Kellyman niezrażony kontuzjami wierzy w przyszłość w Chelsea.
Młody talent, wielkie ambicje i powrót do formy po koszmarnych kontuzjach – to historia Omariego Kellymana, który po transferze do Chelsea, zamiast błyszczeć na Stamford Bridge, musiał walczyć o odbudowę kariery.
Chelsea wciąż jest celem numer jeden: Skąd to przekonanie?
Letni transfer Omariego Kellymana z Aston Villi do Chelsea latem 2024 roku, wyceniony na solidne 19 milionów funtów, miał być kamieniem milowym w karierze młodego Anglika. Dla 20-latka był to skok na głęboką wodę, potwierdzenie jego ogromnego potencjału. Niestety, debiutancki sezon w Zachodnim Londynie okazał się pasmem udręk. Dwie poważne kontuzje ścięgna podkolanowego sprowadziły go niemal do szpitala, a nie na zieloną murawę Stamford Bridge. Teraz, gdy odzyskuje rytm meczowy na wypożyczeniu w Cardiff City, nie zamierza rezygnować z pierwotnych planów.
Mimo że fani "The Bluebirds" głośno domagają się, by skrzydłowy został z nimi na dłużej, Kellyman jasno stawia sprawę. Jego serce bije dla "The Blues". W szczerej rozmowie z The Athletic zdradził swoje priorytety:
"Wychodząc ze stadionu, słyszę ich (kibiców Cardiff) wołania. To wspaniałe uczucie. Po całym sezonie spędzonym w cieniu, dobrze jest znów czuć się pożądanym. Ale ja podpisałem kontrakt z Chelsea i chcę grać dla Chelsea — to jest ostateczny cel."
To odważna deklaracja, zwłaszcza biorąc pod uwagę dynamiczne zmiany kadrowe i filozoficzne w Chelsea w ciągu ostatnich 18 miesięcy. Dla wielu ekspertów ten powrót do "pierwszej jedenastki" giganta może okazać się mrzonką, ale Kellyman wydaje się nie zważać na głosy sceptyków.
Efektywny przystanek w Cardiff: Jak wypożyczenie podnosi notowania?
Zamiast czekać z założonymi rękami na swoją szansę w Chelsea, Kellyman podjął strategicznie ważną decyzję o wypożyczeniu do Cardiff City. Wybór ten wydaje się trafiony w dziesiątkę. Choć Walijczycy borykają się z wyzwaniami League One, dla Kellymana jest to idealne środowisko do odbudowy kondycji fizycznej i, co ważniejsze, regularnej gry.
Młody reprezentant Anglii U-19 nie tylko łapie minuty, ale i notuje konkretne liczby. W 30 występach we wszystkich rozgrywkach dla liderów League One zanotował siedem goli i jedną asystę. To sygnał, że mechanizmy ofensywne zaczynają działać, a kontuzje odeszły w niepamięć.
Wypożyczenie do Cardiff, z trenerem Brianem Barry-Murphym na czele, miało pomóc mu odnaleźć optymalną pozycję. Kellyman ujawnia, że jego preferencje idą w kierunku roli klasycznej "dziesiątki" operującej z prawej flanki, skąd może ciąć do środka i uderzać lewą nogą.
"Wybrałem Cardiff na wypożyczenie, ponieważ to potężny klub. Widzę, jak menedżer (Brian Barry-Murphy) ustawił ich grę i to mi pasuje. Jestem bardziej numerem 10 grającym z prawej strony, żebym mógł ciąć do środka i uderzać lewą nogą. To była jedna z pozycji, na której widział mnie menedżer..."
Znajome twarze w sztabie: Liam Rosenior i echo Derby
Co ciekawe, choć Kellyman trafił na Stamford Bridge za kadencji Enzo Mareski, jego wcześniejsze koneksje w angielskim futbolu mogą mu teraz ułatwić aklimatyzację w nowej rzeczywistości Chelsea. Mowa tu o Liamie Roseniorze, obecnym menedżerze pierwszej drużyny. Kellyman miał okazję pracować z Roseniorem jeszcze w akademii Derby County, gdzie obecny opiekun klubu z zachodniego Londynu pełnił funkcje trenerskie. Co więcej, w sztabie technicznym był również Justin Walker.
Dla Kellymana ta znajomość personalna to spore aktywo, zwłaszcza w tak wielkim i nieprzewidywalnym klubie jak Chelsea, gdzie konkurencja o miejsce w skraju pola jest absolutnie zabójcza. Nie ma co ukrywać – bycie "kimś, kogo już znasz" w strukturach klubu to potężny atut, który może przeważyć szalę w ostatecznych decyzjach personalnych.
"Byli świetni już wtedy, więc nie dziwię się, że osiągnęli to, co osiągnęli w swoich karierach i że są teraz w Chelsea. Czy fakt, że znają mnie z Derby, jest plusem? Oczywiście. Tak jest w przypadku każdego. Jeśli znasz kogoś, kto doszedł wysoko, cieszysz się, że macie tę wcześniejszą relację."
Na razie jednak, dywagacje o Stamford Bridge muszą poczekać. Najbliższy sprawdzian dla Omariego Kellymana i Cardiff City to sobotni mecz z Doncaster Rovers, decydujący o utrzymaniu pozycji na szczycie tabeli League One. Jego forma w klubie z Walii będzie kluczowa w przekonywaniu sztabu Chelsea, że jest gotów na powrót do światła jupiterów.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.