Sztorm na Villa Park to często synonim solidnej, niezłomnej pracy, a w samym sercu tego huraganu tkwi postać, która wykonuje brudną robotę, jednocześnie dostarczając momenty czystego geniuszu. Odrodzenie Aston Villi pod wodzą Unaia Emery’ego jest tematem numer jeden w Premier League, lecz czy ten fenomen jest budowany tylko na błyskotliwości rezerwowych, czy może na tytanicznej pracy kapitana, którego często pomijamy?

Dlaczego John McGinn to niedoceniany motor napędowy Aston Villi?
Aston Villa, po heroicznej pogoni i niesamowitej serii jedenastu zwycięstw z rzędu, dotknęła ligowej rzeczywistości bolesną porażką z Arsenalem 1:4. Choć tytuł mistrzowski wydaje się poza zasięgiem, powrót do europejskich pucharów i stabilizacja na czołowych lokatach to sukces, którego filarem jest John McGinn. Ten 31-letni Szkot to bijące serce ekipy z Birmingham, zawodnik, który nie tylko wyznacza standardy intensywności, ale potrafi też posłać piłkę w okienko z dystansu, jak to miało miejsce przeciwko Nottingham Forest, gdy bramkarz John Victor musiał skapitulować wobec precyzyjnego, dalekosiężnego strzału.
Często w dyskusjach o Villa pomija się McGinna na rzecz bardziej błyszczących graczy. Może to wynikać z jego nietypowego stylu biegania i budowy ciała, które nie pasują do kanonów estetycznego futbolisty, ale w kontekście skuteczności, Szkot jest absolutnie kluczowy. Nikt inny w drużynie Emery’ego nie pracuje tak ciężko. On ustawia ton dla całego zespołu, co potwierdza opaska kapitańska. Choć jest liderem z krwi i kości, wciąż nie zbiera zasłużonych laurów.
Hybrydowa rola: Kopiemy i kreujemy – dlaczego pozycja McGinna jest tak wyjątkowa?
Jednym z głównych powodów, dla których McGinn może być niedoceniany, jest unikalna rola taktyczna przydzielona mu przez Unai Emery’ego. Jego pozycja na boisku jest czymś, co rzadko widuje się w innych klubach Premier League – to hybrydowy system łączący funkcje prawoskrzydłowego pomocnika z centralnym pomocnikiem. Taka elastyczność daje mu swobodę w ofensywnych rajdach, jednocześnie utrzymując go jako kluczowy element środka pola.
Statystyki ofensywne tylko potwierdzają, jak wszechstronny jest ten zawodnik:
- Żaden inny gracz Aston Villi nie wykreował w tym sezonie tylu szans bramkowych.
- Pod względem Oczekiwanych Asyst (xA) ustępuje jedynie Morganowi Rogersowi i Youriemu Tielemansowi.
Ale to nie koniec jego atutów. Tam, gdzie inni potrzebują odpoczynku, McGinn naciska. Jest najbardziej efektywnym pressingującym graczem Villi, częściej niż koledzy odzyskuje piłkę w finalnej tercji boiska. Gdy spojrzymy na jego liczby defensywne, staje się jasne, że to zawodnik kompletny.
Nie da się zaprzeczyć, że w składzie Villi są gwiazdy zdolne do pojedynczych zrywów. Morgan Rogers zalicza siedem ligowych trafień i prezentuje się na tyle znakomicie, że mógłby w przyszłości wygryźć miejsce nawet Philowi Fodenowi w reprezentacji Anglii na Mistrzostwach Świata w 2026 roku. Tielemans rozkwitł po przesunięciu do przodu, a solidny fundament zapewnia duet w defensywie, tworzony przez Boubacara Kamarę i Amadou Onanę. Nawet Ollie Watkins wrócił do formy, strzelając w trzech z ostatnich czterech spotkań.
Mimo to, McGinn jest esencją tego, co w ostatnich sezonach z Aston Villą działa tak dobrze. To on uosabia pracowitość i determinację potrzebną, by szturchnąć czołówkę tabeli Premier League.
Mocniejszy niż myślisz: Siła fizyczna i wpływ na kadrę
Mimo burzliwego lata, kiedy zmagania z zasadami Rentowności i Zrównoważonego Rozwoju (PSR) mogły wymusić sprzedaż kogoś z kadry, McGinn pozostał w klubie. Jak sam przyznał, świadomość zainteresowania innych klubów, zwłaszcza w obliczu konieczności sprzedaży aktywów, była „pewnym zastrzykiem pewności siebie”, ale jego głowa pozostała przy projekcie Villa.
„Naprawdę nie miałem żadnych myśli o odejściu” – wyjawił McGinn. „Wiedzieli o tym chyba wszyscy w kraju, że latem musieliśmy być w pozycji sprzedającego, więc nikt nie był bezpieczny przed tym [PSR].”
Na szczęście dla kibiców, został. A jego atuty wykraczają poza suche dane. Jest mistrzem w osłanianiu piłki i wykorzystywaniu swojej masy ciała do wywalczania fauli. Mówiąc wprost, jego pośladki mogą być najpotężniejsze w europejskim futbolu. Ta wyjątkowa siła fizyczna w duecie z pracowitością buduje mur nie do przejścia.
Być może jego reputacja „żartownisia” w szatni sprawia, że niektórzy nie traktują go z należytą powagą, którą powinien cieszyć się jeden z najbardziej wpływowych pomocników ligi. McGinn to jednak decydujący gracz, który potrafi wygrać mecz; on jest pełnym pakietem i najwyższy czas, aby świat futbolu to wreszcie dostrzegł. Jego platformą do dalszej demonstracji umiejętności będzie również nadchodzący turniej Mistrzostw Świata, gdzie w barwach Szkocji będzie równie ważny dla reprezentacji co dla swojej drużyny klubowej.