Magazyn piłkarski NewsyLiverpool pod presją stanie przed szansą rewanżu za sprzed lat.

Liverpool pod presją stanie przed szansą rewanżu za sprzed lat.

Jarosław Kowalski

Powrót do przeszłości czy brutalne przebudzenie? Liverpool zmierzy się z byłym koszmarem w Pucharze Anglii, a presja na Arne Slota rośnie z każdym dniem. Dla The Reds, ta potyczka to znacznie więcej niż tylko kolejny mecz – to test charakteru i szansa na odzyskanie zaufania kibiców, którzy widzieli już zbyt wiele sprzeczności w ich grze w tym sezonie.

Liverpool pod presją stanie przed szansą rewanżu za sprzed lat.

Puchar Anglii: Czy historia się powtórzy, a presja udusi Slota?

Historia bywa okrutnym sędzią, a dla Liverpoolu, starcie z Barnsley niesie ze sobą wyraźny posmak tego, co było osiemnaście lat temu. Wówczas, pod wodzą Rafaela Beniteza, znacznie osłabiony skład The Reds musiał uznać wyższość „The Tykes” po golu straconym w doliczonym czasie gry, co zakończyło ich przygodę z pucharem. Dziś, Arne Slot mierzy się z podobnym potencjalnym scenariuszem, a jego pozycja, choć stabilna, nie jest aż tak niepodważalna, by lekceważyć „Klub z Oakwell”. Każda wpadka na tym etapie, zwłaszcza u siebie, będzie poddana chirurgicznej analizie mediów.

Kampania pełna sprzeczności: Jekyll i Hyde w Anfield

Sezon Liverpoolu to podróż kolejką górską, którą można opisać jednym słowem: nieprzewidywalność. Przeszli od dominacji, regularnie gromiąc rywali we wszystkich rozgrywkach, do swoistego „blasku” – dziewięć porażek w dwunastu meczach, które sprowadziły ich na ligowe, śród-tabelowe rejony. Choć obecna seria dziesięciu spotkań bez porażki w Premier League i czwarte miejsce w tabeli mogą napawać optymizmem, diabeł tkwi w szczegółach: występy bywają szare, a styl gry często budzi więcej pytań niż odpowiedzi.

Barnsley, rywal z League One, również prezentuje w tym sezonie mieszankę formy. Podopieczni Conora Hourihane’a zajmują 17. pozycję w swojej lidze, notując bilans ośmiu zwycięstw, ośmiu porażek i pięciu remisów. Zdobyli 33 bramki i tyleż stracili. Choć ostatnio w lidze złapali zadyszkę – jedno zwycięstwo w siedmiu meczach – w Pucharze Anglii pokazali zęby, eliminując York City i Peterborough. To świadczy o tym, że w pucharowych rozgrywkach potrafią zmobilizować się na najwyższych obrotach.

Konfrontacja gwiazd: Kto okaże się kluczowy w tej bitwie?

Wielką niewiadomą pozostaje, jaką jedenastkę wystawi Slot. Z uwagi na plagę kontuzji, część analityków spodziewa się głębokiej rotacji. Jednakże, gdy presja na wyniku jest tak wysoka, menedżer nie może sobie pozwolić na „miękkie” rozdanie kart i ryzyko kompromitacji w trzeciej rundzie. Możliwe, że na boisku zobaczymy szansę dla kogoś takiego jak Rio Ngumoha. Jeżeli młody zawodnik dostanie swoją szansę w podstawowym składzie, będzie musiał ją wykorzystać, by zapracować na regularniejsze minuty w Premier League – to dla niego poligon doświadczalny.

Na przeciwległym biegunie mamy lidera Barnsley, Davisa Keillor-Dunna. Trzydziestolatek jest absolutnie kluczowy dla „The Tykes” w tym sezonie. Ma na koncie 11 goli i asystę w League One. Jego średnia goli na 90 minut w lidze wynosi imponujące 0.55, a wskaźnik Oczekiwanych Goli (xG) to 7.7, co stawia go na czele listy strzeleckiej klubu. To on będzie stanowił główne zagrożenie dla defensywy Liverpoolu, niezależnie od tego, kto w niej zagra.

Szpital w Liverpoolu i pech kapitana z League One

Skład Liverpoolu to obecnie pole minowe dla sztabu medycznego. Lista nieobecnych jest długa i bolesna. Giovanni Leoni zakończył sezon po zerwaniu więzadła krzyżowego w starciu z Southampton w Carabao Cup. Alexander Isak leczy złamanie nogi i powrót to kwestia miesięcy. Wataru Endo, dopiero co wracający po urazie, może zostać oszczędzony, by nie ryzykować nawrotu. Stefan Bajčetić nie jest przewidywany do powrotu przed końcem miesiąca, a Hugo Ekitike może odpoczywać z powodu problemów z kondycją fizyczną. Do tego dochodzi nieobecność Mohameda Salaha, który reprezentuje Egipt na PNA.

Barnsley również ma swoje kłopoty. Z pewnością zabraknie kapitana, Luca Connella, który musiał pauzować z powodu czerwonej kartki otrzymanej w ostatnim meczu przeciwko Wigan Athletic. To osłabia ich lidera w środku pola.

Typowanie: Czy „The Reds” potrafią wygrać brzydko?

Biorąc pod uwagę całą otoczkę, urazy i historyczne precedensy, Liverpool po prostu nie może sobie pozwolić na eliminację. Oczekujemy, że mimo problemów kadrowych, jakość indywidualna powinna przeważyć, ale nie spodziewajmy się spektaklu. To będzie mecz walki. Zatem, przewidujemy minimalne zwycięstwo dla gospodarzy, z wynikiem oscylującym wokół 1:0 lub 2:1. Liczy się awans, a nie styl, zwłaszcza gdy nad głową wisi widmo kolejnej medialnej burzy.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment