Getafe chce zatrzymać rozpędzoną Barcelonę przed finiszem LaLigi.

FC Barcelona na progu mistrzostwa, ale czy Los Azulgranas nie potkną się o twardego przeciwnika? Nadchodzący mecz z Getafe to starcie, w którym Katalończycy muszą udowodnić, że ich dominacja w LaLiga nie jest przypadkowa, zwłaszcza w obliczu kontuzji kluczowych graczy.

Kiedy "potrójna korona" staje się "ligowym finiszem": presja na Barcelonie

Marzenia o historycznym Treble w tym sezonie definitywnie spaliły na panewce. Dla FC Barcelony, kampania 2025/26 sprowadziła się do jednego, nadrzędnego celu: jak najszybciej przypieczętować mistrzostwo Hiszpanii. Sytuacja wygląda komfortowo, ale w futbolu dalekie są od pewnych scenariusze, a przewaga dziewięciu punktów nad Realem Madryt przy sześciu pozostałych kolejkach daje złudne poczucie bezpieczeństwa.

Hansiego Flicka czeka teraz zadanie zapewnienia, by trofeum nie uciekło z rąk Katalończyków.

Biorąc pod uwagę napięty terminarz, Barca z pewnością chciałaby zamknąć ten rozdział ligowy przed kolejnym El Clásico w przyszłym miesiącu. Zwycięstwo w najbliższej konfrontacji przybliżyłoby ich do celu, ale droga na szczyt bywa zdradliwa, zwłaszcza gdy na boisku brakuje czołowych strzelców.

Niespodziewane przeszkody: Kontuzje i feniks z Coliseum

Największym ciosem dla Barcelony jest niewątpliwie uraz Lamine Yamala, który po starciu z Celtą Vigo zakończył swój udział w bieżącym sezonie z powodu kontuzji ścięgna podkolanowego. Dla nastoletniego geniusza oznacza to pauzę, z nadzieją na powrót przed Mistrzostwami Świata, ale klubowy sezon jest dla niego najprawdopodobniej zakończony. Do tego dochodzi nieobecność Raphinhy oraz kontuzja Andreasa Christensena, co dodatkowo osłabia opcje ofensywne Flicka.

Tymczasem Getafe pod wodzą José Bordalása przeżywa renesans formy, awansując na szóste miejsce i celując w euroaspiracje. Ich niedawna wygrana na wyjeździe z Realem Sociedad świadczy o sile i determinacji Los Azulones. Co więcej, statystyki na własnym stadionie budzą respekt.

Getafe jest niepokonane w ostatnich pięciu meczach domowych przeciwko Barcelonie.

To nie są już czasy, kiedy Barca przyjeżdżała na Coliseum po łatwe trzy punkty. Drużyna Bordalása potrafi być niezwykle niewygodnym rywalem, bazującym na żelaznej defensywie i zabójczych kontratakach, bazujących na fizyczności w środku pola.

Kluczowe pojedynki: Kto zagra na "szpicy" i kto będzie dyrygował?

W obliczu braków kadrowych w ataku, uwaga skupia się na tych, którzy muszą wejść w buty kontuzjowanych gwiazd. Marcus Rashford, wypożyczony z Manchesteru United, wydaje się być naturalnym kandydatem, by ożywić lewą flankę, mając na swoim koncie dwa trafienia w ostatnich pięciu występach. Z racji braku alternatyw, jego obecność w wyjściowej jedenastce jest niemal pewna.

W centrum ataku to Ferran Torres ma zająć pozycję numer dziewięć. Co ciekawe, Robert Lewandowski, którego kontrakt wkrótce wygasa, ma problem z wywalczeniem sobie miejsca w podstawowej składzie. To wyraźny sygnał zmian pokoleniowych i taktycznych w układance Flicka.

W środku pola Barcelona będzie musiała polegać na kreatywności Pedriego. Choć tylko Yamal kreował w tym sezonie więcej szans dla Barcy, to Pedri jest centralnym mózgiem operacji. Weteran Frenkie de Jong prawdopodobnie wesprze go w walce o dominację w centrum boiska.

Dla Getafe, zagrożenie przyjdzie ze strony swojego najlepszego strzelca, Mauro Arambarriego, który będzie wspierał duet napastników Martín Satriano i Luis Vázquez. Siłą napędową ma być również Luis Milla. Z kolei linia obrony złożona z trójki: Abdelkabir Abqar, Sebastián Boselli i Domingos Duarte, przed bramkarzem Davidem Sorii, będzie musiała zagrać rock-solid, by utrzymać imponującą serię przeciwko Barcelonie.

Kadrowe bolączki: Kogo zabraknie na Coliseum?

Kłopoty kadrowe nie dotyczą wyłącznie gości. Getafe będzie musiało poradzić sobie bez kontuzjowanych Juamiego oraz Borjy Mayorala. Dodatkowo, Zaid Romero jest zawieszony, co zmusza Bordalása do modyfikacji defensywy.

Dla Barcelony, po doliczeniu do Yamala, Raphinhy i Christensena, siła rotacji Flicka, pomimo braku trzech kluczowych graczy, wydaje się wciąż głębsza niż u gospodarzy. Pomimo to, w miejscu, gdzie rywal ma historyczną przewagę psychologiczną, nawet drobne absencje mogą się zemścić.

Przewidywania ekspertów: Czy mistrzowie zremisują?

Getafe to drużyna, która potrafi frustrować najlepszych. Historycznie rzecz biorąc, Barcelona zdobyła ledwie jedną bramkę na ich terenie od 2019 roku. Biorąc pod uwagę formę Getafe u siebie oraz osłabienia w ofensywie Barcelony, ten mecz ma wszystkie atrybuty, by być tym, w którym Katalończycy stracą punkty w tym mistrzowskim maratonie. Choć Flick będzie parł do zwycięstwa, twarda obrona Getafe może zmusić go do podziału punktów. Najbardziej prawdopodobny scenariusz, biorąc pod uwagę te parametry, to remis.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.