiorentina zagra z Rakowem po koszmarnym awansie, ale czeka ją test z najtwardszą obroną.

Fiorentina, po dramatycznym awansie, melduje się w ósmej szesnastce Ligi Konferencji Europy, by zmierzyć się z polskim Rakowem Częstochowa. Czy "Viola" zdoła odwrócić serię niepowodzeń i uciszyć krytyków?

Czy Fiorentina rzeczywiście przeżyła Syrenę Alarmową w Play-offach?

Dwa razy w historii udowodnili, że potrafią grać w finale Ligi Konferencji Europy, a jako jedyny klub zdobyli łącznie sto bramek w tych rozgrywkach – mówimy oczywiście o Fiorentinie. Jednak ta edycja europejskich zmagania to dla włoskiego klubu pasmo trudności. Po zajęciu dopiero 15. miejsca w fazie ligowej, "Viola" musiała ostro walczyć o awans w barażach. A tam, proszę państwa, niemal doszło do katastrofy.

"Z jedną nogą (pozornie) w następnej rundzie, Fiorentina powitała lidera Ekstraklasy, Jagiellonię Białystok we Florencji, mając na koncie trzybramkową przewagę z pierwszego meczu w Polsce" – przypomnijmy ten horror. Ale Jaga sprowadziła ich na ziemię, doprowadzając do remisu do 50. minuty! Dopiero gole w dogrywce uratowały skórę gospodarzom, którzy wygrali ostatecznie 5:4 w dwumeczu. To musiało pozostawić głęboki ślad na psychice Paolo Vanolego i jego drużyny.

Co gorsza, sytuacja na krajowym podwórku nie nastraja optymistycznie. Fiorentina, według najnowszych doniesień, walczy o utrzymanie w Serie A. Ostatnia porażka 3:0 z Udinese i niedzielny remis z Parmą pozostawiły ich zaledwie jeden punkt nad strefą spadkową, głównie dzięki słabej formie 18. w tabeli Cremonese. Czy europejskie puchary to dla nich ucieczka od problemów, czy może dodatkowe obciążenie? Zanim skupią się na kluczowym meczu ligowym z Cremonese w przyszły poniedziałek, czeka ich 12. mecz pucharowy w Lidze Konferencji, z czego 10 poprzednich zakończyło się sukcesem. Choć we Florencji strzelali co najmniej dwa razy w sześciu ostatnich europejskich meczach pucharowych, teraz muszą zmierzyć się z jedną z najbardziej szczelnych defensyw w tych rozgrywkach.

Polski mur przeciwko europejskiej renomie: Fenomen Rakowa

Gdy Fiorentina ledwo zipie, Raków Częstochowa przeżywa prawdopodobnie najlepszy okres w swojej historii. "Raków może pochwalić się drugą najlepszą defensywą w tych rozgrywkach, tracąc zaledwie dwa gole w sześciu meczach", co pomogło im awansować bezpośrednio do 1/8 finału, z pominięciem baraży. Cztery zwycięstwa i dwa remisy w fazie grupowej to wynik imponujący.

"Częstochowianie", którzy po dubletach w Pucharze Polski w 2021 i 2022 roku sięgnęli po historyczny tytuł ligowy rok później, nie zwalniają tempa. Po wicemistrzostwie Polski w poprzednim sezonie, przeszli trzy rundy eliminacyjne, by w ogóle znaleźć się w fazie pucharowej. Dzisiaj w Ekstraklasie zajmują czwarte miejsce, tracąc tylko cztery punkty do lidera po niedzielnym zwycięstwie 2:0 z Pogonią Szczecin. Wiosenna eskapada do Toskanii będzie dla nich dopiero drugim starciem z włoskim przeciwnikiem, po dwóch porażkach z Atalantą w fazie grupowej Ligi Europy 2023/24.

To jest właśnie sedno tego starcia: rozchwiana włoska maszyna, która musi się bronić przed solidną, poukładaną ekipą z Polski, która jest głodna sukcesu na arenie międzynarodowej.

Dylematy taktyczne i absencje: Kto zagra w sercu Florencji?

Paolo Vanoli, jak to ma w zwyczaju, niemal na pewno dokona znaczących rotacji w składzie, mając na uwadze kluczowe starcie ligowe w poniedziałek. Gwiazda ataku, Moise Kean, opuścił ostatni mecz ligowy z powodu urazu piszczeli, więc Roberto Piccoli może ponownie stanąć na pierwszej linii. Luca Lezzerini i Manor Solomon nadal są poza grą.

Fabiano Parisi wraca po zawieszeniu w rozgrywkach krajowych, ale chorwacki środkowy obrońca Marin Pongracic będzie pauzował za kartki w pierwszym meczu. Warto zaś pamiętać o Rolando Mandragorze, który z kwotą dziewięciu goli w 45 występach jest absolutnym rekordzistą Fiorentiny pod względem występów i zdobytych bramek w historii Ligi Konferencji.

Po drugiej stronie barykady, Raków nie ma większych problemów kadrowych. Największym nieobecnym jest posiadacz karnetów na rehabilitację po zerwaniu więzadła krzyżowego, Vladyslav Kocherhin. Numerem jeden w bramce pozostanie Oliwier Zych, wypożyczony z Aston Villi. A kto ma strzelać? Prym wiedzie Lamine Diaby-Fadiga – sześć goli w jedenastu meczach (wliczając eliminacje). Francuz powinien wspierać w ataku Jonatana Brauta Brunesa, którego trafienie w niedzielę dało mu 12. gola w sezonie Ekstraklasy. Mamy więc starcie twardej defensywy spod znaku "Made in Raków" z potencjalnie rezerwowym, ale historycznie bramkostrzelnym atakiem gospodarzy.

Prognoza starcia: 1-2 dla gości

Analizując obecną formę, Fiorentina w Serie A zdobyła zaledwie 14 punktów na 42 możliwe u siebie, a ich defensywa wydaje się być dziurawa jak szwajcarski ser. Dodatkowo, Włosi będą mieć z tyłu głowy ten krytyczny ligowy "six-pointer" z Cremonese. Raków udowodnił już, że potrafi grać europejskie futbol. Biorąc pod uwagę ich niesamowicie zorganizowaną obronę i brak presji na awans, można spodziewać się, że "Medale" sprawią tu psikusa. Przewidujemy, że to właśnie goście mogą wywieźć cenne zwycięstwo z Florencji.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.