Kryzysowa Fiorentina kontra rozpędzone Como w Pucharze Włoch.
W tym tygodniu na Stadio Franchi czeka nas prawdziwy test charakterów w Pucharze Włoch, który może okazać się kluczowy dla obu ekip. Fiorentina, uwikłana w lęki strefy spadkowej Serie A, podejmie rozpędzone Como, drużynę, która marzy o europejskich pucharach.
Kryzys u bram, czyli Fiorentina w trybie awaryjnym
Fiorentina, sześciokrotny triumfator Coppa Italia, wchodzi w ten mecz z bagażem niepowodzeń, pomimo iż początek roku 2026 dawał nadzieję na wyrwanie się z trybów katastrofalnego sezonu w Serie A. Niestety, ostatnia porażka 2:1 u siebie z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, Cagliari, była bolesnym krokiem wstecz. Choć nowy nabytek, Marco Brescianini, wniósł ożywienie, zdobywając bramkę i mając jeszcze jeden strzał wyjęty dosłownie z linii bramkowej, to defensywa znów ujawniła swoje bolączki, zwłaszcza w kontratakach.
Dla trenera Paolo Vanolego nie ma czasu na rozpamiętywanie strat. Koncentracja musi zostać natychmiast przeniesiona na pucharowe realia. Skoro Fiorentina gra w europejskich pucharach (czeka ich play-off Ligi Konferencji z Jagiellonią Białystok, a w przypadku wygranej z Como, potencjalne starcie z Napoli w ćwierćfinale Coppa Italia), to ich wejście do krajowego pucharu następuje dopiero na etapie 1/8 finału. Nie jest to komfortowa sytuacja, gdy ligowa forma pozostawia wiele do życzenia, a harmonogram gęstnieje. Jak powiedzmy sobie szczerze, ten mecz pucharowy musi być traktowany z najwyższą powagą, choć priorytetem pozostaje wydostanie się z dna tabeli Serie A.
Como: Gwiazdy w blasku łomotu dla rywali
Jeśli Fiorentina ma problemy, to Como ma powody do ułańskiej fantazji. Podopieczni trenera Cesc Fabregasa wydają się być na fali, a ich ostatnie wyniki to czysta poezja dla neutralnego fana. Czy Fiorentina jest gotowa na zespół, który rozbił Lazio na wyjeździe 3:0, a następnie zaaplikował Torino sześć goli w weekend? Wynik 6:0 z turyńczykami to echo poprzedniego wizyty na ziemi Torino, gdzie wygrali 5:1 – to nie przypadek, to styl bycia!
Tasos Douvikas znów pakuje bramki, Martin Baturina utrzymuje wysoki level, a cała maszyna pod wodzą Fabregasa wydaje się być naoliwiona. Co ciekawe, Como ma już na koncie dwa zwycięstwa we Florencji od momentu powrotu do Serie A, wliczając w to ligowe starcie we wrześniu. Mówimy tu o zespole, który celuje w europejskie puchary – co dla klubu z Lombardii byłoby historycznym osiągnięciem. Przy takich dyspozycjach, Como, wbrew pozorom historycznej renomy rywala, musi być stawiane w roli faworyta tego wtorkowego pojedynku. Wcześniej pokonali w pucharze Sudtirol i Sassuolo (3:0), więc ich pucharowa ścieżka nie była przypadkowa.
Jasne, nad gwiazdami Como w Serie A wiszą nadchodzące spotkania z gigantami – Milanem, Juventusem, Atalantą – ale najpierw muszą zamknąć ten pucharowy rozdział.
Kadrowe roszady: Kto odpocznie przed ligowym "szczytem"?
W obozie Fiorentiny sytuacja kadrowa jest skomplikowana. Kontuzja Moise Keana, a także odejście Edina Dzeko, zmuszają trenera do kombinowania w ataku; Roberto Piccoli może ponownie dostać szansę na bycie numerem jeden. Jednak w perspektywie kluczowego wyjazdu na San Paolo do Napoli w sobotę, Vanoli musi rozważyć rotację. Ostatnio sprowadzeni Manor Solomon i Marco Brescianini, do których dołączyli Jack Harrison i Giovanni Fabbian, dają mu spore pole manewru. Solomon zaliczył już pierwszy start, zastępując kontuzjowanego Fabiano Parisiego, a Tariq Lamptey nadal leczy uraz. Pytanie brzmi: czy Vanoli poświęci szansę na Coppa Italia, by oszczędzać siły na ligową walkę o życie?
Fabregas, mając głębszy skład, również prawdopodobnie zarządzi zmiany. Najlepsi strzelcy, tacy jak Douvikas i Nico Paz (który jest w znakomitej formie), mogą odpocząć. To otwiera drzwi dla graczy takich jak Nico Kuhn, który powoli wraca do formy po transferze z Celticu, czy weteranów takich jak Sergi Roberto i Alberto Moreno, którzy czekają na szansę od pierwszego gwizdka. Jeśli Como zdecyduje się dać odpocząć swoim liderom ofensywnym, to nawet w starciu z zespołem zlokalizowanym w strefie spadkowej, wynik może być trudny do przewidzenia.
Możliwe składy wskazują na to, że obie drużyny nie wyślą swojego absolutnie najsilniejszego składu. U gospodarzy widzimy między słupkami Davida De Geę (ciekawy wybór pucharowy!), a w ataku Piccolego. Goście z kolei – Buteza w bramce, a w środku pola Baturina, co sugeruje, że pewne siły ofensywne zostaną na ławce.
Ostateczny werdykt: Kwestia priorytetów
Analizując obecną dyspozycję obu ekip, Fiorentina wydaje się być rozdarta na strzępy. Ich priorytety jasno wskazują na utrzymanie w Serie A oraz walkę o europejskie futra w Konferencji. Coppa Italia, pomimo prestiżu, może stać się zakładnikiem tych ważniejszych celów. Dodatkowo, statystyki domowe Fiorentiny w tym sezonie są słabe.
Z drugiej strony, Como jest głodne sukcesu i udowadniania swojej wartości w elicie. Cztery wygrane w pięciu ostatnich spotkaniach ligowych i spektakularne zwycięstwa pucharowe świadczą o ich niesamowitej pewności siebie. Nawet jeśli Fabregas dokona znaczących rotacji, to obecna maszyna Como wydaje się być bardziej zrównoważona i groźna.
Wobec słabości Fiorentiny na własnym obiekcie i fantastycznej formy gości, typowanie zaskakującego rezultatu nie jest nadużyciem. Przewidujemy, że to Como, z większym głodem zwycięstwa w tym konkretnym momencie, wywiezie awans z Toskanii.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.