Od Stillera do Eckerta: Southampton w drodze po awans i magię pucharu.
Początek sezonu w Southampton wyglądał jak definicja katastrofy, a zmiana na ławce trenerskiej wydawała się być ostatnią deską ratunku – w końcu sprowadzono Willa Stilla, młodego wizjonera z Ligue 1. Jednak ta iskierka nadziei szybko zgasła, pozostawiając kibiców na St.
Od Willa Stilla do Tondy Eckerta: Cudowna metamorfoza Świętych
Kiedy Will Still obejmował Southampton, panowało przekonanie, że powrót do Premier League będzie formalnością. Młody trener, który z sukcesami prowadził Stade Reims (nawet płacąc kary za brak licencji UEFA Pro) i Lens, miał być gwarantem awansu. Pierwszy mecz z Wrexham obudził co prawda optymizm, ale to była tylko złudna euforia po późnym odwróceniu losów spotkania. Rzeczywistość okazała się brutalna: do 1 listopada Southampton wygrało zaledwie jedno spotkanie w Championship. Porażka 0:2 z Preston zgasiła wszelkie nadzieje, a Still pożegnał się z posadą.
Wówczas nastąpił ruch, który z perspektywy czasu można uznać za jeden z najlepszych w historii klubu: Tonda Eckert, dotychczasowy trener drużyny U23, wskoczył na gorące krzesło jako tymczasowy menedżer. Cztery zwycięstwa w pięciu meczach sprawiły, że zarząd zaryzykował i dał mu pełne papiery, podpisując kontrakt do czerwca 2027 roku. Jak sam zapowiedział po objęciu posady: "Idziemy na całość; nie ma innej drogi. Nie boję się powiedzieć, że chcemy walczyć o awans". I wygląda na to, że jego wizja staje się rzeczywistością.
Jak 4-2-3-1 odmieniło oblicze Southampton? Taktyka i Azaz w centrum uwagi
Kiedy Eckert przejmował stery, Święci plasowali się na 21. miejscu w tabeli Championship. Obecnie, na dwa mecze przed końcem sezonu, zajmują czwartą pozycję, tracąc zaledwie trzy punkty do strefy bezpośredniego awansu. Jak ten niemiecki szkoleniowiec dokonał tej spektakularnej rewolucji?
Kluczowym elementem była fundamenta: stabilizacja obrony. Southampton nie przegrało w lidze od 17 stycznia (z Hull 2:1). To seria, którą napędza żelazna dyscyplina. Eckert dokonał inteligentnego przesunięcia taktycznego, odchodząc od systemu 3-4-2-1 preferowanego przez Still'a na rzecz klasycznego 4-2-3-1. To ustawienie uwolniło potencjał zawodników ofensywnych, a w szczególności Finna Azaza.
Under Still, Azaz w dziewięciu meczach miał zaledwie jeden "wkład" bramkowy. Po zmianie ustawienia, ten irlandzki ofensywny pomocnik stał się motorem napędowym zespołu. Przez kolejne 30 spotkań ligowych Azaz zanotował dziesięć goli i siedem asyst, plasując się w ścisłej czołówce ligi w tych kategoriach dla graczy na jego pozycji.
Nie można zapominać o powrocie Rossa Stewarta. Po powrocie po kontuzji ścięgna podkolanowego, Stewart notuje 0.70 gola na 90 minut, co daje mu drugie miejsce w lidze. Co więcej, Eckert miał taką głębię składu, że mógł sprzedać rewelacyjnie grającego Adama Armstronga do Wolves pod koniec okna transferowego. To pokazuje, jak skutecznie ten trener potrafi wydobyć maksimum z dostępnych atutów.
Pucharowa epopeja, która ośmieliła cały stadion
O ile ligowy awans jest celem numer jeden, to pucharowa kampania Southampton stała się legendą. Zwycięstwa nad Doncaster i Leicester zaprowadziły ich do starcia z beniaminkiem Premier League, Fulham. Tam, mimo dominacji gospodarzy, nie mogli sforsować żelaznej obrony Świętych, w której brylował Taylor Harwood-Bellis z 11 udanymi interwencjami defensywnymi. Spotkanie rozstrzygnęło się po dogrywce po golu ze spalonego przez Stewarta.
Prawdziwa sensacja nadeszła w ćwierćfinale, gdy na St. Mary’s zawitał Arsenal. Stewart ponownie trafił do siatki, wprowadzając chaos w szeregach Kanonierów. Choć Viktor Gyökeres wyrównał, to Shea Charles zdobył zwycięskiego gola na pięć minut przed końcem. Ta bramka zapewniła wyjazd na Wembley, gdzie w półfinale czeka Manchester City.
Choć w starciu z drużyną Pepa Guardioli Southampton będzie wystawione w roli totalnego underdoga, ich forma z ostatnich miesięcy pozwala wierzyć w kolejny "giant killing". Oczywiście, marzeniem jest powrót do Premier League, ale kibice na południowym wybrzeżu będą modlić się o kolejną pucharową niespodziankę. Niesamowite jest myślenie, że ten zespół zaledwie pięć miesięcy temu beznadziejnie wegetował na 21. miejscu w tabeli Championship.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.