Ostatnia kolejka Ligue 1 była ekscytująca, pomimo minimalnego zwycięstwa PSG nad Lyonem, które utrzymało ich na szczycie tabeli. Jednak to, co działo się za plecami giganta z Paryża, zwiastuje potencjalny przełom, jakiego nie widzieliśmy od lat. Czy francuska hegemonia PSG wreszcie spotka się z realną kontrą?

Koniec monopolu PSG? Ligue 1 jest otwarta jak nigdy dotąd
Spis treści
Mimo że Paris Saint-Germain, po nerwowym zwycięstwie, schodzi na przerwę reprezentacyjną z dwupunktową zaliczką, atmosfera w czołówce Ligue 1 sugeruje, że sezon 2025/2026 może być rewolucyjny. Ostatnie mecze pokazały, że gonitwa o tytuł nabiera rumieńców. Marsylia (Marseille) pewnie pokonała Brest 3:0, a Lens zdemolowało Monaco na Stade Louis II wynikiem 4:1. To nie są przypadkowe potknięcia faworytów; to sygnały, że rywale dojrzeli do walki.
Historycznie, od kiedy Montpellier sensacyjnie sięgnęło po tytuł w sezonie 2011/2012, jedynie Monaco (2016/2017) i Lille (2020/2021) zdołały przełamać dominację PSG. Luis Enrique, prowadzący paryżan, jasno aspiruje do powtórzenia historycznego osiągnięcia Lyonu – pięciu z rzędu tytułów mistrzowskich. Niemniej jednak, po tych weekendowych rozstrzygnięciach, uważać trzeba na całą grupę pościgową, gdyż sezon zdaje się zmierzać od rutyny ku potencjalnemu „Cudowi Świąt Bożego Narodzenia” w kontekście fotela lidera.
Wyjątkowo intrygujące starcie miało miejsce między Strasbourgiem a Lille. Gospodarze wygrali 2:0, przesuwając się na czwarte miejsce, co jest efektem świetnej pracy Liama Roseniora. Ten młody menedżer kontynuuje imponujący projekt na północy Francji, pokazując, że Liga jest zaskakująco nieprzewidywalna.
Marsylia pod wodzą De Zerbiego znowu straszy
Obserwowanie Olympique de Marseille pod wodzą Roberto De Zerbiego jest fascynujące. Po wywalczeniu drugiego miejsca w zeszłym sezonie (choć wówczas strata do PSG wynosiła aż 19 punktów), wielu skazywało ich na spadek formy. Tymczasem, po słabym starcie, gdzie zaliczyli dwie porażki w pierwszych trzech meczach, OM wygrało siedem z kolejnych dziewięciu spotkań ligowych.
Kluczowy dla ich mentalności był moment, kiedy pokonali PSG 1:0. Używając formacji 3-4-3 na własnym Stade Vélodrome, podopieczni De Zerbiego bronili heroicznie przez 85 minut po golu strzelonym w piątej minucie. To było pierwsze zwycięstwo nad gigantem z Paryża na tym stadionie od 14 lat! Co więcej, Marsylia jest obecnie najskuteczniejszą drużyną w Ligue 1, zdobywając 28 bramek. Jeśli utrzymają tę efektywność, staną się realnym zagrożeniem dla paryskiej maszyny.
Lens: Inżynieria sukcesu i agresywny pressing
Do niedawna na ósmym miejscu w tabeli, Lens pod wodzą Pierre’a Sage’a notuje fenomenalny początek kampanii 2025/2026, zajmując obecnie trzecią pozycję. Co imponujące, w drodze na podium pokonali bezpośrednich rywali: Marsylię, Lille i Monaco. Z tych trzech spotkań wywieźli bilans dziewięciu strzelonych goli przy zaledwie dwóch straconych.
Wielu spodziewało się załamania po letnich transferach, kiedy klub opuścili tacy gracze jak Kevin Danso, Andy Diouf czy Neil El Aynaoui. Jednak wzmocnienia, w tym pozyskanie Odsonne’a Édouarda, Abdallaha Simy i Mamadou Sangaré, okazały się strzałami w dziesiątkę. Agresywny styl gry i pressing wdrożony przez Sage’a przynosi natychmiastowe rezultaty. Ostatni tytuł Lens zdobyło blisko trzydzieści lat temu. Czy to jest ten moment?
Strasburg i Lille: Czarny Koń i Niespodziewany Strzelec
Liam Rosenior wykonał tytaniczną pracę w Strasbourgu. Siódme miejsce w poprzednim sezonie było raptem drugim uplasowaniem w czołowej ósemce na przestrzeni dwóch dekad, co zapewniło im udział w Lidze Konferencji. Obecnie walczą na dwóch frontach, zdobywając już siedem punktów w europejskich pucharach. Remis 3:3 z PSG pokazał, że zespół ma charakter, ale czy utrzyma konsekwencję? To pozostaje znakiem zapytania, zważywszy, że ostatnie dwa ligowe zwycięstwa z rzędu zaliczyli we wrześniu 2021 roku.
Lille, mimo bolesnej porażki 0:2 ze Strasbourgiem w ostatniej kolejce, wciąż pozostaje groźne. Mistrzowie z 2020/2021 zremisowali z PSG i wygrali z Monaco. Odejścia Lucasa Chevaliera, Bafodé Diakité czy Edona Zhegrovy osłabiły skład, ale zespół adaptuje się szybko. Kwota 10,4 miliona funtów wydana na transfer Hamzy Igamane’a z Rangers wydaje się być jedną z najlepszych inwestycji okienka. Marokańczyk zdobył już siedem bramek, a budowanie drużyny wokół niego przez Bruno Génésio może okazać się strategią na miarę europejskich pucharów.
Monaco i Lyon: Potencjał, który może zadecydować
Zarówno AS Monaco, dwukrotny mistrz tego stulecia, jak i Olympique Lyon, który czeka na tytuł od 2008 roku, na razie pozostają w cieniu czołowej piątki. Mają tylko siedem punktów straty do lidera, a biorąc pod uwagę niestabilną formę PSG, ta różnica nie wydaje się niemożliwa do odrobienia. Oba kluby mają identyczny bilans: sześć zwycięstw, dwa remisy i cztery porażki.
Monaco, choć ma tendencję do tracenia punktów, imponuje ofensywą, zdobywając 24 bramki w 12 meczach. Wypożyczony z Barcelony Ansu Fati jest tu kluczowy, strzelając sześć goli i tworząc świetną współpracę z Folarinem Balogunem.
Lyon z kolei zaczął sezon od trzech zwycięstw z rzędu, co napawało optymizmem kibiców. Jednak późniejsze porażki z Nice, Toulouse i ostatnio z PSG nieco ugasiły ten zapał. Trener Paulo Fonseca, którego dyskwalifikacja kończy się w tym miesiącu, może liczyć na nieco łatwiejszy terminarz, ponieważ przed przerwą świąteczną Lyon zmierzy się z trzema drużynami z dolnej części tabeli. Jeśli uda im się wygrać te mecze, mogą wejść w drugą połowę sezonu jako poważni pretendenci. Przy tak małej różnicy punktowej, to może być najbardziej porywający sezon Ligue 1 od lat.