Gibbs-White prowadzi nottingham forest na skraj europejskiego finału i bezpieczeństwa w lidze.
Nottingham Forest, klub, który jeszcze niedawno tańczył na krawędzi otchłani Premier League, nagle odnalazł formę, która pozwala marzyć o europejskich pucharach.
Feniks z dna tabeli: Jak Morgan Gibbs-White odmienił oblicze The Reds
Pamiętacie, jak wyglądała sytuacja Forest na początku roku? 1 stycznia, 18. miejsce w Premier League i zaledwie cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Zmiana trenera na Vítora Pereirę? Dla wielu brzmiało to jak ostateczny gwóźdź do trumny. W takich okolicznościach, realnym scenariuszem wydawała się degradacja. Wtedy wkroczył on – Morgan Gibbs-White, który jakby wziął sobie za cel zignorowanie ligowej tabeli i odpalenie silnika, którego wcześniej próżno było szukać.
Przed Nowym Rokiem, Gibbs-White zdobył zaledwie trzy gole w 19 meczach ligowych. To nie była forma, która przekonuje kibiców o stabilności. Ale spójrzmy na liczby od 3 stycznia do 24 kwietnia: dziesięć goli w 15 meczach ligowych! Kulminacją tej formy był hat-trick przeciwko Burnley – jego pierwszy w seniorskiej karierze. To był popis, który pokazał jego niesamowity wpływ na przebieg spotkań.
Pereira, zdając się na jego magię, nie szczędził pochwał po tamtym meczu:
„On przewodzi przykładem. Znam wielu [kapitanów], którzy mówią i mówią, ale to nic nie udowadnia” – powiedział Pereira, komentując występ Gibbsa-White’a przeciwko The Clarets. – „Nie czułem, że był na swoim najlepszym poziomie w pierwszej połowie, ale w drugiej części gry wykonał fantastyczną robotę.”
Co ciekawe, ten zawodnik potrafi dostosować się do każdej taktycznej zachcianki szkoleniowca. Ostatnio, w starciu z Sunderlandem, został przesunięty na nietypową pozycję na lewej stronie środka pola, gdy menedżer postawił na dwóch napastników. To go nie zahamowało. Oprócz bramki i asysty w tym pogromie 5:0, Gibbs-White zanotował aż dziewięć interwencji defensywnych – trzeci wynik na boisku po obu stronach. Ta gotowość do "brudnej roboty" pokazuje, jak wszechstronny i zaangażowany stał się ten pomocnik od początku roku.
Europa woła: Anglik błyszczy, gdy stawka jest najwyższa
Podczas gdy ligowa pozycja (16. miejsce, pięć punktów nad strefą spadkową) jest bezpieczniejsza niż kiedykolwiek, europejskie puchary stały się dla Forest niespodziewanym, ale jakże pożądanym rozpraszaczem. W Pucharze Ligi Europy, Igor Jesus jest liderem pod względem goli (7), ale to Gibbs-White udowadnia, że jego forma to nie tylko ligowy "wybieg".
Na kontynencie, on przetłumaczył swoją dyspozycję ze stycznia na europejski grunt. Był kluczowy w fazie play-off z Fenerbahçe, notując bramkę i asystę w wygranym 3:0 pierwszym meczu. Potem dołożył zwycięską bramkę przeciwko Porto w ćwierćfinale. To dowód, że presja wielkich europejskich nocy go nie paraliżuje, a wręcz napędza.
Jego statystyki w Lidze Europy są obrazem dominacji kreatywnej i ofensywnej. W porównaniu do rówieśników z topowych lig, Gibbs-White plasuje się w górnych 6% pod względem liczby strzałów (25) i celnych uderzeń (13). Co ważniejsze, jest w czołówce pod względem wykreowanych "dużych szans" (5) oraz liczby kontaktów z piłką w polu karnym rywala (aż 47). Te liczby nie kłamią – on jest motorem napędowym tej drużyny na arenie międzynarodowej.
Przesilenie w karierze: Liga Mistrzów na horyzoncie?
Skoro Forest stoi u progu finału Ligi Europy, a utrzymanie w Premier League wydaje się być niemal pewne, rodzi się pytanie: co dalej? Jeśli uda im się wygrać europejskie trofeum, a jednocześnie utrzymać status pierwszoligowca, Morgan Gibbs-White stanie się celem numer jeden dla największych europejskich potęg.
Dla samego 26-latka, sprawa jest bardziej złożona, bo na horyzoncie czai się jeszcze jedna szansa – powołanie do reprezentacji Anglii. Mimo sześciu dotychczasowych występów, Thomas Tuchel pominął go w ostatnich dwóch zgrupowaniach, preferując w roli ofensywnego pomocnika Morgana Rogersa, który fantastycznie spisuje się w Aston Villi.
Jeśli jednak Gibbs-White utrzyma ten niesamowity rytm w najbliższych tygodniach – zarówno w lidze, jak i potencjalnie w Europie podczas meczu o europejską koronę (gdzie czeka już Braga lub Freiburg) – z pewnością da Tuchelowi poważny powód do przemyśleń przed zbliżającym się Mundialem. W tej chwili, jego myśli bez wątpienia koncentrują się na podniesieniu pucharu w maju i świętowaniu bezpiecznego miejsca w Premier League. Niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia, jedno jest pewne: w letnim okienku transferowym 26-latek będzie rozchwytywany. A jego obecna forma podpowiada, że zasługuje on na grę w Lidze Mistrzów, niezależnie od tego, w którym klubowym herbem będzie się mierzył.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.