Francja faworytem, choć Szwecja może sprawić niespodziankę.

Francja po fazie grupowej wydaje się maszyną, gotową do zdobycia kolejnego trofeum, ale Szwecja, choć przebrnęła przez grupę w niejednym sensie "na krawędzi", może okazać się niewygodnym rywalem. Czy potęga Trójkolorowych zdoła przełamać zaskakującą niemoc przeciwko Skandynawom w wielkich turniejach?

Francja: Faworyt bez cienia wątpliwości? Potęga gryząca trawę

Francja od początku turnieju była okrzykiwana jednym z głównych kandydatów do końcowego triumfu, a ich dotychczasowe występy potwierdzają te przedturniejowe analizy. Cztery lata temu byli wicemistrzami, a osiem lat temu zgarnęli pełną pulę – presja na wygraną jest naturalna. Zwycięstwa nad Senegalem, Irakiem i Norwegią były na tyle komfortowe, że można odnieść wrażenie, iż Francuzi oszczędzali siły. Kluczowe jest to, że siła ofensywna nie opiera się wyłącznie na Kylianie Mbappé. Zdaniem wielu, Ousmane Dembélé zaoferował "timely reminder" (trafne przypomnienie), że francuskie opcje w ataku są dalekie od ograniczenia się do jednego supergwiazdora, notując spektakularny hat-trick w pierwszej połowie przeciwko Norwegii.

To, co imponuje w ekipie Didiera Deschampsa, to głębia składu. Nawet gdy menadżer musiał tymczasowo wrócić do kraju z powodu śmierci matki (a obowiązki przejmował Guy Stephan), zespół nie stracił rytmu. I choć William Saliba ma lekkie problemy po powrocie po problemach z plecami, a Bradley Barcola, który strzelił w pierwszym meczu, bywa rotowany, opcje na skrzydłach i w ataku są zatrważające. Barcola, zawodnik PSG, może wrócić do jedenastki, oferując wszechstronność na obu flankach. Francuzi zanotowali dotychczas dziesięć goli, z czego osiem przypada na Mbappé i Dembélé, co świadczy o ich dominacji, ale obecność graczy takich jak Desiré Doué czy Michael Olise (który zastąpił Barcolę w meczu z Norwegią) sugeruje, że rezerwowi również potrafią wejść i zrobić różnicę.

Szwedzki slalom: Od deklasacji do miejsca w barażach

Droga Szwecji przez fazę grupową była daleka od "stately procession" (majestatycznego marszu). Zaczęli od demontażu Tunezji wynikiem 5:1, co wyglądało obiecująco. Jednak zaraz potem przyszła dewastująca porażka 1:5 z Holandią, która mocno podkopała morale i statystyki. Szwedzi "scrambled through" (wydostali się) awansem z trzeciego miejsca po remisie 1:1 z Japonią. Warto odnotować kuriozalny fakt: Szwedzi awansowali do fazy pucharowej mając już na koncie więcej wygranych w turnieju finałowym niż w całym procesie eliminacyjnym do Mistrzostw Świata (gdzie nie wygrali żadnego meczu, kwalifikując się dzięki występom w Lidze Narodów).

Najjaśniejszym punktem w skandynawskiej ofensywie jest Anthony Elanga z Newcastle United. Skrzydłowy nie tylko strzelił w dwóch meczach grupowych, ale zdobył kluczowy gol wyrównujący z Japonią, który zapewnił im promocję. Jego wsparcie dla napastnika Viktora Gyökeresa będzie decydujące dla planu trenera Grahama Pottera, jeśli Szwedzi mają marzyć o awansie.

Jednak Szwecja zmaga się z poważnym osłabieniem kadrowym. Największą bolączką jest kontuzja, która wykluczyła ze składu obrońcę Isaka Hiena. Po 37 minutach meczu z Japonią musiał on opuścić boisko z urazem ścięgna podkolanowego, co oznacza koniec jego udziału w turnieju. To wymusza korekty w defensywie: Victor Nilsson Lindelöf, który tymczasowo grał w środku pola, prawdopodobnie wróci do centrum obrony. Jego miejsce w środku pola ma zająć prawdopodobnie Lucas Bergvall. Te roszady nie będą łatwe do przeprowadzenia pod presją spotkania z tak silnym rywalem.

Historyczna klątwa: Czy Francja przełamie europejski kompleks?

Trójkolorowi mają znakomity bilans ogólny przeciwko Szwedom – dwanaście zwycięstw i pięć remisów w 23 starciach. Jednak w finałach ważnych turniejów sytuacja wygląda zupełnie inaczej, co musi być ostrzeżeniem dla francuskiej szatni. Dotychczas mierzyli się oni ze Szwecją tylko dwukrotnie na Mistrzostwach Europy, a oba te spotkania zakończyły się na korzyść drużyny ze Skandynawii.

W 1992 roku na Råsunda padł remis 1:1, co ostatecznie skończyło się eliminacją Francji z grupy, podczas gdy Szwecja awansowała do półfinału. Prawdziwy cios nadszedł w 2012 roku w Kijowie. Mecz ten, rozgrywany w ostatniej kolejce fazy grupowej, przy pewnym awansie Francji (2:0) i już wyeliminowanej Szwecji, zakończył się niespodziewanym zwycięstwem Skandynawów 2:0. Ostatnie spotkania, w Lidze Narodów 2019/20, były już lepsze dla Francuzów (1:0 na wyjeździe i 4:2 u siebie), ale to nie są starcia pucharowe.

Przewidywania: Ostatni przystanek przed "niespodzianką"?

Patrząc na aktualną dyspozycję, trudno przewidzieć cokolwiek innego niż wygraną Francji. Szwecja, która odpadła z kwalifikacji zajmując ostatnie miejsce i awansowała z baraży, pokazała momenty przebłysków geniuszu (jak zwycięstwo z Tunezją), ale potknięcie z Holandią rysuje obraz niestabilności. Francja ma za sobą trzy pewne występy, a nawet mecz rezerw przeciwko Norwegii (wygrany 4:1) nie ujawnił realnych słabości. Trasa Francji w turnieju wydaje się otwierać: po Szwedach czeka ich prawdopodobnie niespodziewany, ale potencjalnie trudniejszy rywal – Paragwaj.

Dlatego Deschamps i jego ludzie powinni podejść do tego spotkania z pełnym respektem, ale i pewnością siebie. Statystyki historyczne z EURO to tylko balast psychologiczny, który obecnie nie ma przełożenia na żelazną formę liderów francuskiej kadry. Oczekuje się, że Francja przejdzie dalej z komfortem, a wynik 3:0 wydaje się adekwatny do ich szerokich opcji ofensywnych, które mogą zaowocować bramkami strzelonymi przez graczy spoza duetu Mbappé-Dembélé.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.