Southampton apeluje: kara za szpiegowanie jest nieproporcjonalna
Wstrząs w Championship! Southampton wyrzucone z baraży po skandalu „Spygate”, a klub grzmi o "rażącej nieproporcjonalności" decyzji. Dyscyplinarne cięcie czarnego konia ligi budzi gigantyczne kontrowersje, stawiając pod znakiem zapytania uczciwość całego procesu.
Jak "szpiegowanie" doprowadziło do katastrofy i wykluczenia z walki o Premier League?
Futbolowa Anglia zatrzymała oddech, gdy we wtorkowy wieczór liga EFL ogłosiła decyzję, która wstrząsnęła Championship. Southampton, klub, który miał nadzieję na promocję przez baraże, został karnie wykluczony z rozgrywek decydujących o awansie do Premier League. Powód? Przyznanie się do trzech naruszeń regulaminu dotyczącego zakazu obserwowania sesji treningowych rywali na 72 godziny przed meczem.
Kara nie skończyła się jednak na usunięciu z play-off. Saints otrzymali również odjęcie czterech punktów w nadchodzącym sezonie ligowym. Konsekwencje naruszeń, które dotyczyły meczów z Oxford United, Ipswich Town, a co najważniejsze – z Middlesbrough tuż przed pierwszym meczem półfinału barażowego, okazały się brutalne. Efekt domina jest natychmiastowy: Middlesbrough niespodziewanie awansowało do wielkiego finału na Wembley, gdzie ma zagrać z Hull City w sobotę. Trwa jednak odwołanie Southampton, którego rozstrzygnięcie zaplanowano na środę.
Choć klub początkowo milczał, CEO Phil Parsons w końcu wystąpił z oficjalnym oświadczeniem, które jest polityczną bombą rzuconą w struktury EFL.
Southampton kontra EFL: Porównanie niesprawiedliwości czy tylko próba ratowania skóry?
W swoim długim oświadczeniu opublikowanym na stronie klubu, Phil Parsons nie przebierał w słowach, opisując nałożoną sankcję jako „największą karę, jaką kiedykolwiek nałożono na angielski klub”
. Southampton, choć przyznało się do winy, uważa, że kara jest oderwana od rzeczywistości i jakiejkolwiek zasady proporcjonalności.
Parsons, zwracając się do kibiców i społeczności piłkarskiej, nie unikał trudnych słów:
"To, co się stało, było złe. Klub przyznał się do naruszeń Przepisów EFL 3.4 i 127. Przepraszamy inne kluby, które nas dotknęły, a najbardziej kibiców Southampton, których niezwykła lojalność i wsparcie w tym sezonie zasługiwały na lepsze traktowanie ze strony klubu."
Klub zapowiedział pełną współpracę w procesie apelacyjnym, a także zadeklarował chęć udziału w grupie roboczej EFL mającej na celu uregulowanie i egzekwowanie Przepisu 127.
Kluczowy punkt obrony Southampton dotyczy jednak dysproporcji:
"Akceptujemy, że kara musi być nałożona. Nie możemy jednak zaakceptować kary, która nie ma proporcji do przewinienia. Podczas gdy Leeds United otrzymało grzywnę w wysokości 200 000 funtów za podobne przewinienie, Southampton zostało pozbawione prawa do rywalizacji w meczu wartym ponad 200 milionów funtów i który tak wiele znaczy dla naszych pracowników, zawodników i kibiców."
Zestawienie historycznych kar jest miażdżące. Klub wskazuje na 30-punktowy minus Luton Town w 2008/09, który dotyczył klubu będącego już w League Two i nie rywalizującego o tak ogromne stawki finansowe. Przypomniano również odjęcie 21 punktów Derby County, które kosztowało ich utrzymanie w Championship, oraz sześciopunktowy minus dla Evertonu za straty w wysokości 124,5 miliona funtów – kwotę, którą, jak sugeruje klub, Southampton straciło w jeden dzień. Nawet najwyższa kara finansowa Premier League (10,75 mln funtów dla Chelsea) nie zawierała sankcji sportowej, mimo znacznie większych, ukrytych transakcji.
"Mówimy to nie po to, by umniejszać to, co wydarzyło się w naszym klubie, co uznaliśmy za złe. Mówimy to dlatego, że proporcjonalność jest sama w sobie zasadą sprawiedliwości naturalnej. Komisja miała prawo nałożyć sankcję. Nie miała jednak prawa nałożyć sankcji, która jest rażąco nieproporcjonalna do wszystkich poprzednich kar w historii angielskiego futbolu."
Co dalej z finałem i losami Tondy Eckerta?
Podczas gdy prawnicy Southampton walczą o cofnięcie decyzji, EFL zadeklarowało, że finał barażowy odbędzie się zgodnie z planem w sobotę. Harmonogram jest jednak zależny od wyników apelacji. Jeśli Southampton zostanie przywrócone, mecz rozpocznie się o godzinie 16:30. W przypadku utrzymania kary, Hull City zmierzy się z Middlesbrough o 15:30.
Wszelka jasność ma zapaść do środy wieczorem. Co ciekawe, Middlesbrough, beneficjent tej sytuacji, nie będzie miał prawa do kontrapelacji, jeśli Soton zostanie przywrócony do rywalizacji.
W całej tej farsie, swój udział miał również trener Southampton, Tonda Eckert. Niemiec przyznał się, że kazał członkowi sztabu obserwować trening przeciwników. Eckert twierdzi, że nie wiedział o zakazie, argumentując, że takie praktyki są powszechne na kontynencie, zwłaszcza w Niemczech. Czy angielska piłka jest gotowa zaakceptować ignorancję jako linię obrony? Czas pokaże, ale na razie Southampton gra o wszystko, walcząc nie tylko o awans, ale i o reputację oraz sprawiedliwość finansową w futbolu.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.