Leipzig walczy o czołówkę, HSV liczy na niespodziankę u siebie.

Niedzielne starcie na Volksparkstadionie zapowiada się elektryzująco, choć z zupełnie różnych powodów dla obu ekip. RB Lipsk walczy desperacko o powrót do Ligi Mistrzów, tymczasem Hamburger SV, beniaminek, chce po prostu utrzymać bezpieczny dystans od strefy spadkowej w Bundeslidze.

Jak beniaminek z Hamburga budzi się w końcówce sezonu?

Hamburger SV, po awansie z 2. Bundesligi, miał prawo obawiać się walki o utrzymanie, a pierwsze miesiące tego sezonu z pewnością nie należały do najłatwiejszych. Jednakże, sytuacja pod wodzą trenera Merlina Polzina uległa znaczącej poprawie. HSV nie tylko stabilizuje swoją pozycję, ale wręcz notuje serię, która stawia ich w świetle niespodziewanych bohaterów rundy wiosennej.

Klub czeka na trzecie zwycięstwo w czterech ostatnich meczach, a seria bez porażki rozciągnęła się do imponujących sześciu spotkań. To naprawdę godny podziwu wyczyn, biorąc pod uwagę, że w tym okresie minimalne straty odnotowali tylko na papierze. Ich ostatnie wyniki to potwierdzenie, że drużyna okrzepła: „HSV przyszło z tyłu, by wywalczyć remis 1-1 z Mainz 05”, a wcześniej odnieśli zwycięstwa nad Union Berlin (3:2) i Heidenheim (2:0). Tylko Borussia Dortmund może pochwalić się równie imponującą serią niepokonanych w lidze w tym okresie. Dzięki tej formie, z dorobkiem 26 punktów, drużyna Polzina wskoczyła na 11. miejsce, mając sześć punktów przewagi nad strefą barażową, w której znajduje się St. Pauli.

Co ciekawe, na Volksparkstadionie atmosfera jest niemalże nie do przebicia dla rywali. Ostatnia porażka w lidze na własnym terenie miała miejsce jeszcze w październiku, u boku „1-0 przegranej z Wolfsburgiem”. Od tamtej pory – trzy wygrane i cztery remisy. To twardy orzech do zgryzienia dla każdego, kto przyjeżdża do Hamburga z wielkimi ambicjami.

Lipsk w klinczu – Europa ucieka po dwóch falstartach

Dla RB Lipsk, tematem przewodnim jest frustracja i konieczność rehabilitacji. Po tym, jak przyzwyczaili europejską elitę do regularnych występów w Lidze Mistrzów, w tym sezonie walka o czwórkę to prawdziwy bój. Ole Werner i jego Die Roten Bullen plasują się obecnie na piątym miejscu, ale strata do czwartego Stuttgartu wynosi zaledwie dwa punkty, co oznacza, że walka jest otwarta.

Jednak ostatnie tygodnie były dla Lipska pasmem rozczarowań. Dwa kolejne remisy 2:2 z rzędu to dla aspirującego klubu wynik nie do przyjęcia. O ile remis z ekipą walczącą o mistrzostwo, Borussią Dortmund, można uznać za drobny sukces, to fakt, że Lipsk stracił dwubramkową przewagę po przerwie, jest alarmujący. „To był zaledwie remis 2-2 z Dortmundem, co na pierwszy rzut oka, wydaje się akceptowalne, ale było szczególnie rozczarowujące, biorąc pod uwagę, że Lipsk prowadził dwoma bramkami do przerwy, by dać się złapać w drugiej połowie”.

Jeszcze większym ciosem był wcześniejszy remis z walczącym o utrzymanie Wolfsburgiem. To oznacza, że Lipsk nie wygrał meczu ligowego od 8 lutego, kiedy to pokonał FC Koln 2:1. Niedzielny wyjazd do Hamburga nabiera więc rangi obowiązku. Niestety, dane wyjazowe nie napawają optymizmem – tylko dwa zwycięstwa w siedmiu ostatnich meczach delegacyjnych we wszystkich rozgrywkach od października. Czy presja złamie beniaminka, czy może ta niemoc na wyjeździe zmotywuje Lewego Werta do podjęcia ryzyka?

Kto zagra, a kto odpocznie? Kadrowe turbulencje na Volksparkstadionie

Składy obu drużyn z pewnością nie będą optymalne, co może wpłynąć na taktyczne niuanse tego spotkania. Trener HSV, Merlin Polzin, musi poradzić sobie z brakiem skrzydłowych Alberta Gronbaeka (uda) i Alexandra Rossinga-Lelesiita (kostka). Mimo to, szkoleniowiec zapewnił, że reszta zespołu „jest naładowana i gotowa do boju”. Oczekuje się, że w ataku królować będzie Robert Glatzel, wspierany przez Ransforda Konigsdorffera i Philipa Otele. W środku pola para Remberg i Fabio Vieira z pewnością postara się zneutralizować poczynania gości.

W drużynie Lipska lista nieobecnych jest równie długa, a brakuje między innymi pierwszego bramkarza, Petera Gulacsiego, który wraca po kontuzji kolana. Maarten Vandevoordt powinien zająć jego miejsce w bramce. W centrum pola brakuje kluczowych graczy: Forzana Assana Ouedraogo (kolano) i Xavera Schlagera (pachwina), co wymusza na Wernerze wystawienie centralnego trypletu Seiwald, Baumgartner i Gruda.

Na skrzydle kłopoty sprawia uraz mięśniowy Ayodele Thomasa, a Viggo Gebel leczy zerwane więzadło krzyżowe. Trio Diomande, Romulo Cardoso i Antonio Nusa ma stanowić o sile ofensywnej. Co istotne na prawym boku obrony, z powodu problemów z plecami Kosta Nedeljkovicia, szansę dostanie Ridle Baku, który ustawi się obok środkowych obrońców Williego Orbana i Castello Lukeby.

Przewidywany kształt boiska

Hamburger SV możliwy skład wyjściowy: Fernandes; Capaldo, Vuskovic, Torunarigha; Jatta, Vieira, Remberg, Muheim; Konigsdorffer, Glatzel, Otele.

RB Lipsk możliwy skład wyjściowy: Vandevoordt; Baku, Orban, Lukeba, Raum; Gruda, Seiwald, Baumgartner; Diomande, Romulo, Nusa.

Werdykt: Remisem się nie wybronią?

Pomimo, że HSV jest beniaminkiem i teoretycznie plasuje się niżej, ich forma i niesamowita odporność na własnym stadionie muszą budzić szacunek. Z drugiej strony, Lipsk jest pod ogromną presją i z ich ostatnią dyspozycją można odnieść wrażenie, że te dwa remisy były zwiastunem dalszych problemów z kończeniem meczów. Nie zdziwiłbym się, gdyby gospodarze zdołali wywalczyć kolejny punkt. Na Volksparkstadionie nie będzie łatwo nikomu.

Nasza prognoza: Hamburger SV 1-1 RB Lipsk.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.