Jak U23 mistrz odmienił losy Southampton.

Witajcie w futbolowym świecie, gdzie zwroty akcji są równie nieprzewidywalne, co pogoda w Anglii. Choć początek sezonu dla Southampton zapowiadał szybki powrót do Premier League pod wodzą młodego wizjonera, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te marzenia, prowadząc do niespodziewanej rewolucji na ławce trenerskiej.

Od Willa Stilla do Tondy Eckerta – transferowa rewolucja, która wstrząsnęła St. Mary’s

Kiedy Will Still, intrygujący menedżer, który zyskał renomę we Francji, stając za sterami Stade Reims (i inkasując kary za brak licencji UEFA Pro!), objął Southampton, atmosfera na St. Mary’s kipiała optymizmem. Mieliśmy być świadkami szybkiego powrotu do elity Championship. Początkowe zwycięstwo nad Wrexham, choć okraszone późnym odrodzeniem, miało być iskrą zapalną. Nic bardziej mylnego. Okres do 1 listopada to była katastrofa; zaledwie jedno zwycięstwo w lidze, a porażka 0:2 z Preston stała się gwoździem do trumny dla Stilla.

Wtedy nastąpił ruch, który na papierze wydawał się desperackim krokiem: awans Tondy Eckerta, trenera drużyny U23, na tymczasowego sternika. Wszakże, jak tu wierzyć w stabilność, gdy zwalnia się trenera, a jego miejsce zajmuje ktoś, kto ledwie co dołączył do sztabu? A jednak! Cztery zwycięstwa w pięciu meczach pod wodzą Eckerta to był sygnał, którego zarząd nie mógł zignorować. Niemiec otrzymał stałą posadę i jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę.

Jak niemiecki taktyk odmienił murzynów w bestseller? Marzenia o Premier League wracają do łask

Po objęciu sterów, Eckert nie owijał w bawełnę, deklarując śmiało: „Idziemy na całość; nie ma innej drogi. Nie boję się powiedzieć, że chcemy walczyć o awans”. Brzmi to jak typowy coachingowy frazes, prawda? Problem w tym, że na dwie kolejki przed końcem sezonu, to nie jest już tylko pusta obietnica. Southampton, które pod wodzą Stilla okupowało 21. miejsce, teraz depcze po piętach czołówce, zajmując czwartą lokatę, zaledwie trzy punkty od automatycznej promocji. Jakim cudem?

Kluczem okazała się zmiana mentalności i taktyki. Eckert postawił na żelazną defensywę i twardość. Southampton nie przegrało meczu w Championship od sensacyjnej porażki z Hull 17 stycznia. Od tego momentu zanotowali 13 zwycięstw w 17 spotkaniach! To jest maszyna, która ruszyła z miejsca.

Taktycznie, Eckert dokonał przewrotu, odchodząc od systemu 3-4-2-1 na rzecz klasycznego, bardziej zbalansowanego 4-2-3-1. Ta drobna zmiana, drodzy kibice, uwolniła potencjał, który dotychczas był uśpiony. Najbardziej beneficjentem jest bez wątpienia Finn Azaz. U Stilla, ten irlandzki ofensywny pomocnik miał zaledwie jeden udział przy bramce w dziewięciu spotkaniach. Pod rządami Eckerta? W kolejnych 30 ligowych meczach: dziesięć goli i siedem asyst, plasując się w czołowych 5% wśród graczy na swojej pozycji w całej lidze pod względem kluczowych podań i bramek. Absolutna dominacja!

Nie można zapomnieć o sile ataku. Choć Adam Armstrong, który brylował i był liderem ligi w xG na 90 minut (0.66), odszedł do Wolves, Eckert miał jak go zastąpić. Ross Stewart po powrocie z kontuzji mięśnia dwugłowego notuje solidne siedem bramek w 18 występach, zajmując drugie miejsce w lidze pod względem goli na 90 minut (0.70). Posiadanie tak głębokich opcji, że sprzedaż gwiazdy ofensywnej nie rujnuje drużyny, to luksus, na który niewiele klubów Championship może sobie pozwolić. Obrona również okrzepła – choć biorąc pod uwagę cały sezon, wciąż mają więcej straconych bramek niż czołówka, to trend jest wyraźny.

Puchar Anglii: Szalona marszruta na Wembley, gdzie czeka Manchester City

O ile powrót do Premier League jest celem priorytetowym, o tyle pucharowy bieg Southampton w tym sezonie przejdzie do historii. Wygrywając z Doncaster i Leicester, Święci dotarli do 1/8 finału, gdzie czekał na nich Premier League'owy Fulham. I tu zaczyna się jazda bez trzymanki. Mimo dominacji The Cottagers, rearguard Saints, znakomicie dowodzony przez Taylora Harwood-Bellisa (który zanotował 11 udanych interwencji defensywnych), to był mur nie do przejścia. Tie zmierzał do dogrywki, gdzie Stewart, pewnym strzałem z wapna, zapewnił awans do ćwierćfinału.

A potem przyszli Kanonierzy. Arsenal na St. Mary’s? Standardowo, to powinno być pożegnanie. Ale nie tym razem! Stewart znów trafił, a mimo wyrównania ze strony Gyökeresa, Shea Charles zapewnił zwycięstwo na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu! Ta sensacyjna wygrana zagwarantowała bilet na Wembley, gdzie w sobotnie popołudnie na drodze do finału stanie nikt inny, jak Manchester City.

Święci zmierzą się z ekipą Pepa Guardioli jako absolutny underdog. Cała presja spoczywa na barkach mistrzów Anglii, którzy muszą zlekceważyć pucharową magię Championship. Jednak biorąc pod uwagę, jak odmieniony i waleczny jest ten zespół pod wodzą Eckerta – drużyna, która ledwie pięć miesięcy temu tkwiła na 21. miejscu – nie można wykluczyć kolejnej gigantycznej niespodzianki. Czy Tonda Eckert dokona niemożliwego i zawiezie fanów na finał Pucharu Anglii, jednocześnie zapewniając awans do Premier League? To byłby scenariusz prosto z Hollywood.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.